
STALOWA WOLA. Związkowcy przekonują wyborców, by zanim pójdą do urn, sięgnęli do pamięci. Wśród kandydatów są ludzie, którzy zafundowali im m.in. krótszą emeryturę i dłuższy dzień pracy.
„Solidarność” wyszła na ulice z plakatami. Nie będzie palić opon pod urzędami, teraz chce tylko przypomnieć kilka ostatnich parlamentarnych lat. Związek sprawdził polityków z obecnego układu władzy i niektórym chce uprzykrzyć życie, a przynajmniej przeszkodzić w majowych wyborach. – Obłuda niektórych z nich nie zna granic – mówi Andrzej Kaczmarek, przewodniczący zarządu Regionu „S” Ziemia Sandomierska. – Jawnie działali na szkodę wyborców, a teraz żebrzą o ich głosy, bo chcą uciec do lepiej opłacanego europarlamentu.
To akcja ogólnokrajowa. Związek uruchomił stronę www.sprawdzampolityka.pl, na której przedstawia, kto i jak się zachował przy podejmowaniu ważnych dla społeczeństwa decyzji. Ponadto ruszyła akcja plakatowa, a każdy region dostał plakaty „swoich” kandydatów. Przy każdej twarzy kandydata jest pieczęć: „Oszukał wyborców”.
Wieją z Wiejskiej na potęgę
– Aż 126. obecnych krajowych posłów i 9 senatorów stara się o mandaty eurodeputowanych – słyszymy od Kaczmarka. – Za mało dostają w naszym parlamencie, czy boją się stanąć przed wyborcami, gdy przyjdzie czas ich rozliczeń z pracy w przyszłym roku? Większość z nich uparcie psuła nasze prawo, a teraz zamierza psuć europejskie. My tylko przypominamy ludziom, co kandydatom zawdzięczają.
Mieszkańcy Podkarpacia najwięcej dowiedzą się o kandydacie Władysławie Kosiniak-Kamyszu. Jako PSL-owski minister pracy i polityki społecznej dał się porządnie związkowcom we znaki. Kaczmarek uważa, że to bezpośrednio przez niego związki zawodowe wyszły z komisji trójstronnej. Rząd wolał utrzymać go na stanowisku, niż rozmawiać ze związkami. Jemu też pracownicy zawdzięczają wydłużenie okresu rozliczeniowego czasu pracy, czyli cięcia po nadgodzinach. Krystynie Skowrońskiej solidarnościowcy nie darują głosowań za wydłużeniem czasu pracy i ograniczenia dni wolnych od pracy w związku ze świętem Trzech Króli. Reszta grzechów posłanki PO jest mniejszego kalibru, ale długa. Nieco inaczej jest z pos. Mirosławem Plutą (PO). Jego kadencja jest krótsza, a już mu się nudzi przy Wiejskiej i chce do Strasburga. Gdy wchodził do Sejmu, spotykał się ze związkowcami i obiecał pomoc, a po uzyskaniu mandatu głosował kluczem partyjnym. – Jego obłuda jest wyjątkowa – mówi Kaczmarek o Plucie. – Próbuje złapać wyborców na chwyt poniżej pasa, dzieląc pieniądze, których nie ma. Obiecuje bowiem, że odda pół diety eurodeputowanego na cele społeczne. Dlaczego nie dzielił się dietą posła?
Pluta bez twarzy na plakacie
A poseł Pluta związkowcom się postawił. Firma reklamowa, która robiła plakaty dla „S” nie ma praw do jego wizerunku i tylko plakaty z Plutą, który głosował za wydłużeniem wieku emerytalnego, są bez zdjęcia. To jednak nie powinno zamącić w głowach wyborcom. – Na kartach wyborczych też nie ma zdjęć, tylko nazwiska, a to jest wyraźne na naszym plakacie – uzupełnia Kaczmarek.
Jerzy Mielniczuk



4 Responses to "Utrudnią im ucieczkę do Brukseli"