Jan Paweł II jest zawsze ze mną

Łukasz Sówka nie ukrywa swojego wyjątkowego przywiązania do papieża Jana Pawła II. Świadczy o tym m.in. napis na kierownicy jego motocykla żużlowego oraz tatuaż na klatce piersiowej, na wysokości serca. Fot. Archiwum
Łukasz Sówka nie ukrywa swojego wyjątkowego przywiązania do papieża Jana Pawła II. Świadczy o tym m.in. napis na kierownicy jego motocykla żużlowego oraz tatuaż na klatce piersiowej, na wysokości serca. Fot. Archiwum

NICE PLŻ. Junior PGE Marmy, Łukasz Sówka, o występach na trójkę z plusem, ostrej jeździe Andrieja Kudriaszowa, problemach z twardymi torami i obecności w jego życiu polskiego papieża.

Junior PGE Marmy Rzeszów, Łukasz Sówka, nie do końca jest zadowolony ze swojej dotychczasowej postawy na torach Nice PLŻ. – To dopiero dwa mecze, ale mam nad czym pracować. Największy problem mam z dopasowaniem się do twardych torów – mówi Łukasz Sówka.

– Remis w Lublinie rozpatrujesz w kategoriach sukcesu czy porażki?
– Pozostał bardzo duży niedosyt. Jeden punkt na wyjeździe jest wprawdzie cenny, ale była duża szansa na dwa „oczka”. Wszystko układało się po naszej myśli. Gdyby nie pech i defekt Kenni Larsena, kiedy to straciliśmy punkty, nasza wygrana byłaby faktem.

– W starciu z „Koziołkami” zdobyłeś wprawdzie 6 punktów, ale zdołałeś pokonać jedynie lubelskich juniorów.
– Wynik nie jest zły, ale zawsze mógłby być lepszy. Żałuję zwłaszcza biegu z Andriejem Kudriaszowem. Nie dało się go jednak wyprzedzić, gdyż jeździł on po całym torze, od krawężnika do bandy i z powrotem, dodatkowo jeszcze ciągle się oglądał w lewo i prawo. Tak się nie powinno jeździć!

– Po dwóch meczach PGE Marma ma na swoim koncie 3 punkty. Jaką notę wystawiłbyś sobie za dotychczasowe Twoje dwa ligowe występy?
– Powiedzmy, że pojechałem na trójkę z plusem. Największe problemy mam z dopasowaniem się do twardych torów, a taki był właśnie w Lublinie. Podobnie było w pierwszym meczu z Orłem Łódź w Rzeszowie. Dwa pierwsze biegi wygrałem. Później była dłuższa przerwa spowodowana wyjazdem karetki. Tor przesechł, zrobił się twardy i zaczęły się moje kłopoty. Sprzęt spisuje się nieźle, ale muszę popracować właśnie nad przystosowaniem go do twardych nawierzchni.

– Czasu na to będzie teraz sporo, bowiem najbliższy mecz ligowy PGE Marma pojedzie dopiero 4 maja…
– I właśnie nad tym będziemy pracować na treningach. W tym tygodniu mam zaplanowane dwa treningi w Ostrowie. W przyszłym tygodniu czeka mnie wyjazd do Danii, a potem już treningi w Rzeszowie, bezpośrednio przed meczem z Rybnikiem.

– W tamtym sezonie startowałeś w Enea Ekstralidze, teraz jeździsz w Nice PLŻ. Jak porównasz poziom tych dwóch lig?
– Szczerze? Myślałem, że w Nice PLŻ będzie łatwiej o punkty, a tak nie jest. Poziom jest dość wysoki, a przede wszystkim bardzo wyrównany. Praktycznie każdego stać na wygranie z każdym i aby solidnie zapunktować, trzeba się nieźle napracować.

– Zaskoczyły Cię wyniki dwóch pierwszych kolejek? Wydaje się, że największą niespodzianką in minus jest postawa GKM-u Grudziądz.
– Dotychczasowe wyniki pokazały, że liga będzie bardzo wyrównana i każda drużyna na swoim torze jest bardzo mocna. Dlatego też tym cenniejszy jest nasz punkt zdobyty w Lublinie. GKM rzeczywiście zaczął słabiej sezon, ale jest jeszcze sporo meczów i dużo punktów do zdobycia, więc na razie nie skreślałbym żadnej drużyny.

– Odbiegając nieco od zmagań czysto sportowych: w najbliższą niedzielę w Rzymie odbędzie się kanonizacja papieża Jana Pawła II. Wydaje się, że to bardzo bliska Tobie osoba…
– Rzeczywiście tak jest. Na mojej kierownicy widnieje napis „JAN PAWEŁ II”. Również na klatce piersiowej, na wysokości serca mam tatuaż z takim napisem.

– Skąd fascynacja Janem Pawłem II?
– Wszystko zaczęło się jakieś 14 lat temu. O ile dobrze pamiętam, to był 2000 rok. Jako mały chłopiec razem z rodzicami był na audiencji u papieża, podczas której ojciec święty nas pobłogosławił. Można powiedzieć, że miałem wówczas papieża na wyciągnięcie ręki. To było dla mnie bardzo ważne wydarzenie. Cały czas czuję, że papież jest ze mną i czuwa nad tym wszystkim, co robię.

– Wybierasz się zatem w najbliższą niedzielę do Rzymu?
– Nie, ale na pewno znajdę czas, aby śledzić wydarzenia z Watykanu w telewizji.

Rozmawiał Marcin Jeżowski

Leave a Reply

Your email address will not be published.