Energetykom ulewy spasowały

To tylko forpoczta wielkiego konwoju. Barki czekają na rozładunek przy brzegu Sanu obok elektrowni. To też będzie niełatwa operacja. Fot. Jerzy Mielniczuk
To tylko forpoczta wielkiego konwoju. Barki czekają na rozładunek przy brzegu Sanu obok elektrowni. To też będzie niełatwa operacja. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Największa powojenna ekspedycja rzeczna zwróciła uwagę na rzeki, które powinny być żeglowne, a nie są. Do pokonania został najkrótszy, ale najtrudniejszy odcinek po drogach.

Nie każdego ostatnie deszcze niepokoiły. Poziom wody w głównych naszych rzekach tak się podniósł, że ruszył w końcu konwój barek transportujących elementy nowej elektrowni budowanej w Stalowej Woli. Pierwsze już zakotwiczyły przy brzegu Sanu obok stalowowolskiej siłowni. Te przywiozły tylko małe ładunki. Wielkie turbiny są jeszcze na Wiśle. Drogę od granicy Podkarpacia do celu pokonają po lądzie w ostatni weekend maja. Będzie to operacja logistyczna na niespotykaną dotąd skalę.

Za 1,6 mld zł na terenie starej elektrowni Hiszpanie budują nową elektrociepłownię gazowo-parową. Główne podzespoły do niej zostały wyprodukowane w USA, Korei Pd. i Francji. W ubiegłym roku dotarły drogą morską do Gdańska, skąd Wisłą transportowane są na Podkarpacie. Niektóre z nich płyną już od jesieni.

Teraz przeładunek na niskopodwoziowe naczepy
Transport drogami lądowymi nie wchodził w rachubę. Niektóre podzespoły ważą do 300 ton i nawet w pozycji leżącej mają do 6 m wysokości. Wybór musiał paść na Wisłę, a królowa naszych rzek jest co prawda spławna, ale nie żeglowna. „Elektrownia w częściach” została załadowana na kilkanaście barek, które są pchane lub ciągnione. Przemieszczanie następowało tylko wtedy, gdy woda była trochę wyższa, a to do ostatnich dni było rzadkim zjawiskiem. Konwój się podzielił i w kilku grupach zmierza do Stalowej Woli. Zasadnicza turbina musi dotrzeć do celu przed końcem obecnego miesiąca, żeby nie było przestojów na budowie. W ciągu kilku dni ostatnie z barek powinny zakotwiczyć we Wrzawach, zaraz za ujściem Sanu do Wisły. To będzie koniec ich rejsu.

Kończący się transport części elektrowni w górę Wisły był największym tego typu przedsięwzięciem w naszej żegludze rzecznej po wojnie. Mimo kłopotów, to jednak najłatwiejszy etap. Znacznie poważniejszy zacznie się o świcie 30 bm. Od Wrzaw (pow. tarnobrzeski) kotły i turbiny będą transportowane drogami do Stalowej Woli. GDDKiA wyraziła już zgodę na zajęcie drogi krajowej „77” na odcinku od granicy województwa do Stalowej Woli w ostatni weekend maja. Będą wyjmowane niektóre znaki drogowe, rozpinane łącza energetyczne, a prawdopodobnie trzeba będzie zniwelować niektóre ronda, jak chociażby Orląt Lwowskich w Stalowej Woli. Największe wyzwanie czekać będzie na transportowców w ciasnych uliczkach Rozwadowa. Łatwiejszy byłby przejazd konwoju obwodnicą Stalowej Woli, jednakże za nisko wisi nad nią wiadukt. Przejazd nietypowego konwoju na odcinku nieco ponad 20 km zajmie dwie doby.

Powietrze bez pyłu węglowego, ale…
Nowa elektrownia jest wspólnym przedsięwzięciem PGNiG Termika i Tauron Wytwarzanie. Ruszy jesienią przyszłego roku i będzie produkować do 450 MW energii elektrycznej oraz 240 MW energii cieplnej. Start nowej elektrowni będzie oznaczać czyściejsze powietrze dla mieszkańców Stalowej Woli. Jednak część z nich zdążyła już ją przekląć. Okazało się, że rosyjski gaz będzie do elektrociepłowni tłoczony przez rurociąg z lat 60. ub. wieku, którego nie było na mapach. Pechowo przebiega on pod ogrodami działkowymi i kilkadziesiąt altan ich właściciele będą musieli rozebrać.

Jerzy Mielniczuk

Leave a Reply

Your email address will not be published.