Miasto kontra MKS – spór o 1,6 mln zł

- Komunikacja publiczna w Dębicy wykonuje rocznie 1 mln kilometrów i generuj koszty rzędu 2,2 mln zł. Natomiast w Mielcu komunikacja wykonuje 1,3 mln kilometrów, co kosztuje 4,7 mln zł - porównuje Piotr Checiek, prezes MKS Dębica. - Mielec jak każde inne miasto w Polsce dopłaca do swojej komunikacji. W Dębicy jest z tym problem. Fot. Artur Getler
– Komunikacja publiczna w Dębicy wykonuje rocznie 1 mln kilometrów i generuj koszty rzędu 2,2 mln zł. Natomiast w Mielcu komunikacja wykonuje 1,3 mln kilometrów, co kosztuje 4,7 mln zł – porównuje Piotr Checiek, prezes MKS Dębica. – Mielec jak każde inne miasto w Polsce dopłaca do swojej komunikacji. W Dębicy jest z tym problem. Fot. Artur Getler

DĘBICA. Cztery lata sporu o rekompensaty dla MKS za utrzymanie nierentownych połączeń autobusowych.

Od 4 lat trwa niezrozumiały spór pomiędzy dębickim ratuszem a MKS-em. Efektem sporu jest fakt, że miasto zalega MKS-owi 1,6 mln zł rekompensaty za utrzymanie nierentownych połączeń. MKS na bieżącą działalność bierze kredyty, a władze Dębicy nie potrafią zapłacić tego, co się zgodnie z podpisaną umową MKS-owi należy.

Miejska Komunikacja Samochodowa w Dębicy to spółka w całości należąca do miasta. Na terenie miasta za organizację komunikacji publicznej odpowiada burmistrz. W porozumieniu z radnymi burmistrz ustala plan komunikacji, tzn. jakie linie, gdzie i kiedy mają jeździć. Cenę biletów ustala również ratusz. Po stronie władz miasta leży też ustalenie zniżek na bilety.

W praktyce zarząd MKS wykonuje więc politykę transportową ustalaną przez władze miasta. Ustawa o transporcie publicznym wskazuje, że jeżeli miasto zleca utrzymanie linii, która jest nierentowna, to musi dopłacić brakujące sumy do jej utrzymania. Tak odbywa się to we wszystkich miastach w Polsce.

Tu pojawia się problem
MKS twierdzi, że co roku przedstawia wyliczenia: ile biletów na jakiej linii sprzedał, ile kosztowało jej utrzymanie oraz czy i ile trzeba dopłacić. Wyliczenia są przedstawiane, umowa między miastem a MKS-em na wykonywanie transportu publicznego była podpisana, a miasto nie płaci. Burmistrz Paweł Wolicki tłumaczy, że wynika to z tego, że płatności nie realizuje skarbnik miasta – Anna Puzio, która kwestionuje wyliczenia MKS-u..

– Nie może być mowy o kwestionowaniu wyliczeń Spółki MKS, ponieważ Spółka nie przedłożyła żądanych przez miasto dokumentów – podpowiada Anna Puzio, skarbnik miasta.

Natomiast prezes MKS Dębica, Piotr Chęciek, uważa, że przedstawił wszystkie wyliczenia wynikające z umowy między miastem a spółką MKS. – Żądanie kolejnych dokumentów uważam za przeciąganie sprawy – mówi prezes. – Sprawę miał wyjaśnić audyt. Jego wyniki są znane od kilku miesięcy.

Władze Dębicy zleciły zewnętrznej firmie audyt, który miał rozwiać ostatecznie wątpliwości. Audyt, którego wyniki poznaliśmy jeszcze w 2013 roku, kosztował 40 tysięcy zł i audytorzy wykazali, że wyliczenia MKS wysokości rekompensat są nie tylko poprawne, ale MKS mógłby i nawet powinien żądać od miasta więcej!

Audyt za 40 tys. zł trafił chyba jednak do szuflady, bo jak twierdzi Piotr Chęciek, prezes MKS-u, miasto dalej nie płaci tyle ile powinno. – Zaległości miasta wobec MKS-u osiągnęły łącznie z długami z lat ubiegłych 1,6 mln zł – wylicza Piotr Chęciek. – Pani Skarbnik dalej kwestionuje nasze wyliczenia, mimo że potwierdził je biegły rewident i niezależny audyt zlecony przez miasto.

– Audyt wykonany został dla miasta i fakt, że taki dokument miasto posiada, nie zwalnia Spółki z obowiązku rozliczenia się z pobranych zaliczek – dopowiada Anna Puzio.

***
Spór trwa w najlepsze już od 4 lat. Burmistrz oficjalnie stoi po stornie MKS-u, próbował nawet odwołać skarbnika, jednak bezskutecznie, bo za Anną Puzio stanęła Rada Miasta. Prezes MKS-u twierdzi kategorycznie, że miasto nie płaci, choć powinno. Natomiast Pani Skarbnik, że nie płaci, bo nie wie czy powinna. Wszyscy zasłaniają się paragrafami, a problem nabrzmiewa.

Artur Getler

Leave a Reply

Your email address will not be published.