
II LIGA. Rozmowa z Krzysztofem Łętochą, trenerem Stali Rzeszów.
Dziś Stal zmierzy się na wyjeździe z Wisłą Puławy. To szalenie istotny pojedynek w kontekście walki o utrzymanie. Drużyny sąsiadują z sobą w tabeli, mają po 35 punktów. Jesienią w Rzeszowie było 0-0.
– Gra w obronie to wiosną najsłabszy punkt Stali?
– Nie wiem czy najsłabszy, ale prawdą jest, iż defensywa nie stanowi takiego monolitu jak jesienią. Wtedy dzięki uważnej grze w obronie udawało się zdobywać punkty. Źle reagujemy przy stałych fragmentach, ten element koniecznie musimy poprawić.
– Stoper Dominik Bednarczyk to chyba najlepszy piłkarz Stali. Pozostali obrońcy popełniają liczne błędy, tyczy się to także najbardziej doświadczonego Arkadiusza Barana.
– Nie będę odnosił się do nazwisk. Ale przeciwko Motorowi radził sobie np. Kacper Drelich i warto się zastanowić nad nowym ustawieniem. Obrona powinna stanowić jedność. Gdy strzelamy na własnym boisku dwa gole, gdy obejmujemy prowadzenie, mamy obowiązek zdobyć 3 punkty.
– Po meczu z Motorem stwierdził pan: „zacięła się nam strzelba”…
– Piotrek Prędota jesienią zdobywał gole z niczego, teraz nie wykorzystuje wyśmienitych okazji. Wiem jednak, że jak trafi raz, to się odblokuje. Może nastąpi to już w spotkaniu z Wisłą Puławy? Ważne bowiem, że Piotrek w każdym meczu dochodzi do sytuacji.
– Drużyna cierpi z powodu braku rozgrywającego. To od lat pięta achillesowa Stali.
– Zgadzam się. Aleks Kolesnikovs jest w słabszej formie. Zamiast grę przyspieszyć, to ją spowalnia. Dostrzegam to, ale pole manewru jest mocno ograniczone. Jakub Więcek ma za mało doświadczenia, z kolei Sebastian Brocki posiada ciągotki do wycieczek do przodu i potem nie wraca do obrony. Może Łukasz Krzysztoń nam pomoże? Ten chłopak ma duży potencjał, tylko za często się „spala” psychicznie.
– Wagę w klubie macie? Bo jak spoglądam na Kolesnikovsa to mam wątpliwości.
– Zdziwiłby się pan, bo Aleks ostatnio mocno schudł! On ma taką budowę ciała. Waga nie ma nic do tego, że facet kręci kółeczka na środku boiska, zamiast błyskawicznie uruchomić kontratak. Aleks dostaje dużo swobody, ale ta jego kreatywność na razie szwankuje.
– W klubie rośnie presja? Do końca rozgrywek zostało 9 kolejek, a głupio byłoby spaść z ligi na 70. urodziny.
– Presja towarzyszy nam odkąd w życie weszła reforma rozgrywek. Jestem jej przeciwnikiem i to nie ze względu na pozycję, jaką zajmujemy w tabeli. Potrzeba zdobywania punktów za wszelką cenę zabija radość z gry. Wynik jest najważniejszy, więc gdy dany zespół strzela gola, natychmiast ustawia zasieki na własnej połowie. O widowisku możemy zapomnieć, kibice mówią, że tego nie da się oglądać i niestety często mają rację.
– W środę gracie z Wisłą, która ostatnio też sobie nieźle nagrabiła. Będzie ciężko, Stal wygrała w Puławach tylko raz, 34 lata temu…
– Najważniejsze to poprawić grę w obronie. Gdy wrócimy do tego, co prezentowaliśmy jesienią, będzie dobrze. Z przodu stwarzamy sytuacje i zawsze coś wpadnie. Wisła po udanym początku rundy dostała zadyszki. Postaramy się to wykorzystać.
Rozmawiał Tomasz Szeliga


