Urząd Miasta Rzeszowa planuje przekazać pewnemu inwestorowi w dzierżawę część działki przy zespole szkół im. UNICEF na Baranówce, dokładnie przy ul. Ofiar Katynia. Inwestor chciałby wybudować na tej działce duży sklep. W zamian – w myśl planów miasta – inwestor zrzuciłby się na planowaną budowę w tej części miasta aquaparku.
Na działce znajdują się szkolne boiska, które wymagają przebudowy. Na szczęście, odpowiednia uchwała została usunięta z porządku najbliższej sesji Rady Miasta, gdyż wojewoda podkarpacki podjął decyzję o zwrocie części tego szkolnego terenu poprzedniemu właścicielowi.
Cała ta sytuacja dobrze pokazuje, jakimi priorytetami kieruje się urzędujący prezydent miasta Tadeusz Ferenc: przede wszystkim interesami. Choć formalnie należy do ponoć lewicowego SLD, choć wywodzi się z poprzedniego systemu, który na sztandarach miał wypisaną sprawiedliwość społeczną, nie znajdziemy u niego wrażliwości społecznej. Dla człowieka lewicy oświata powinna być oczkiem w głowie, ale nie dla prezydenta Rzeszowa.
Przykład pierwszy z brzegu: dopiero interwencja opozycyjnych radnych PiS sprawiła, że Urząd Miasta kupił krzesełka do jednej z klas szkoły podstawowej nr 17, bo stare były zniszczone. Co niektórzy wyśmiewali sprawę krzesełek, zapominając, że z takich właśnie małych rzeczy składa się nasze życie społeczne. Najnowszy przykład z zespołem szkół, do którego uczęszczają dzieci z lekkim upośledzeniem, jeszcze bardziej pokazuje „lewicowość” prezydenta Ferenca. Na Zachodzie tego typu grupy społeczne są otaczane troskliwą opieką lokalnych samorządów, u nas zaś traktowane są po macoszemu. Panie prezydencie, namawiamy do zmiany kierunku zagranicznych podróży. Zamiast jeździć do Dubaju, by się uczyć, jak wydawać hojną ręką publiczne pieniądze na różne błyskotki, radzimy wyjazdy na zachód Europy, by nauczyć się, na czym polega prawdziwa polityka społeczna, jak dbać o te grupy, które czekają na naszą solidarność.
Piotr Samolewicz



One Response to "Prezydent Ferenc ma gdzieś wrażliwość społeczną"