Duńczycy mogą zabierać samochody, Polacy nie mogą

Grzegorz-Anton1Problem pijanych kierowców jest wałkowany przez media i polityków już od dłuższego czasu. Wszyscy prześcigają się w karach, jakie powinni dostawać pijani bandyci. Wysokie kary więzienia podobno mają przemawiać do wyobraźni, tyle że po statystykach widać, że jakoś kierowcy jeżdżący po pijaku tej wyobraźni nie mają.

Z odebraniem prawa jazdy także nie ma żadnego problemu, bo przecież można jeździć bez „papierów”, dopóki znowu policjanci nie zatrzymają. Co mogłoby trafić do pijanych kierowców? Oczywiście uderzenie ich po kieszeni, o czym mówię już od kilku lat. Zabrać pijanemu samochód, który prowadził w momencie zatrzymania i to bez znaczenia do kogo należy auto. Następnie zlicytować i przeznaczyć pieniądze na rzecz poszkodowanych w wypadkach. Jednak podnoszą się głosy nie tylko polityków, ale również w mediach, że jak to tak. Przecież przepisy nie pozwalają i należałoby je zmienić. A to jest bardzo trudne i męczące. W Danii za to nie mają żadnych kłopotów. I podkreślam – nie piszę o Chinach, Bangladeszu, Stanach Zjednoczonych czy Japonii, tylko o Danii, która tak jak Polska jest położona w Europie (rzut beretem od naszych granic), a co więcej, należy podobnie jak nasz kraj do Unii Europejskiej.

Jak donosi „Deutsche Welle” od 1 lipca w Danii za jazdę pod wpływem alkoholu (2 promile w organizmie i więcej) kierowca utraci nie tylko prawo jazdy, ale także samochód, który zostanie zlicytowany. Jeżeli kierowca zostanie zatrzymany za jazdę pod wpływem alkoholu od 0,5 do 2 promili, nie utraci samochodu, ale jeśli w ciągu następnych trzech lat zostanie zatrzymany mając 1,2 promila w organizmie, także straci auto. Na baczności muszą mieć się nawet turyści, bo przepisy bez wyjątku dotyczyć będą nie tylko Duńczyków, ale również cudzoziemców. Ustawa zmieniająca przepisy przeszła w duńskim parlamencie właściwie bez żadnych zastrzeżeń. Duńczycy nie są jedyni, bo jak pisze „Deutsche Welle”, we Włoszech także zabierają auta i licytują. Tyle że już od 1,5 promila alkoholu.

A więc można i nie trzeba zrzucać winy na przepisy i litować się nad bandytami siadającymi za kierownicę pod wpływem alkoholu. Tyle że w Polsce zapewne jakieś ważne szychy pozbyłyby się swoich wypasionych samochodów i tu jest największy problem. Pozostaje tylko czekać na kolejne czołówki gazet o tym, jak pijany zabójca pozbawił życie 5 osób, a następnie na zapewnienia polityków, jak to będą zaostrzać kary.

Grzegorz Anton

Leave a Reply

Your email address will not be published.