Srebrne róże Honorowego Obywatela

Trzy srebrne róże położone na krzemieniu pasiastym. Długo zastanawiano się nad darem, ale taki okazał się najładniejszym. Fot. Jerzy Mielniczuk
Trzy srebrne róże położone na krzemieniu pasiastym. Długo zastanawiano się nad darem, ale taki okazał się najładniejszym. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Miasto nadało honorowy tytuł Janowi Pawłowi II na 1,5 roku przed jego śmiercią, ale akt nadania dotarł do Watykanu w maju 2005 r. Mimo to, dziś jest przez stalowowolan traktowany prawie jako relikwia.

Wśród wielu pamiątek po Janie Pawle II, które znalazły się w naszym regionie, jest dar, który nigdy do przyszłego świętego nie trafił, ale ma niezwykłą historię. To tytuł Honorowego Obywatela Stalowej Woli. Tytuł wyjątkowy i z wyjątkowymi insygniami, przygotowanymi na tę jedną okazję. O nadanym tytule zasiadający na Stolicy Piotrowej Polak dowiedział się, insygniów nie zobaczył, choć trafiły do Watykanu.

Przeszło 10 lat temu na ostatniej sesji w 2003 r. Rada Miejska Stalowej Woli nadała honory Papieżowi-Polakowi. Tytuł został nadany m.in. „za serdeczne więzi Jego Świątobliwości z miastem Stalowa Wola”. Po głosowaniu trzeba było akt nadania przybrać i zawieźć do Watykanu. Rozpoczęły się długie negocjacje dyplomatyczne.

Watykańscy strażnicy ani drgnęli
Do oprawionego w skórę aktu dołączono dzieło Cezarego Łutowicza. Były to trzy srebrne róże ułożone na oszlifowanym krzemieniu pasiastym. Krzemień to dziś prawie symbol okołosandomierskich ziem. Całość zapakowano w gustownej szkatule i czekano na sygnał z Watykanu. W międzyczasie ustalano skład delegacji. Czas płynął, wyjazdy kilka razy odwoływano, aż ustalono ostateczny termin maja 2005 r. Prawie równo miesiąc przed zapowiedzianą audiencją dla stalowowolan, Jan Paweł II zmarł.

Delegacja jednak pojechała w planowanym terminie. Było już dawno po uroczystościach pogrzebowych, a grobowiec Jana Pawła II w podziemiach Watykanu był pilnie strzeżony przez gwardzistów i został odgrodzony sznurem od wiernych oddających hołd zmarłemu. Delegaci znad Sanu z aktem nadania honorów uklękli przy grobie, a potem stało się coś nieoczekiwanego. Dar wziął do rąk ks. Jan Kozioł.

– Powiedziałem strażnikowi „pardon”, odpiąłem sznur, podszedłem do grobowca, uklęknąłem i całując płytę, położyłem na niej akt i srebrne róże – mówi zasłużony były proboszcz parafii św. Floriana w Stalowej Woli. Strażnicy ani drgnęli. Dary dla papieża poleżały chwilę na jego grobie, po czym ks. Kozioł zabrał je i delegacja wróciła z nimi do Stalowej Woli. Dziś można je zobaczyć w Muzeum Jana Pawła II przy konkatedrze Matki Bożej Królowej Polski. Kościół ten poświęcił kard. Karol Wojtyła, a potem jako papież Jan Paweł II podniósł do rangi bazyliki. Podczas wizyty w Sandomierzu 12 czerwca 1999 r., po wcześniejszym wypadku, nie miał sił pojechać do Stalowej Woli. Miasto jednak zobaczył z pokładu helikoptera, który zrobił kilka okrążeń nad Stalową Wolą. Z powietrza pozdrowił „miasto Bogiem silne”, a słowa te znalazły się na cokole pomnika Jana Pawła II, który stoi dziś przed bazyliką.

Jerzy Mielniczuk

Leave a Reply

Your email address will not be published.