
SANOK. Śledczy jeszcze raz zbadają sprawę śmierci Pawła Habko.
Sąd Rejonowy w Sanoku uchylił decyzję brzozowskiej prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie śmierci 35-letniego sanoczanina, Pawła Habki. Biegli jeszcze raz zbadają, czy postępowanie lekarzy, którzy w ostatnich dniach życia Pawła mieli z nim kontakt, mogło przyczynić się do jego śmierci.
Sędzia zażądał powołania dodatkowych biegłych, którzy zajmą się odtworzeniem nagrań z monitoringu z sanockiego szpitala. – Pozwoli nam to na weryfikację zeznań świadków, czyli rodziny zmarłego i lekarza z oddziału ratunkowego, gdzie kilka godzin przed śmiercią trafił Paweł Habko, które znacznie się od siebie różnią – wyjaśnia Alicja Bąk z Prokuratury Rejonowej w Brzozowie prowadząca sprawę.
Lekarz twierdzi, że mężczyzna, kiedy trafił na SOR był w dobrym stanie i jego życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo. To dlatego, według wyjaśnień, nie przyjął go na oddział, a odesłał do całodobowej przychodni. Matka zmarłego 35-latka zeznała, że w chwili kiedy dotarli na oddział, jej syn był w bardzo ciężkim stanie, skarżył się na bóle w klatce piersiowej i duszności . – Dosłownie słaniał się na nogach, taki był słaby. Do tego pluł krwią. To, co opowiada ten lekarz, to jakieś kompletne bzdury – denerwuje się Irena Habko, mama Pawła.
Dodatkowo prokurator prowadząca sprawę zwróciła się do kierownictwa stacji dializ Diaverum w Sanoku o wydanie dokumentacji medycznej z ostatnich sześciu dni leczenia Pawła. Biegli mają ustalić, czy płyny, jakimi był dializowany, były dobrej jakości, a zabiegi wykonywane prawidłowo. Sprawdzą też postępowanie lekarzy, którzy przed śmiercią mieli kontakt z 35-latkiem.
– W oparciu o tę dokumentację i ustalenia biegłych z zakresu monitoringu wystąpimy do biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej i Toksykologii Sądowo-Lekarskiej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach o uzupełnienie wydanej przez nich na wcześniejszym etapie śledztwa opinii. Jeśli zajdzie taka potrzeba przesłuchamy kolejnych świadków – uzupełnia prokurator.
Paweł Habko zmarł niespodziewanie 8 marca 2012 roku w stacji dializ, gdzie stawił się na zabieg. Dzień później do prokuratury wpłynął wniosek o wszczęcie postępowania w sprawie rzekomego błędu w sztuce lekarskiej. Po zasięgnięciu opinii biegłych prokurator Alicja Bąk zdecydowała o umorzeniu sprawy. – Zebrany materiał dowodowy był zbyt słaby, aby przedstawić komuś zarzuty – wyjaśnia.
Martyna Sokołowska



2 Responses to "Czy ktoś odpowie za śmierć młodego mężczyzny?"