Coraz więcej spekulacji wokół śmierci Magdy

Na miejscu tragedii stanął niewielki krzyż i palą się znicze. Fot. Artur Getler
Na miejscu tragedii stanął niewielki krzyż i palą się znicze. Fot. Artur Getler

ROPCZYCE. Wciąż nie wiadomo, co działo się pomiędzy wypadkiem a znalezieniem zwłok dziewczyny.

18-letnia Magda z Zawady zginęła tragicznie w wypadku samochodowym. 24-latek z Ropczyc, który jest podejrzany o to, że po pijaku spowodował wypadek, przebywa w areszcie. Okoliczności tego tragicznego zdarzenia są wciąż niejasne, do mediów przedostaje się coraz więcej nieoficjalnych informacji i plotek. Śledczy milczą.

Do wypadku doszło po imprezie zakrapianej alkoholem w nocy z czwartku na piątek (20/21 marca). Nad ranem Magda wraz trzema kolegami wsiadła do audi, za kierownicą, według ustaleń śledztwa zasiadł, 24-letni Mariusz R. Do wypadku doszło na granicy Ropczyc i Gnojnicy Woli. Na łuku drogi, który zakręcał w lewo, audi pojechało prosto, uderzyło w rów, koziołkowało i wpadło do lasu łamiąc kilka drzew.

Wiadomo, że 24-latek, korzystając z pomocy osób trzecich, odholował auto z miejsca wypadku i poszedł spać. Ciało Magdy znalazł rano ojciec kierującego w pobliżu miejsca, w którym doszło do wypadku. To ojciec Mariusza R. około godz. 8 powiadomił służby o znalezieniu ciała dziewczyny. Gdy policja zatrzymał 24-latka miał ponad półtora promila alkoholu w organizmie.

W mediach pojawiają się informacje o tym, że Magda po wypadku żyła i została porzucona w rowie, gdzie skonała. Osoby zaangażowane z odholowanie auta twierdzą natomiast, że nie wiedziały, iż w aucie jechała dziewczyna i że leży w rowie w pobliżu miejsca wypadku. Większość mediów informuje też o tym, że dziewczyna wypadła przez okno w trakcie koziołkowania auta. Ponadto rzekomo Magda po wypadku, a przed śmiercią, miała kontaktować się telefonicznie z bliskimi.

– Nie potwierdzam tych rewelacji – mówi Dariusz Brzykowski, szef prokuratury Rejonowej w Ropczycach. – Wersja, że ofiara wypadła z auta w trakcie wypadku jest zaledwie jedną z wielu możliwych wersji, które sprawdzamy. Nie mamy też jeszcze billingów, więc nie wiadomo kto, kiedy i do kogo dzwonił.

Prokuratura nie zdradza też treści zeznań podejrzanego i pozostałych uczestników wypadku oraz osób zaangażowanych w usuwanie auta z rowu. W tej chwili biegli analizują wyniki sekcji i ślady zabezpieczone w aucie oraz na miejscu zdarzenia. Dla wyjaśnienia sprawy kluczowe znaczenie mogą mieć też billingi z rozmów uczestników i świadków zdarzenia.

Prokuratura nie potwierdza żadnej z medialnych rewelacji. Śledczy tłumaczą, że zachowują szczegóły sprawy w tajemnicy dla dobra śledztwa.

Artur Getler

Leave a Reply

Your email address will not be published.