Po co szalety, które są zamknięte w niedziele?

Kolbuszowskie szalety miejskie to ładny budynek. Co z tego, skoro nie mogą być otwarte 7 dni w tygodniu? Fot. Autor
Kolbuszowskie szalety miejskie to ładny budynek. Co z tego, skoro nie mogą być otwarte 7 dni w tygodniu? Fot. Autor

KOLBUSZOWA. Za potrzebą ludzie muszą chodzić do restauracji lub w krzaki.

Kolbuszowianie skarżą się, że szalety miejskie są nieczynne w niedziele, a więc wtedy, kiedy po spacerze, bądź po nabożeństwie w pobliskim kościele są bardzo potrzebne. Andrzej Andryś (53 l.), dyrektor Zakładu Usług Komunalnych, zapewnia, że może otworzyć toalety i to nie tylko w weekendy, ale również we wszystkie święta. Ale jest jeden warunek: potrzebne są dodatkowe fundusze z kasy miasta.

Szalety miejskie są wizytówką kolbuszowskiego Rynku. Obiekt wyposażony jest w nowoczesną instalację gazową, przy drzwiach wejściowych są kurtyny powietrzne, które zapobiegają dostawaniu się zimnego powietrza do wnętrza. Dla mieszkańców nie ma to większego znaczenia. – Toalety nie są po, by ładnie wyglądały, tylko po to, żeby można było z nich skorzystać. A w niedzielę jest to niemożliwe. To skandal! – skarżą się ludzie.

Problem trafił na ostatnią sesję Rady Miejskiej: – Podnieśliśmy bardzo wysoką poprzeczkę, jeśli chodzi o standard kolbuszowskiego Rynku. Czy nie dałoby się tego samego zrobić w stosunku do szalet? Czy ludzie muszą chodzić do okolicznych restauracji, kupować tam coś, by móc się załatwić? – pytał Marek Opaliński (45 l.), szef Rady Miejskiej.

Andrzej Andryś (53 l.), dyrektor ZUK, tłumaczył, że otwarcie szaletów w niedziele wiąże się z kosztami: – Ja wiem, że to żadne tłumaczenie, ale takie są realia – zaznaczył. – Jeśli dostaniemy większe pieniądze, to nie ma najmniejszego problemu, szalety będą otwarte przez okrągły rok. Mamy ograniczone finanse i jedynie w sezonie letnim możemy sobie pozwolić na to, żeby toalety miejskie były otwarte siedem dni w tygodniu – zastrzegł Andryś.

Paweł Galek

Leave a Reply

Your email address will not be published.