Najlepszy sposób na kolejki w służbie zdrowia

Anna-Moraniec1Odkąd obniżono cenę, którą NFZ płaci za usunięcie zaćmy, szpitale operują więcej pacjentów. O ile w pierwszym kwartale 2013 roku 213 parających się tym placówek na Podkarpaciu zoperowało 2205 zaćm, za które fundusz zapłacił 6 mln 727 tys. zł, to po obniżeniu ceny, czyli w I kwartale 2014 roku, zoperowano już 2531 zaćm za 6 mln 210 tys. zł.

Słowem, w ciągu trzech miesięcy zoperowano 326 pacjentów więcej niż rok temu, dostając za to o 517 tys. zł mniej. Wygląda na to, że chcąc wykorzystać całość kontraktu, placówki muszą wykonać większą liczbę procedur. Licząc tym sposobem, do końca roku zoperują o blisko 1000 pacjentów więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, a w kasie funduszu zostanie ponad półtora mln zł, które, wierzę, zostanie wykorzystane na inne, być może niedoszacowane procedury. 1000 pacjentów rocznie więcej oznacza zaś skrócenia kolejek na zabieg, czyli że nie trzeba będzie czekać 3 lata w kolejce, tylko rok, a za parę lat może wcale. Niezła perspektywa. Tendencję zwiększenia zabiegów usunięcia zaćmy po obniżeniu jej wyceny o ok. 30 proc. zaobserwowano nie tylko na Podkarpaciu, gdzie wcześniej średnia wycena za ten zabieg wynosiła 3050 zł, obecnie 2453 zł. W całej Polsce w zakontraktowanych placówkach wykonano o ponad 4 tysiące operacji więcej. W styczniu i lutym 2013 r. wykonano ich 31458, a wartość wyniosła ponad 97 mln zł, zaś w 2014 r. przeprowadzono 35612 takich zbiegów o łącznej wartości ponad 86 mln zł.

Może więc należałoby iść tym tropem? Obniżyć wycenę innych procedur, np. zabiegu wszczepienia endoprotezy stawu biodrowego i kolanowego, na które czeka się w kilkuletnich kolejkach? Zabiegów kardiologii interwencyjnej, dializ i innych wysoko wycenionych procedur medycznych? W końcu z jakichś względów w Polsce jest nadmiar placówek kardiologicznych, okulistycznych, dużo chętnych stara się zawsze o kontrakt na kardiologię inwazyjną, dializoterapię czy artroskopię, brakuje natomiast oddziałów geriatrycznych i psychiatrycznych. Co może za tym stać? Oczywiście pieniądze i krótkość hospitalizacji po zabiegu, która generuje najwięcej kosztów. Można byłoby także zróżnicować wycenę w zależności od kompleksowości leczenia. Niektóre monotematyczne placówki wyłapują bowiem z NFZ lepsze kąski – dobrze płatne, a mniej skomplikowane procedury. Są ukierunkowane tylko na to świadczenie. W razie komplikacji czy powikłań nie mogą pacjenta dalej leczyć, bo nie mają bowiem zaplecza i odsyłają pacjenta do wielkospecjalistycznej placówki, która bierze na swoje barki pacjenta wymagającego dużo, ale słabo wycenionych świadczeń.

Anna Moraniec

Leave a Reply

Your email address will not be published.