Zmiany w składzie nie pomogły

W pierwszym składzie Stali nieoczekiwanie pojawił się Wojciech Fabianowski (z lewej). Zagrał nieźle, ale bramkarza Legionovii nie pokonał. Fot. Bogdan Myśliwiec
W pierwszym składzie Stali nieoczekiwanie pojawił się Wojciech Fabianowski (z lewej). Zagrał nieźle, ale bramkarza Legionovii nie pokonał. Fot. Bogdan Myśliwiec

II LIGA. Goście zdrzemnęli się tuż przed zejściem na przerwę.

Stal nie taka stalowa – skomentowała występ naszej drużyny oficjalna strona internetowa klubu z Mazowsza. Ale prawda jest taka, że „Stalówka” nie musiała przegrać.

Stal strzelała rzadziej, ale za to groźniej. Już po 180 sekundach i uderzeniu Radosława Mikołajczaka, jeden z obrońców Legionovii wybił piłkę z linii bramkowej. Chwilę później gości uratował Sylwester Sikorski, ale w 29 minucie zakotłowało się w polu karnym gospodarzy, strzelał Mateusz Argasiński, jednak piłka poleciała obok słupka. W bramkę nie trafił również Wojciech Fabianowski.

Młodzieżowiec za „Balona”
Obecność w wyjściowym składzie „Fabiana” to było nie lada zaskoczenie. Napastnik długo leczył kontuzje i równie długo szukał formy. Niespodziewanie od pierwszej minuty na boisku pojawili się również Michał Kachniarz i Dawid Wołoszyn, który po raz ostatni strzegł bramki Stali 27 lipca 2013 roku – na inaugurację sezonu! Trener Paweł Wtorek szukał recepty na poprawę gry swojej drużyny, która ostatnio po słabiutkim meczu zremisowała ze Zniczem Pruszków i wciąż źle wygląda poza domem. Na ławce usiadł m.in. symbol „Stalówki” Tomasz Wietecha. Nie pomogło. Zielono-czarni ponieśli trzecią porażkę w czwartym wyjazdowym meczu w tym roku.

Gol do szatni
Trener Wtorek miał prawo się zirytować. Walcząca jak lew o uniknięcie spadku, niepokonana wiosną Legionovia, nie zawiesiła poprzeczki tak wysoko, jak można się było tego spodziewać. Co gorsza, Stal straciła gola sekundy przed przerwą. Hiszpan Antonio Calderon podał do Marka Lendziona, a były zawodnik Pogoni Siedlce uderzył nie do obrony z linii pola karnego.

Legionovia zimą wzmocniła się m.in. Adamem Czerkasem, który w II-ligowych warunkach może uchodzić za profesora. Napastnik występujący kiedyś w ekstraklasie w barwach Odry Wodzisław Śląski i Łódzkiego KS, który zaliczył nawet epizod w londyńskim Queens Park Rangers, faktycznie napsuł trochę krwi obrońcom Stali. Ale i on był w sobotę łatwiejszy do powstrzymania, niż we wcześniejszych spotkaniach.

Goście mieli trochę pretensji do sędziego, który nie uznał im gola, odgwizdując wcześniej faul podającego do Fabianowskiego Tomasza Płonki. Pocieszające, że w bezpośredniej konfrontacji Stal jest lepsza od Legionovii, bo u siebie wygrała 2-0. Ten fakt może mieć niebagatelne znaczenie na koniec sezonu, gdyż nikt już chyba nie ma wątpliwości, iż zespół ze Stalowej Woli czeka uporczywa walka o utrzymanie.

LEGIONOVIA 1
STAL Stalowa Wola 0
(1-0)
1-0 Lendzion (45.)
LEGIONOVIA:
Matracki – Goliński, Lendzion, Gurzęda, Karaszewski (19. Tlaga), Calderon (68. Janusiński), Tomczyk, Romańczuk, Wolski (88. Dankowski), Stańczyk (59. Ryndak), Czerkas.
STAL: Wołoszyn – Bartkiewicz, Żmuda, Czarny, Sikorski, Mikołajczak, Reiman, Kachniarz (63. Płonka), Argasiński, Łanucha (60. Juda), Fabianowski.
Sędziował Andrzej Chudy (Zabrze). Żółte kartki: Tomczyk, Stańczyk, Czerkas – Sikorski, Reiman, Fabianowski. Widzów 500.

tsz

Leave a Reply

Your email address will not be published.