
PLUSLIGA. Czy Asseco Resovia powtórzy scenariusz z półfinałów z ZAKSĄ i w walce o złoto z PGE Skrą będzie w stanie doprowadzić do piątego meczu?
„Wielkie czasy wymagają wielkich ludzi. Istnieją bohaterowie nieznani, skromni, bez sławy i historii Napoleona” – pisał Jarosław Hasek we wstępie do swojej najsłynniejszej powieści „Przygody Wojaka Szwejka”. Słowa czeskiego pisarza jak najbardziej pasują do osoby Lukasa Tichacka, rozgrywającego mistrzów Polski, który nie raz wyprowadzał swój zespół z tarapatów i oby teraz było podobnie.
32-letni Tichacek od siedmiu lat regularnie wygrywa mistrzowskie tytuły. Najpierw pięć w barwach niemieckiego VfB Friedrichshafen, a potem dwa z Asseco Resovią. Czech w całej plejadzie gwiazd ekipy Asseco Resovii jest zdecydowanie najmniej popularny. Nie gra może jakoś bardzo błyskotliwie, nie eksponuje takiej radości po akcjach jak inny koledzy, a odkąd pojawił się w Polsce, poddawany jest największej krytyce, którą – jak na Czecha przystało – absolutnie się nie przejmuje i tylko raz za razem prowadzi swój zespół do mistrzowskich tytułów.
Jeden cud już się zdarzył…
Nie inaczej było w tegorocznych półfinałach play-off, kiedy to resoviacy dokonali rzeczy wręcz niewiarygodnych. W nieprawdopodobny sposób wywalczyli awans do finału, który rozpoczęli podobnie jak pojedynek ze Skrą od dwóch porażek.
– Jeden cud już się zdarzył i teraz jest nieco inna sytuacja, bo Skra jest w gazie i trudno tam znaleźć jakiś słaby punkt, czy liczyć na problemy fizyczne któregoś z zawodników. Teraz nie mamy już jednak nic do stracenia i musimy grać właśnie z takim nastawieniem. Trzeba postawić wszystko na jedną kartę i wierzyć w to, że w Bełchatowie możemy wygrać dwa spotkania – mówi Paul Lotman, przyjmujący Asseco Resovii, a atakujący Dawid Konarski dodaje. – To będzie megaciężkie zadanie, cięższe niż to z Kędzierzynem, ale wszystko jest możliwe. Nie pozostaje nam nic innego jak rzucić wszystko, co mamy, każdy musi mieć swój dzień, żeby nawiązać walkę ze Skrą – stwierdza Konarski.
Tylko dwa razy w Bełchatowie
Asseco Resovia w historii pojedynków obu zespołów w Bełchatowie wygrała tylko dwa razy i od razu uczyniła to w finałach sezonu 2011/2012, a później zdetronizowała kroczącą od mistrzostwa do mistrzostwa (7 tytułów z rzędu) PGE Skrę. Teraz to rywale są o krok od powrotu pod dwóch latach na tron.
– Wiemy o tym doskonale, a to co stało się w półfinałach – mówi Stephane Antiga, przyjmujący PGE Skry – pokazuje, że w siatkówce cały czas trzeba grać z dużą koncentracją, bo przeciwnik zawsze może się odrodzić i odwrócić losy meczu. Resovia udowodniła w półfinałach, że jest drużyną, która się nigdy nie poddaje. Tym cięższe zadanie stoi przed nami, żeby w pojedynku z tak mocnym przeciwnikiem nie stracić czujności i walczyć o zwycięstwo do ostatniej piłki. Czy zakończymy rywalizację w Bełchatowie? Nie ma to znaczenia. Jeśli będziemy potrzebowali do tego aż pięciu meczów, to też damy radę. Jesteśmy gotowi do ciężkiej walki i krok po kroku koncentrujemy się na każdym kolejnym spotkaniu. Nieważne, ile meczów będziemy potrzebowali, żeby wygrać tę rywalizację. Zależy nam na końcowym sukcesie i zrobimy wszystko, żeby wygrać złoto – zapowiada Antiga.
Zresetować głowy
Czy resoviacy będą w stanie jeszcze raz w tym sezonie podnieść się z tak trudnej sytuacji? – Nie pozostaje nam teraz nic innego, jak zresetować głowy i pozbierać się po tej sromotnej porażce – mówi Paul Lotman. – Musimy zastanowić się nad tym, jak pomóc sobie wzajemnie na boisku i mocno walczyć od pierwszej piłki każdego seta. Trzeba coś zrobić, żebyśmy byli gotowi do gry od samego początku i potrafili narzucić przeciwnikowi swój styl gry, a nie odwrotnie. Na razie to oni dyktują warunki i robią wszystko, żebyśmy grali, tak jak im to pasuje. W takiej sytuacji ciężko się gra. Duże słowa uznania dla Skry, która pokazała nam swoją siłę, ale my musimy wierzyć w to, że tę sytuację da się jeszcze odwrócić na naszą korzyść. Myślę, że jesteśmy w stanie zaprezentować lepszą grę niż do tej pory w tych finałach – zapewnia amerykański przyjmujący ekipy z Rzeszowa.
Naprawdę trzeba być tęgim „cwaniakiem”, by cało wyjść z takich opresji jak Szwejk w powieści Haska. A czy na takich wyjdą po raz kolejny i to w najważniejszym momencie resoviacy – „Wielcy ludzie na wielkie czasy”?
PGE SKRA Bełchatów – ASSECO RESOVIA
niedziela godz. 14.45 (transmisja Polsat Sport)
Rafał Myśliwiec



2 Responses to "Wielkie czasy wymagają wielkich ludzi"