
STALOWA WOLA. Miasto twardą ręką wzięło się za cywilizowanie targowiska i od razu napotkało protesty. Nie pierwszy to raz, ale tym razem może to być ostatni protest.
W piątek radni dali zgodę na zabudowę placu targowego przy ul. Okulickiego, a już we wtorek handlujący tam ludzie rozpoczęli protest. Zbierają podpisy i odgrażają się, że na pomoc wezwą kibiców piłkarskich. Wśród protestujących pojawili się radni, którzy cztery dni wcześniej na sesji samorządu podnosili ręce przeciwko nim. Z protestu niezadowoleni są inni kupcy, którzy mają już dość handlowania z rozkładanych łóżek. Z dystansu patrzą na to inni, którzy już dawno zostali z targowiska przegonieni. Prezydent zapewnia, że zdania nie zmieni i między sosnami staną nowe hale targowe.
Że radni pojawili się między protestującymi, to nic nowego. Kampania wyborcza kieruje się logiką zrozumiałą tylko dla zainteresowanych wyborczymi profitami. Wezwanie kibiców na pomoc to już głębsza sprawa. Wynika z tego, że miasto dotuje drugoligowców, dając klubowi piłkarskiemu prawo zbierania opłat targowych. Mniej handlujących, to mniejsze wpływy dla piłkarzy, choć te i tak lecą na łeb.
W sumie zostanie 800 głodnych
W miejscu, gdzie teraz odbywa się radosny handel warzywami i odzieżą „z chodnika”, mają powstać dwie hale targowe. Ich budową zainteresowane są dwa stowarzyszenia kupieckie – jedno skupiające handlujących zieleniną, czyli „Zieleniak” i drugie obracające bardziej przemysłowym towarem o nazwie „Resko”. Jego członkowie po wybudowaniu zamkniętych parterowych hal, wykupią stoiska pod dachem. W ten sposób handel w centrum miasta przestanie być przynajmniej w części uciążliwy dla sąsiadów i ucywilizowany dla samych handlujących. Nikt targowiska nie przenosi, jak to było we wcześniejszych planach i kupujący będą mieli tak samo blisko. Problemem są pieniądze.

Przeciwko budowie zamkniętych hal wystąpili kupcy niezrzeszeni w żadnym ze stowarzyszeń. Twierdzą, że na handlu przy Okulickiego nie dorobili się na tyle, by wyłożyć po 70 tys. zł na stoisko pod dachem. Podnoszą argumenty o utracie 200 miejsc pracy, bo na tyle szacują swoją liczebność i przez to źródła utrzymania dla kolejnych 600 osób z ich rodzin. Wzywają radnych, by się zreflektowali i unieważnili piątkową uchwałę. Radni mogą to zrobić, ale pozostaje pytanie, czy zechcą. Od lat miasto przymierza się do zabudowy placu targowego, by nie dawać sposobności do interwencji służb sanitarnych, a przyjezdnym okazji do głupich docinków. Za każdym razem, jak i teraz, na przymiarki samorządu do budów obiektów handlowych, odpowiedzią są protesty. Ten może być mało skuteczny, bowiem ustalone zostały już warunki zabudowy i handlujący mają opuścić zajmowane miejsca na placu targowym do końca tego miesiąca.
Co jakaś budowa, to od razu protest
Kilka lat temu największe, a wówczas jedyne stowarzyszenie stalowowolskich kupców chciało zbudować na placu targowym galerię handlową. Zebrali pieniądze, ale przeciwko budowie zaprotestowali inni handlujący. Miasto dało kupcom inną działkę, jednakże jest ona obarczona problemami właścicielskimi i budowa nie ruszyła z miejsca. Część z wówczas protestujących budowała później pawilony handlowe. Przeciwko temu protestowali kolejni, którzy musieli się posunąć ze swoimi straganami. Niektórzy z nich teraz chcą się wprowadzić pod dachy nowych hal, ale teraz oni słyszą protesty. Do magistratu docierają też protesty i skargi sąsiadów targowiska, którzy mają dość śmieci pod swoimi oknami. Kogo posłuchają radni?
Jerzy Mielniczuk



One Response to "Kupcy znów przeciwko kupcom"