SIATKÓWKA. PLUSLIGA. W pierwszym finałowym pojedynku rzeszowianie ulegli PGE Skrze Bełchatów, choć I seta wygrali w nieprawdopodobny sposób.
Do wyłonienia zwycięzcy pierwszego finału, który trwał blisko 3 godziny, potrzebne było aż pięć setów.
W pierwszym podopieczni trenera Andrzeja Kowala przegrywali już 21:24, ale nie poddali się i wygrali tę partię po fantastycznej walce, broniąc pięć setboli. Od samego początku jak na finałowa rywalizację walka trwała na całego. Nie brakowało wielu efektownych akcji w obu stron. – To są finały i nikt się nie oszczędza tylko daje z siebie wszystko co najlepsze – mówi Paul Lotman, przyjmujący Asseco Resovii, której gra zacięła się w II secie przy stanie 16:15. Mistrzowie Polski mieli duże problemy z przyjęciem zagrywki Stephana Antigi, a przy tym nie kończyli ataków, szczególnie w dużych opałach był świetnie wcześniej spisujący się Nikołaj Penczew. Bełchatowianie szybko odskoczyli na bezpieczny dystans, którzy utrzymali do końca. – Myślę, że bardzo dużym atutem Skry jest zagrywka, bo Mariusz Wlazły, Facundo Conte czy Stephan Antigua są w stanie imponować seriami punktów zdobytych właśnie w tym elemencie – mówił Lotman, który po raz kolejny potwierdza, że bardzo dobrze potrafi prezentować się w finałowych meczach. – Myślę, że swoją dyspozycją w ostatnich spotkaniach udowodniłem trenerom swoją gotowość do gry – niezależnie od tego, czy moją rolą jest grać od początku meczu, czy wyjść na boisko w trakcie spotkania – mówił Amerykanin.
W III secie rywale już od samego początku dyktowali warunki i na pierwszą przerwę techniczną zeszli prowadząc 8:3. Resoviacy jednak zaczęli mozolnie odrabiać straty, ale na zbyt wiele rozpędzona i mądrze grająca Skra nie pozwoliła. Mariusz Wlazły w swoim stylu skutecznie kończył akcje, a i pozostali robili swoje. W kolejnej partii górą była Asseco Resovia. Podopieczni Andrzeja Kowala wypracowali sobie wydawałoby się w miarę bezpieczną przewagę, jednak w końcówce IV seta pozwolili Skrze rozwinąć skrzydła. Ostatecznie całą partię wygrali rzeszowianie i losach całego spotkania miał zadecydować tie-break.
Ten od początku przebiegał pod dyktando przyjezdnych. Przy zmianie stron boiska, obrońcy mistrzowskiego tytułu tracili do rywala już 6 „oczek: (2:8). Gospodarze nie dawali jednak za wygraną, zdobyli 4 punkty z rzędu, a nadkomplet publiczności ponownie odzyskał nadzieję na wygranie pierwszego finałowego pojedynku. Niestety, kolejne minuty nie przyniosły nic dobrego dla rzeszowian, którzy mimo ambitnej postawy, musieli uznać wyższość rywali.
Mecz nr 2. pomiędzy Asseco Resovią i PGE Skrą Bełchatów rozegrany zostanie w środę (godz. 20) w hali na Podpromiu.
ASSECO RESOVIA – PGE SKRA BEŁCHATÓW 2-3 (31:29, 20:25, 20:25, 25:22, 12:15)
ASSECO RESOVIA: Tichacek, Lotman, Perłowski, Konarski, Penczew, Nowakowski oraz Ignaczak (libero), Schops, Drzyzga, Kosok, Veres
PGE SKRA: Uriarte, Antiga, Kłos, Wlazły, Conte, Wrona oraz Zatorski (libero), Tuia, Brdović, Maćkowiak.
Sędziowali: Wojciech Maroszek (Żory) i Marek Lagierski (Czeladź). Widzów 5 tys. MVP meczu: Mariusz Wlazły. Stan rywalizacji (do 3 zwycięstw): 0-1.
OPINIE:
Andrzej Kowal (trener Asseco Resovii): – Powiem to samo, co po pierwszym meczu z ZAKSĄ. Będziemy walczyć, to jest tylko jedno spotkanie. Było ono dla nas ciężkie. Oczywiście Skra ma dużą przewagę po zwycięstwie w pierwszym meczu, ale by zdobyć tytuł trzeba wygrać 3 razy. Gramy dalej. Jeżeli się przegrywa, to zawsze jest coś do poprawienia. Będę chciał poprawić wiele elementów na drugi mecz.
Miguel Falasca (trener PGE Skry Bełchatów): – Jesteśmy szczęśliwi z wygranej. To był bardzo ciężki mecz. Były momenty, że graliśmy dobrze, ale także były momenty złej gry. Pokazaliśmy charakter i zwyciężyliśmy. To jest dopiero jeden mecz. Jeżeli chcemy być mistrzami Polski, to musimy wygrać 3 starcia. Nie można lekceważyć takiej drużyny jak Resovia.
Łukasz Perłowski (kapitan Asseco Resovii): – W środę jest nowe starcie. Wtedy walka rozpocznie się od początku.
Mariusz Wlazły (kapitan PGE Skry Bełchatów): – To zwycięstwo jest nasze, ale w środę jest kolejny mecz. To na nim musimy się teraz skupić. Ciężko powiedzieć co zaważyło o naszej wygranej. Biliśmy się punkt za punkt.
rm
[print_gllr id=114059]


