
RZESZÓW. Radni PiS: – Brak efektów, wielomiesięczne opóźnienia i brak współpracy miasta z gminami może doprowadzić do utraty unijnego dofinansowania.
– Potężne pieniądze przejdą nam koło nosa – mówią Robert Kultys i Waldemar Szumny z PiS. Ich zdaniem, Rzeszów nie sprawdza się jako lider Rzeszowskiego Obszaru Funkcjonalnego. Zastrzeżenia do prac miasta ma nawet Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju. Możemy stracić nawet 400 mln.
Chodzi o dokument o nazwie Zintegrowane Inwestycje Terytorialne (ZIT), czyli inwestycje zaplanowane wspólnie z sąsiadującymi z miastem Rzeszów gminami. Miasto pracuje nad nim od ponad roku, ale do tej pory nie powstał na tyle spójny dokument, by możliwe było pewne przystąpienie do negocjacji z Komisją Europejską w sprawie przyznania stolicy Podkarpacia pieniędzy na ich realizację w latach 2014-2020.
Jeśli ZIT nie będzie zgodny, a zdaniem radnych wciąż nie jest, z Regionalnym Programem Operacyjnym będącym najważniejszym dokumentem samorządu województwa, to nie będzie szans na jego finansowanie.
To na oświetlenie, to na asfalt
– Miasto rozpoczęło prace nad tym dokumentem około rok temu i wynajęło do jego opracowania specjalistyczną firmą. Obecnie w kwietniu 2014 r. znaleźliśmy się w punkcie wyjścia i program ZIT trzeba opracować od początku – mówi Robert Kultys. Jak zauważa, przedstawiciele Urzędu Marszałkowskiego już od końca 2013 r. zwracali uwagę urzędnikom miejskim, że projekt nie spełnia niezbędnych kryteriów.
– Inwestycje mają być spójne, to znaczy, że ich realizacja na terenie miasta Rzeszów oraz sąsiednich gmin ma poprawić komunikację czy ich funkcjonowanie. Na razie to wygląda tak, że każdy wpisał swoje inwestycje, np. oświetlenie ulicy albo asfalt, i pomyślał, „a zobaczymy, jak to będzie” – zauważają radni. – To nie tędy droga. Potężne pieniądze mogą przejść nam koło nosa. To już nie są czasy, ze Unia daje nam pieniądze, żeby wyrównać nasz rozwój. Teraz zrobi wszystko, żeby nam tych pieniędzy nie dać i to my mamy się postarać, żeby udowodnić, że tych pieniędzy wciąż potrzebujemy – wyjaśnia Kultys.
Brak logiki
W jednym z pism (grudzień) do UM, władze Samorządu Podkarpackiego napisały: „Z przekazanej listy projektów strategicznych planowanych do realizacji w formie ZIP nie wyłania się ich zintegrowany charakter ani kompleksowy wpływ na rozwój ROF. Większość zgłoszonych przedsięwzięć ma charakter punktowy, nie kładający się w żadną logiczną całość”.
A ostatnia (z bm.) opinia Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju na temat projektu ZIT Rzeszowskiego Obszaru Funkcjonalnego zawiera całą listę niekonsekwencji i błędów. – Miasto Rzeszów jest liderem ROF i uważamy, że nie spełnia swojej roli. Brak efektów i wielomiesięczne opóźnienia są dowodem na złe współdziałanie Rzeszowa z innymi gmina – uważają radni.
Kiepskie poprawki
Miasto co jakiś czas przesyła do Urzędu Marszałkowskiego dokument z poprawkami, ale ten wciąż warunków nie spełnia. Negocjacje władz Województwa Podkarpackiego z Komisją Europejską mają rozpocząć się w czerwcu. Perspektywa finansowa trwa co prawda do 2020 roku, ale im wcześniej miasto rozpocznie rozmowy, tym większe szanse będą na pozyskanie funduszy. Dopiero ostatniej sesji Rady Miasta dyrektor Wydziału Pozyskiwania Funduszy, Stanisława Bęben miała przyznać, że prace nad ZIT trzeba będzie rozpocząć od nowa.
Radni PiS uważają, że pozytywnym katalizatorem współpracy pomiędzy gminami może być Rada Miasta. – Prawo i Sprawiedliwość, mając dobre relacje z władzami tych gmin chce wspomóc wsporne ustalenia dotyczące przyszłych inwestycji – mówi Robert Kultys. Uważają, że powodem niechęci gmin do miasta są ciągłe próby „wyrywania” sołectw.
Ewelina Nawrot



5 Responses to "Rzeszów może stracić 400 mln zł!"