Z takiego czipowania pies by się uśmiał

Czipowanie psów cieszy się w Mielcu sporą popularnością. Fot. Autor
Czipowanie psów cieszy się w Mielcu sporą popularnością. Fot. Autor

MIELEC. Kosztowna akcja rejestracji czworonogów w oparach absurdu. 

Wielka akcja czipowania psów co rusz wywołuje kontrowersje, a gdzieniegdzie pojawia się wręcz uśmiech politowania. Suchej nitki na niej nie zostawia znana w Mielcu miłośniczka czworonogów – radna Elżbieta Moskal (55 l.). – Wydaliśmy na to 100 tys. zł, to są duże pieniądze. Tylko co z tego, skoro rzeczą niemożliwą jest to, żeby strażnicy miejscy odczytali czip na psie. Przecież to jest skandal! – irytuje się radna Moskal.

Czip, który wszczepia się psom, wykonany jest ze specjalnego silikonu. Materiał ten jest obojętny dla organizmu zwierzęcia. Wszczepione urządzenie zawiera unikatowy 15-cyfrowy numer, któremu odpowiadają dane zapisane w bazie. Trwałość czipu szacuje się na kilkadziesiąt lat. Odczytu dokonuje się za pomocą specjalnego czytnika, w który wyposażeni są: strażnicy miejscy, policjanci, urzędnicy i pracownicy schroniska dla zwierząt.

Kursowanie między schroniskiem a urzędem
Tyle teorii. Bo realia są takie, że – jak twierdzi radna Elżbieta Moskal (55 l.) – rzeczą niemożliwą jest identyfikacja psa na podstawie czipa. – Wiem to z własnego doświadczenia – zaznacza radna. – Nie tak dawno znalazłam pięknego psa, który się przybłąkał na moje osiedle. Wzięłam do domu, następnie zadzwoniłam po Straż Miejską. Panowie przyjechali, ale niestety, nie mogli odczytać czipa, bo… nie dysponowali odpowiednim urządzeniem.

– W związku z tym pies został zabrany do schroniska dla bezdomnych zwierząt, tam zdezelowanym czytnikiem zdołano odczytać jego dane. Sęk w tym, że już zlokalizowanie jego właściciela było niemożliwe. Trzeba było więc udać się do Urzędu Miasta, bo tylko tam jest baza danych wszystkich zwierząt. A to są przecież koszty – złości się Elżbieta Moskal.

Nie ma Internetu, nie ma nawet telefonu
– Skandalem jest również to, że w schronisku nie ma połączenia internetowego, ani nawet telefonicznego. Jeśli chce się czegokolwiek dowiedzieć, to trzeba dzwonić do Urzędu Miasta – dodaje radna. – Tak, to są techniczne rzeczy, ale one są bardzo ważne. Bezdomnych psów jest coraz więcej, są one podrzucane. A to, że Straż Miejska nie może odczytać czipa, naraża ją na śmieszność. To smutne, bo nasi strażnicy zasługują na szacunek – zaznacza.

Radna Elżbieta Moskal szczegółowo naświetliła problem na forum rady. Nikt jednak z obecnych na sali obrad władz miasta i urzędników nie odniósł się jej wystąpienia.

Paweł Galek

2 Responses to "Z takiego czipowania pies by się uśmiał"

Leave a Reply

Your email address will not be published.