II LIGA. 30. spotkanie najbardziej utytułowanych klubów Podkarpacia nie zachwyciło.
W meczu drużyn rozpaczliwie łaknących punktów górą stalowcy z Rzeszowa. Bohaterem został Szymon Kaźmierowski, choć przez niemal całą pierwszą połowę nic na to nie wskazywało. Sprowadzony zimą ze Stomilu Olsztyn napastnik zdobył dwa gole, a powinien cztery.
To było jubileuszowe, 30. spotkanie Stali z Rzeszowa i Mielca. Bilans jest dużo korzystniejszy dla najbardziej utytułowanej drużyny regionu, która jednak w Rzeszowie nie wygrała od 42 lat! Tak, tak, to nie pomyłka. Mielczanie po raz ostatni triumfowali w czerwcu 1972 roku po golach Grzegorza Laty. Nie trzeba dodawać, że oba zespoły walczyły wtedy w ekstraklasie. Wczoraj grający na pistacjowo goście, dopingowani przez niemal 400 kibiców, znów nie dali rady.
Szymon wyskoczył z akcją
W I połowie odrobinę korzystniejsze wrażenie sprawiali mielczanie, którzy zdołali wyprowadzić dwa szybkie ataki. Bartosza Papkę powstrzymał jednak Miłosz Lewandowski, a potem sprawę zawalił Sebastian Łętocha. Syn trenera Stali Rzeszów wbiegł z piłką w pole karne, ale nie zdecydował się ani na uderzenie ani na podanie do świetnie ustawionego Patryka Słotwińskiego.
Kultura gry była po stronie mielczan, bo rzeszowianie szczęścia szukali głównie długaśnymi podaniami. Kiepsko wyglądał w środku pomocy Sebastian Brocki, niewidoczny był na prawym skrzydle Rafał Lisiecki, ostatnio jedna z jaśniejszych postaci zespołu. Jednak tuż przed przerwą na indywidualną akcję zdecydował się bezproduktywny dotąd Szymon Kaźmierowski. Minął dwóch przeciwników, uderzył niezbyt mocno, ale precyzyjnie i Wojciech Daniel musiał wyciągać piłkę z siatki.
Kończyli w dziesiątkę
Druga część rozpoczęła się od ataków mielczan i niewiele brakowało, by zrobiło się 1-1. Po rzucie rożnym „główkował” Mateusz Podstolak, piłka zmierzała w „okienko”, ale Lewandowski zachował czujność i sparował ją na poprzeczkę. Po drugiej stronie boiska mógł się wreszcie pokazać Brocki. Nie błysnął, z 20 metrów kopnął wysoko nad bramką.
Piłkarze walczyli, fajerwerków nie było, a gospodarze strasznie głęboko się cofnęli i momentami wyglądali dramatycznie. Gdy wydawało się, że mielczanie w końcu wyrównają, drugą żółtą kartkę otrzymał Krystian Getinger. Obrońca gości dał się sprowokować i odepchnął łokciem Lisieckiego. Sytuacja umknęła sędziemu głównemu, zauważył ją jednak liniowy. Winowajca i jego trenerzy gorąco protestowali, ale zachowanie „Getiego” było jednak nieodpowiedzialne.
Kwadrans przed końcem Stal Rzeszów, znów trochę niespodziewanie, zadała drugi cios. Z rogu dośrodkował Aleksejs Kolesnikovs, jeden z mielczan podbił piłkę, która spadła pod nogi Kaźmierowskiemu. Napastnik uderzył bez zastanowienia i futbolówka ugrzęzła w siatce. Pan Szymon powinien zresztą uzbierać hat-tricka, ale w końcówce zmarnował dwie „setki”.
STAL Rzeszów 2
STAL Mielec 0
(1-0)
1-0 Kaźmierowski (43.)
2-0 Kaźmierowski (74.)
RZESZÓW: Lewandowski – Drożdżal, Baran, Bednarczyk, Konrad Hus (79. Szczoczarz) – Lisiecki (82. Krzysztoń), Jędryas (56. Drelich), Brocki (69. Kolesnikovs), Prędota, Maślany – Kaźmierowski.
MIELEC: Daniel – Podstolak, Załucki (83. Buczyński), Duda, Getinger – Słotwiński (46. Skiba), Głaz, Żubrowski, Radulj, Papka (59. Pruchnik) – Łętocha (80. Gawęcki).
Sędziował Artur Mądrzak (Warszawa). Żółte kartki: Brocki, Drożdżal, Bednarczyk, Kaźmierowski – Słotwiński, Getinger, Łętocha, Skiba. Czerwona kartka: Getinger (68., druga żółta). Widzów 1500.
Tomasz Szeliga
[print_gllr id=114518]


