
SIATKÓWKA KOBIET. Developres gotowy na turniej barażowy.
Developres Rzeszów, Karpaty Krosno i Pałac Bydgoszcz zagrają w dniach 13-15 maja w bydgoskiej hali Łuczniczka w turnieju barażowym o dwa miejsca w Orlen Lidze. Rozmawiamy z trenerem Developresu, Marcinem Wojtowiczem.
– Ponad miesiąc przygotowywaliście się do turnieju barażowego. Tak długa przerwa podczas sezonu to sytuacja niespotykana i dla drużyny chyba mało komfortowa?
– Pracowaliśmy prawie jak przed rozpoczęciem sezonu. Najpierw dałem dziewczętom wycisk, potem zeszliśmy z obciążeń, rozegraliśmy sparing z Muszynianką. Dzielnie to wszystko znosiły, wiedzą, że najważniejszy egzamin przed nami. Głód gry w zespole jest ogromny i to jest pozytywne.
– Z turnieju w Bydgoszczy odpadnie jedna drużyna. Developres nie może się potknąć.
– Zgadza się, to byłaby katastrofa. Liczyć się będzie każda akcja, bo możliwe, że o wszystkim zadecydują małe punkty. Przy czterech zespołach straty można nadrobić, przy trzech praktycznie nie ma miejsca na błąd.
– Ten turniej chyba nie ma faworyta.
– Z Karpatami znamy się jak łyse konie, ale oczywiście postaramy się ich zaskoczyć. Pałac z pewnością leży w naszym zasięgu, powalczyliśmy z tym zespołem w Pucharze Polski. Pamiętajmy jednak, że bydgoszczanki są bogatsze o doświadczenie z rywalizacji z drużynami ekstraklasy, ich atutem jest też wielka hala.
– Wyjeżdżacie wcześniej, żeby zapoznać się ze specyfiką Łuczniczki?
– Nie. Jedziemy we wtorek rano, tego samego dnia obejrzymy mecz otwarcia Pałac – Karpaty. On może ustawić całą imprezę. Od dawna trenujemy na Podpromiu, więc do gabarytów hali zdążyliśmy przywyknąć.
– Wydaje się, że najważniejszą rolę odgrywać będzie psychika.
– Dokładnie. Moje podopieczne umieją grać w siatkówkę. Muszą jeszcze udźwignąć presję od strony mentalnej.
Rozmawiał Tomasz Szeliga


