
RANIŻÓW. – Mówi się urzędnikowi, przypomina mu się kilka razy, a ten i tak robi swoje, czyli nic. Pomijam fakt, że… ciężko go zastać w pracy – mówił raniżowianin.
Miał na tyle dość fatalnych dróg na swoim osiedlu, bezkarnie pędzących po nich TIR-ów i arogancji urzędników, że postanowił wykrzyczeć to decydentom prosto w twarz. Mowa o mieszkańcu Raniżowa, który „odwiedził” radnych na ich ostatniej sesji. – Dlaczego musi być tu taki mur? – pytał. – Mówi się urzędnikowi, przypomina mu się kilka razy, a ten i tak robi swoje, czyli nic. Sami gotujecie sobie taki los – złościł się.
Mieszkaniec mówił o fatalnym stanie ulic na raniżowskich osiedlach: Lisy, Plackówka i Wilki: – One są w dramatycznym stanie – alarmował. – Pobocza położone są wyżej niż właściwy pas. Rowy nie są oskarpowane, a jezdnia posiada liczne dołki i duże dołki, które po deszczu tworzą niebezpieczne kałuże, niekiedy bajora. Sporadyczne zasypywanie dołów kamieniem z dużą domieszką iłu nie przynosi spodziewanego efektu. Jest to bardzo nietrwałe.
„Bardzo duża bezradność urzędników”
– Niestety, zmarnowaliście lata 2007-13, kiedy można było pozyskać potężne fundusze unijne. Tymczasem w gminie Kamień dzięki temu nawet boczne drogi zostały wyasfaltowane. Ja rozumiem, że w Raniżowie był cały ciąg zdarzeń, ale powinniśmy zadbać o to, żeby w przyszłości mieć jednak normalne finanse, żeby było nas stać na tzw. wkład własny na środki unijne i dzięki temu móc budować drogi na terenie gminy.
Mężczyzna zwrócił również uwagę na brak ograniczenia tonażu na raniżowskich osiedlach. – Lokalnymi drogami jeżdżą nawet 30-tonowe kolosy. A przecież wystarczyłoby postawić prosty znak zakazu ograniczenia ruchu pojazdów ciężkich. Dlaczego wszędzie musi być taki mur? Mówi się o tym urzędnikowi, przypomina mu się kilka razy i nic z tego nie ma. Przecież zakup i postawienie takiego znaku kosztuje stosunkowo niewiele, może 100 zł.
– Niestety, jest bardzo duża bezradność urzędników. Pomijam to, że… ciężko ich zastać w pracy. Nie wygląda to za ciekawie. Proste rzeczy, jakim jest znak drogowy, są tu niemożliwe – denerwował się mieszkaniec. Jan Rzeszutek (52 l.), przewodniczący Rady Gminy, zapewnił, że nie powinno być problemów z postawieniem znaku ograniczającego tonaż. Gorzej może być jednak z modernizacją dróg w gminie. – Dobrze wie pan, jaka jest sytuacja w budżecie gminy. Jest ona fatalna, wręcz krytyczna – oświadczył Rzeszutek.
Paweł Galek



2 Responses to "Mieszkaniec do radnych: – Proste rzeczy są tu niemożliwe"