
MIELEC. Kontrowersyjne prawo: obowiązkiem rowerzysty jest jazda po ścieżce rowerowej, a jeżeli jej nie ma, to… po ulicy.
Straż Miejska przeprowadziła tzw. akcję dyscyplinującą rowerzystów jeżdżących po chodniku przy alei Niepodległości. Nie obyło się bez mandatów. W sieci zawrzało: – Nie przypominam sobie, żeby w Mielcu rowerzysta potrącił pieszego, bo o przypadkach, gdy samochód mocno poturbował rowerzystę słyszałem nieraz. Dlatego lepiej, gdy rowerzyści jeżdżą chodnikami. Tak jest bezpieczniej – pisze jeden z internautów.
Tymczasem przepisy drogowe mówią jasno: obowiązkiem rowerzysty jest poruszanie się po ścieżce rowerowej, a jeżeli jej nie ma – po ulicy. Trzymając się litery prawa, w piątek (4 bm.) Straż Miejska dyscyplinowała rowerzystów poruszających się chodnikiem przy alei Niepodległości. Wśród kilkunastu osób, którzy zostali zatrzymani, dwie otrzymały mandaty, ponieważ, jak twierdzili strażnicy, ich jazda poważnie zagrażała bezpieczeństwu pieszych.
Mundurowi podkreślają, że rowerem można wjechać na chodnik wtedy, gdy: chodnik ma min. 2 m szerokości, ruch na jezdni jest dozwolony z prędkością ponad 50 km/h (w terenie zabudowanym) oraz brakuje oddzielonej drogi dla rowerów oraz pasa ruchu dla nich przeznaczonego. Ponadto rowerzysta może jechać po chodniku, gdy warunki pogodowe zagrażają jego bezpieczeństwu na jezdni oraz gdy opiekuje się osobą w wieku poniżej 10 lat.
Zdaniem Arkadiusza Misiaka (52 l.), komendanta Straży Miejskiej, innym poważnym wykroczeniem, jakie można spotkać na ulicach, jest jazda rowerem po przejściu dla pieszych. – Jeśli nie jest to przejście pieszo-rowerowe, to rowerzysta jadący po „zebrze” musi liczyć się z mandatem karnym w wysokości 250 zł – zaznacza. – Prawidłowe zachowanie w takiej sytuacji to zejście z roweru przed pasami i przeprowadzenie roweru – dodaje komendant.
Paweł Galek



4 Responses to "Sypią się mandaty dla rowerzystów"