Senator chciał przesunąć ogrodzenie… za 1000 zł

W środę sąsiedzi senatora Zdzisława Pupy poprosili o interwencję policję, która oglądała w Górze Ropczyckiej „senatorskie” ogrodzenie i zaleciła, żeby sprawę zgłosić do nadzoru budowlanego w ropczyckim starostwie. Fot. Paweł Bialic
W środę sąsiedzi senatora Zdzisława Pupy poprosili o interwencję policję, która oglądała w Górze Ropczyckiej „senatorskie” ogrodzenie i zaleciła, żeby sprawę zgłosić do nadzoru budowlanego w ropczyckim starostwie. Fot. Paweł Bialic

GÓRA ROPCZYCKA. – Nie zgodziliśmy się płacić senatorowi za cofnięcie o pół metra jego płotu – mówi stanowczo jeden z pokrzywdzonych, Stanisław Wiącek.

Pięciu sąsiadów senatora Zdzisława Pupy po raz pierwszy od wielu lat nie mogło posiać zboża na swoich polach w Górze Ropczyckiej. Winią za to parlamentarzystę, który wybudował 200-metrowy betonowy płot na środku, jak sami ją nazywają, drogi służebnej, przez którą ich ojcowie i dziadkowie jeździli przez ponad 150 lat. Od początku marca z powodu tego ogrodzenia nie mogą dojechać do pól i tracą swoje dochody. Senator jednak uważa, że nie złamał prawa.

– Ogrodzenie zbudowałem zgodnie z prawem – wyjaśnia Zdzisław Pupa, senator PiS. – Proszę porozmawiać z geodetą z Dębicy, który przytwierdził na drodze znaki graniczne. – Płot stoi w miejscu dozwolonym prawem. Zaproponowałem sąsiadom, że jeżeli wpłacą 1000 zł dla chorego dziecka w Górze Ropczyckiej, to przesunę ogrodzenie o pół metra.
Sąsiedzi senatora nie zgodzili się na przymuszanie ich do płacenia za przesunięcie ogrodzenia. Ich zdaniem, Zdzisław Pupa nie mógł budować ogrodzenia w środku tej drogi.

– Pan senator zaproponował, żebyśmy wpłacili 1000 złotych dla chorego na raka dziecka z Góry Ropczyckiej, to wtedy przesunie ogrodzenie o pół metra – mówi Stanisław Wiącek z Góry Ropczyckiej, sąsiad Zdzisława Pupy. – Przeniesienie płotu o 50 centymetrów nic nie da, potrzeba go cofnąć, ale o co najmniej metr. Nie zgodziliśmy się mu płacić, bo uznaliśmy, że nie można w taką sprawę angażować choroby dziecka.

Pan Stanisław dodał, że zamierza wpłacić pieniądze dla chorego dziecka, ale nie za pośrednictwem senatora. – Pan Zdzisław Pupa nie powinien w ten sposób postępować i mówić: – Dajcie na dziecko, to odsunę ogrodzenie – stwierdził sąsiad senatora. – Tak się tej sprawy nie załatwia.

– Nie ma jeszcze decyzji o rozgraniczeniu działek, dlatego pan Zdzisław Pupa nie mógł nic tam budować – stwierdził Zbigniew Ciołek, kierownik Referatu Planowania Przestrzennego i Gospodarowania Gruntami w Urzędzie Miasta w Sędziszowie Młp. – Ale w dokumentacji nie ma tam drogi, tylko graniczące ze sobą działki, które zostały zajeżdżone.

– Postawiłem znaki graniczne zgodnie z prawem – wyjaśnia Eugeniusz Małek, geodeta z Dębicy. – Pan senator mógł więc budować ogrodzenie.

PRZECZYTAJ: „Samowola budowlana senatora Pupy?”

Mariusz Andres

30 Responses to "Senator chciał przesunąć ogrodzenie… za 1000 zł"

Leave a Reply

Your email address will not be published.