
IV LIGA. Trener lidera opowiada o przyczynach słabszej formy jego podopiecznych w wiosennej rundzie spotkań i twierdzi, że…
Beniaminek IV ligi, Wisłoka Dębica, był objawieniem jesiennej rundy, którą wygrał w cuglach. Ten wynik rozbudził nadzieję wśród kibiców biało-zielonych na grę w III lidze. Jednak wiosenna runda dla podopiecznych Mirosława Kality to droga przez mękę. – Awans Wisłoki do III ligi będzie cudem – przekonuje trener Wisłoki.
Wisłoka w 16 jesiennych spotkaniach wywalczyła aż 41 punktów. W czterech wiosennych spotkaniach zaledwie 4 punkty, na co składa się zwycięstwo nad outsiderem ze Strzyżowa i remis z Wólczanką. Ostatnia porażka z Kolbuszowianką 2-4 (pierwsza w tym sezonie przed własną publicznością) sprawiła, że biało-zielono nad drugą w tabeli Wólczanką mają już tylko 2 punkty przewagi. – Fakt, że nadal jesteśmy na pierwszym miejscu w tabeli zawdzięczamy szczęśliwemu zbiegowi okoliczności, bowiem nasi rywale także tracą punkty – przekonuje Mirosław Kalita.
Nie tylko piłka
Jego zdaniem, awans do III ligi będzie dla jego podopiecznych nie lada wyzwaniem. – Słabsze wyniki w wiosennej rundzie nie biorą się znikąd. Nie mogliśmy w pełni przepracować okresu przygotowawczego. Zawodnicy pracują, uczą się, studiują, więc naturalną koleją rzeczy jest to, że nie mogą w pełni poświęcić się piłce – usprawiedliwia obecną formę biało-zielonych trener Kalita.
W jesiennej rundzie te wszystkie okoliczności nie przeszkodziły jednak Wisłoce w osiągnięciu dobrego wyniku. – Ale wówczas mieliśmy zdecydowanie szerszą kadrę i było kim grać. Teraz sytuacja jest inna. Na treningu przed meczem z Kolbuszowianką miałem tylko 9 piłkarzy – dodaje Kalita.
Czy Wisłokę stać na III ligę?
W zimowej przerwie Wisłokę opuściło aż sześciu zawodników, w tym m.in. Dawid Florian i Krzysztof Weres. W ich miejsce klub z ul. Parkowej nie pozyskał nikogo. – Gramy tym, czym mamy. Na pewno czekają nas rozmowy zawodnikami i analiza dotychczasowych spotkań. Mam nadzieję, że nasza gra ulegnie poprawie, a czy zdarzy się cud i awansujemy do III ligi? Ja już z Wisłoką przeżyłem parę cudów związanych z awansem do III i IV ligi, więc może i tym razem zdarzy się kolejny – kończy trener Wisłoki. Pytanie tylko, czy klub z Dębicy stać na ten cud i podoła on organizacyjnie i finansowo grze w III lidze?
Marcin Jeżowski


