„Lokomotywa” cacy, ale autor be

Radna Maria Rehorowska jest emerytowaną nauczycielką i pewnie przeczytała znacznie więcej wierszy Tuwima niż jej koledzy z samorządu. Stąd jej stałość w opiniach o poecie, który w pas kłaniał się Różańskiemu. Fot. Jerzy Mielniczuk
Radna Maria Rehorowska jest emerytowaną nauczycielką i pewnie przeczytała znacznie więcej wierszy Tuwima niż jej koledzy z samorządu. Stąd jej stałość w opiniach o poecie, który w pas kłaniał się Różańskiemu. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Radna osamotniona w walce ze stalinowskimi rymotwórcami, nie poddaje się. Pisali dla dzieci i dla tyrana, bo wszyscy wiedzą, że „Stalin lubił dzieci”.

Od sześciu lat radna Maria Rehorowska (PiS) walczy z Julianem Tuwimem. Poeta żydowskiego pochodzenia patronuje Przedszkolu nr 5 w dzielnicy Rozwadów, gdzie radna mieszka. Inne przedszkole jest oddalone od domu radnej o kilometry, ale też nie zaznaje przez nie spokoju. „Dwójce” z kolei patronuje Brzechwa, a wiadomo, że też był Żydem i komunistą. Radna nie spocznie, póki obaj poeci nie zostaną strąceni z przedszkolnych piedestałów.

Pamięć prawicowej radnej nie jest podatna na czas. Wydawało się, że stosowna jego ilość upłynęła od rozstrzygnięcia patronatu w rozwadowskim przedszkolu. Jednak nie. Radna na niedawnej sesji przypomniała, jak walczyła przeciwko patronatowi poety, który w Łodzi ma swoją ławeczkę, a w Stalowej Woli przedszkole.

Puff – jak gorąco
– Nie spocznę, póki z nazwy przedszkola nie zniknie Julian Tuwim, który jako ostatni powinien być brany pod uwagę przy patronatach placówek dla polskich dzieci – wygarnęła kolegom z rajcowskich ław. Radni Tuwima tylko „przyklepali”, a na patrona podobno wybierali go sami przedszkolacy. Najmłodsi czytelnicy rymów pewnie swego patrona znają tylko z „Lokomotywy”, albo „Zosi Samosi”. Panie przedszkolanki raczej nie czytały dziatwie innych rymów, chociażby o Paulince-Kretynce, z których dziś Tuwim jest bardziej znany niż z „Abecadła”, które i tak nie wiadomo, czy jest jego autorstwa. Radna nie podnosi jednak pornograficznych utworów „wzorca dla dzieci”, a jego służalcze rymowanki z czasów stalinizmu. Ośmieliła się nawet stwierdzić, że „w Stalowej Woli żyje duch stalinizmu, skoro sługusów Stalina wybiera się na patronów przedszkoli”.

Tu sięgnęła po innego rymotwórcę, który patronuje przedszkolu integracyjnemu w centrum miasta. Jan Lesman, stryjeczny brat Bolesława Leśmiana, już dawno jako Jan Brzechwa jest patronem przedszkolnej „dwójki”. I tym razem radni musieli zająć stanowisko, bo wszelkie nazwy placówek podległych miastu muszą akceptować, albo nie. Brzechwę zaakceptowali i o to radna ma żal do kolegów. Niech dzieciom przedszkolanki czytają „Kaczkę Dziwaczkę”, albo nawet „Szelmostwa lisa Witalisa”, ale niech dorośli też przeczytają, co Brzechwa wypisywał w latach 1947-53. Radna ma nadzieję, że samorządowcy tej twórczości nie znają i dlatego w przeciwieństwie do innych miasta, gdzie Brzechwa i Tuwim są odzierani z pomnikowego brązu, w Stalowej Woli stawiani są za wzór. Najgorsze, że dzieciom, które gdyby wiedziały, gdzie Tuwim bliźnim kazał się całować, pewnie by nie zasnęły na leżakowaniu.

jam

One Response to "„Lokomotywa” cacy, ale autor be"

Leave a Reply

Your email address will not be published.