
PIŁKA NOŻNA. Rozmowa z Cezarym Kucharskim, menedżerem Roberta Lewandowskiego, byłym zawodnikiem Siarki Tarnobrzeg.
Piłkarskie derby Siarka – Stal Stalowa Wola oglądał z trybun tarnobrzeskiego stadionu Cezary Kucharski. To właśnie z Siarki, 20 lat temu, wyruszył w wielki futbolowy świat. Grał w Lidze Mistrzów z Legią Warszawa, rozegrał 17 spotkań w reprezentacji. Dziś jest menedżerem Rafała Wolskiego, Michała Żyry, Jakuba Koseckiego, a nade wszystko Roberta Lewandowskiego. To „Kucharz” stał za transferem najlepszego polskiego piłkarza do Borussii Dortmund, a następnie Bayernu Monachium.
– Co pana sprowadza do Tarnobrzega?
– Przybyłem na uroczystość rodzinną, załapując się przy okazji na derby ze „Stalówką”. Wynik jest dla Siarki niekorzystny, ale emocji trochę było, zwłaszcza w drugiej połowie. Zawsze z sentymentem wracam do Tarnobrzega. Tutaj mam dom i rodzinę.
– I właśnie tutaj zaczęła się pana kariera.
– Gdy zobaczyłem jak jeden z zawodników Siarki uderza piłkę głową, przypomniało mi się zdarzenie sprzed dwudziestu kilku lat. W identycznej niemal sytuacji pokonałem Bogusława Wyparłę i zremisowaliśmy ze Stalą Mielec 2-2. Ja strzelałem gole, a obecny prezydent Tarnobrzega Norbert Mastalerz opisywał mecze w gazetach.
– Wtedy w derbach walczyło się zacieklej.
– Poziom był wyższy, to oczywiste, graliśmy przecież w ekstraklasie. Ale i teraz chłopakom nie można jednak odmówić ambicji. Była walka, sporo kartek, „symulki”. Gra na czas kibicom się nie podoba, lecz w derbach to częsta praktyka. Oceniając, nie zapominajmy, że to tylko druga liga.
– Siarka przegrała, wygrał za to Robert Lewandowski. Pana podopieczny poprowadził Borussię do zwycięstwa nad Herthą, zostając królem strzelców Bundesligi!
– To świetna wiadomość. Pierwszy raz polski piłkarz został najlepszym strzelcem mocnej, zachodniej ligi. To szczęście mieć pod opieką zawodnika tak dużego formatu. Jak znam Roberta, to nie powiedział on ostatniego słowa.
– Gdy Lewandowski odbierał trofeum, Siarka kończyła pierwszą połowę. Wysłał pan SMS-a z gratulacjami?
– Oczywiście! Zrobiłem to, gdy tylko skończył się mecz w Berlinie. Robert wyrósł na gwiazdę Borussii, teraz pokaże się w Bayernie, klubie, który będzie wygrywał i w Niemczech, i w Europie.
Rozmawiał Tomasz Szeliga


