
MARKUSZOWA (GM. WIŚNIOWA). Nie milkną echa feralnego polowania, które omal nie zakończyło się śmiercią mieszkanki Markuszowej.
Niedawno opisywaliśmy bulwersującą sprawę austriackiego myśliwego, który podczas polowania na jelenie w Markuszowej strzelał w pobliżu zabudowań, a wystrzelona kula z jego sztucera przebiła szybę w kuchni i zatrzymała się na ścianie. Pocisk przeszedł dosłownie centymetry od robiącej w kuchni kolację mieszkanki domu. Austriak usłyszał zarzuty, ale strzyżowska prokuratura nie zastosowała wobec niego żadnych środków zapobiegawczych. Otrzymaliśmy liczne sygnały od naszych Czytelników, którzy, delikatnie mówiąc, nie rozumieją, dlaczego tak łagodnie potraktowano myśliwego.
Austriacki myśliwy polował w Markuszowej. Jego podprowadzającym był myśliwy z jednego z kół łowieckich w powiecie strzyżowskim. Polski myśliwy jako podprowadzający musi znać łowisko, na którym polował obcokrajowiec. Jednak Austriak strzelał w miejscu, w którym nie ma lasu, a jest odkryty teren. Na linii strzału znajduje się dużo domów, dzieci chodzą drogą do szkoły i jeździ dużo samochodów.
Austriackiego myśliwego zatrzymali policjanci w Rzeszowie. Prokurator postawił mu zarzut narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Mężczyzna przyznał się do winy. Austriakowi grozi do trzech lat więzienia. Na naszym forum jedna z osób napisała: “najważniejsze w tej całej sprawie jest to, czy sprawca tego wydarzenia siedzi w pierdlu”. Gdy okazało się, że Austriak został puszczony wolno, dostaliśmy telefony od naszych Czytelników, twierdzących, że obcokrajowiec powinien trafić do aresztu tymczasowego, bo później będzie go trudno znaleźć i nie odpowie za swój czyn.
Nie było podstaw do zastosowania aresztu
Postanowiliśmy wyjaśnić tę sprawę. Kodeks postępowania karnego mówi, że środki zapobiegawcze można stosować w celu zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania, a wyjątkowo także w celu zapobiegnięcia popełnieniu przez oskarżonego nowego, ciężkiego przestępstwa.
– Nie mogę zdradzić pewnych ustaleń śledztwa, ale prokurator uznał, że nie ma podstaw do zastosowania nie tylko aresztu tymczasowego, ale również innych środków zapobiegawczych – mówi Dorota Roman, szefowa Prokuratury Rejonowej w Strzyżowie. – Oczywiście mamy wszystkie dane mężczyzny i w razie czego nie będzie problemów z jego przyjazdem do Polski – dodaje.
Jeden z prawników, chcący pozostać anonimowym, mówi nam: – Areszt tymczasowy nie jest karą, ma zabezpieczyć prawidłowy tok postępowania. Żeby go zastosować, osobie, która usłyszała zarzuty, musi także grozić surowa kara. Za taką uważa się karę wyższą niż 3 lata pozbawienia wolności.
Tyle że zgodnie z kodeksem postępowania karnego, tymczasowe aresztowanie może nastąpić, jeżeli zachodzi uzasadniona obawa ucieczki lub ukrywania się oskarżonego, zwłaszcza wtedy, gdy nie można ustalić jego tożsamości albo nie ma on w kraju stałego miejsca pobytu.
Pozostaje jeszcze kwestia drugiego myśliwego, który asystował Austriakowi i był jego podprowadzającym. – W dalszym ciągu przy tej sprawie pracują policjanci i jeszcze nie dostaliśmy od nich akt. Do 26 maja powinniśmy zebrać wszystkie materiały dla biegłego z zakresu broni i balistyki i jak nam powiedział, opinia ma zostać przygotowana do 15 czerwca – mówi prokurator Dorota Roman. – Przeanalizujemy wówczas wszystkie nasze ustalenia i zapadnie decyzja, czy drugi z mężczyzn, który asystował obywatelowi Austrii podczas polowania, usłyszy także zarzuty, czy też będzie występować w sprawie w charakterze świadka – dodaje.
ZOBACZ: „Pocisk wpadł do kuchni i omal nie zabił kobiety”
Grzegorz Anton



9 Responses to "Dlaczego austriacki myśliwy nie trafił do aresztu?"