ŻUŻEL. NICE PLŻ. Kenni Larsen objawieniem PGE Marmy. Słabszy mecz Pawła Miesiąca i Nikolaia Klindta, który zastąpił w składzie awizowanego wcześniej Scotta Nichollsa.
PGE Marma Rzeszów wygrała na inaugurację Nice Polskiej Ligi Żużlowej przed własną publicznością z Orłem Łódź. Po pierwszych biegach zapowiadało się na pogrom drużyny z Łodzi, która jednak w dalszej fazie zawodów nawiązała wyrównaną walkę z ekipą Janusza Ślączki.
Składem meczowym zaskoczył także trener Janusz Ślączka, desygnując w miejsce awizowanego wcześniej Scotta Nichollsa, Nicolaia Klindta. – Nicholls był wolniejszy na starcie od Klindta podczas piątkowego treningu i dlatego postawiłem na tego drugiego – argumentował swój wybór trener PGE Marmy.
Dublety na dzień dobry
Gospodarze rozpoczęli pojedynek od mocnego uderzenia i na dzień dobry wygrali podwójnie trzy wyścigi. Czarną serię gości przerwał dopiero Antonio Lindbaeck, który w 4. biegu na dystansie wyprzedził Petera Ljunga. Gonitwę wygrał nieoczekiwanie Marco Gaschka, który w tym momencie miał już na koncie 5 punktów i bonus. Chwilę później pierwsze indywidualne zwycięstwo przywieźli goście (Doyle), a z czasem goście nabrali wiatru w żagle i nie byli już tylko statystami w walce z rzeszowianami.
Aż dwukrotnie powtarzany był bieg 7. Za pierwszym podejściem w pierwszym łuku upadli Paweł Miesiąc i Antonio Lindbaeck. W powtórce w 4-osobowym składzie na wyjściu z pierwszego łuku Miesiąc potrącił Patryka Karczmarza i obaj upadli na tor. Winny zajścia żużlowiec PGE Marmy został z kolejnego podejścia do tego biegu wykluczony, z kolei junior Stali Gorzów, który gościnnie bronił barw Orła, został odwieziony do szpitala z podejrzeniem wstrząsu mózgu.
Larsen najjaśniejszym punktem
W ekipie Janusza Ślączki punktowali wszyscy, ale również i wszyscy nie uniknęli wpadek. Wyjątkiem był Kenni Larsen, który spośród wszystkich rzeszowskich zawodników, pozostawił po sobie najlepsze wrażenie. Nieco słabiej zaprezentował się krajowy-seniorski garnitur PGE Marmy, który przecież rzeszowski tor zna jak własną kieszeń. Zawiódł zwłaszcza Paweł Miesiąc, a Maciej Kuciapa miał chwilę słabości w środkowej części zawodów. – Wybiła nas z rytmu przerwa związana z wyjazdem karetki do szpitala. Na następny mecz musimy pomyśleć o trzech karetkach. Zwycięstwo cieszy, ale jest też nad czym myśleć. Niewykluczone, że będą zmiany w składzie i ustawieniu par na spotkanie w Lublinie – podsumował spotkanie Janusz Ślączka, trener PGE Marmy.
PGE MARMA Rzeszów – ORZEŁ Łódź 55-35
PGE MARMA: 9. P. Miesiąc 5+1 (2*,w,2,1), 10. N. Klindt 6 (3,2,0,t,1), 11. M. Kuciapa 11+1 (2*,2,1,3,3), 12. K. Larsen 12+1 (3,1*,3,3,2), 13. P. Ljung 9 (1,2*,3,3,0), 14. Ł. Sówka 7 (3,3,0,1), 15. M. Gaschka 5+1 (2*,3,0)
ORZEŁ: 1. T. Chrzanowski 6 (0,0,2,2,2), 2. J. Doyle 10+1 (1,3,1*,2,3), 3. M. Puszakowski 6+1 (0,1,3,1*,1), 4. M. Zetterstroem 2 (1,0,1,0), 5. A. Lindbaeck 10 (2,3,2,2,1), 6. P. Karczmarz (gość) 0 (1,0,u/-,-), 7. M. Drożdżowski 1 (0,-,1,0,0).
mj
[print_gllr id=113229]


