
LIPA, ZAKLIKÓW. Przed świętami mieszkańcy wsi na obrzeżu Lasów Lipskich usłyszeli radosną nowinę. Woda pod ich wsią ma zapach siarkowodoru, czyli… pieniędzy.
Wody z podziemnego zbiornika pod Lipą (gm. Zaklików) zawierają wystarczającą ilość siarkowodoru, by uznać je za wody lecznicze. To jeszcze nieoficjalna informacja, ale zdążyła przed świętami poprawić nastroje mieszkańcom wsi i nawet całej gminy. Oficjalna ekspertyza wpłynie do Urzędu Miasta i Gminy w Zaklikowie w maju. Samorządowcy jednak już teraz mogą rozglądać się za bogatym partnerem, który pomoże wybudować im zakład leczniczy.
Gmina za własne pieniądze zleciła wykonanie odwiertu badawczego. Wiertnicy bardzo szybko dotarli do głębokości 250 m i pobrali próbki wody. Charakterystyczny jej zapach nie pozostawia wątpliwości, ale gmina potrzebuje specjalistycznych ekspertyz, żeby wejść na drogę do przekształcania wsi Lipa w uzdrowisko.
Skład wody jak pół wieku temu
Wody nadające się do leczenia chorób reumatycznych i zwyrodnieniowych zostały przypadkowo odkryte w Lipie pół wieku temu. Zachowały się nawet ekspertyzy z lat sześćdziesiątych ub. wieku, które wskazują na możliwość leczniczego ich wykorzystania. Były już plany budowy dużego sanatorium na obrzeżu Lasów Lipskich, ale gierkowska ekipa je zarzuciła. Teraz samorządowcy i zapaleńcy ze Stowarzyszenia „Lipa Zdrój” próbują te plany wskrzesić. Teraz wiadomo, że są na dobrej drodze.
– Wiemy, że skład wody nie zmienił się w porównaniu do badań sprzed kilkudziesięciu lat, a to znaczy, że są to wody co najmniej porównywalne do tych wykorzystywanych w wodolecznictwie w Solcu Zdroju – mówi Zdzisław Wójcik, burmistrz Zaklikowa. Woda będzie jednak musiała być jeszcze kilkakrotnie badana, by wykluczyć składową przypadkowość. Badania oczywiście będą kosztowały, ale to nic w porównaniu do ewentualnych kosztów budowy uzdrowiskowej infrastruktury. Samorząd Zaklikowa sam tego nie udźwignie. Pomoc zaoferował prezydent niedalekiej Stalowej Woli. Zamiar budowy w Lipie zakładu leczniczego zgłosiła już wcześniej jedna z prywatnych stalowowolskich klinik. Temat uzdrowiska w Lipie jest nośny i zapewne będzie wiodącym w nadchodzącej kampanii samorządowej. Jeżeli przetrwa kampanię, może odmienić oblicze dużej wsi, która do niedawna znana była prawie wyłącznie z wielkiego poligonu wojskowego. Życzyć jej wypada, by niedługo przyjeżdżało co najmniej tylu kuracjuszy, co kiedyś żołnierzy na ćwiczenia. A przyjeżdżały ich całe pociągi.
Jerzy Mielniczuk


