W Polsce urzędnicy utrudniają życie niepełnosprawnym!

Pani Elżbieta od tego roku szkolnego własnym samochodem wozi niepełnosprawnego syna Damiana (na zdj.) do szkoły w Rymanowie. Fot. Archiwum rodzinne
Pani Elżbieta od tego roku szkolnego własnym samochodem wozi niepełnosprawnego syna Damiana (na zdj.) do szkoły w Rymanowie. Fot. Archiwum rodzinne

IWONICZ. Matka niepełnosprawnego syna codziennie zmaga się z trudnościami.

Elżbieta Jung (51 l.) z Iwonicza jest matką 17-letniego Damiana – licealisty, który posiada orzeczenie o niepełnosprawności. – Dowożenie uczniów niepełnosprawnych do szkoły należy do zadań własnych gminy, w której oni mieszkają. Mimo to od tego roku szkolnego własnym samochodem wożę niepełnosprawnego syna do szkoły w Rymanowie – mówi Czytelniczka SN. Powód? Pani Elżbieta nie podpisała stosownej umowy przygotowanej przez Urząd Gminy, gdyż nie dogadała się z panem burmistrzem.

Pani Elżbieta mieszka w Iwoniczu z mężem i trojgiem dzieci. – Damian jest niepełnosprawny od urodzenia. Cierpi na wadę wrodzoną, jednak intelektualnie jest sprawny. Nie mam z nim problemów wychowawczych, jest zdolny, dobrze się uczy, nauczyciele go chwalą. Uczęszcza do pierwszej klasy Liceum Ogólnokształcącego w Zespole Szkół Publicznych w Rymanowie – opowiada Czytelniczka SN. – I wszystko byłoby OK, gdyby nie problem związany z dowożeniem mojego syna do szkoły – mówi.

„Ledwo wiążemy koniec z końcem”
Nasza Czytelniczka myślała, że gmina jakoś jej pomoże. – Co prawda otrzymałam umowę na dowożenie syna do szkoły, jednak jej nie podpisałam. Uważam bowiem, że stawka za kilometr jest po prostu za niska. Pan burmistrz proponował mi dowożenie syna na lekcje busem, jednak dowiedziałam się, że bus nie jest dostosowany dla potrzeb osób niepełnosprawnych. Dlatego odmówiłam i od tego roku szkolnego wożę syna na własny koszt do szkoły (każdego dnia pokonuję 30 km). Jest to dla naszej rodziny spore obciążenie finansowe. Mam najniższą emeryturę, mąż nie zarabia kokosów. Jest nam naprawdę ciężko – wzdycha pani Elżbieta. – Szukałam pomocy u radnych, jednak oni stwierdzili, że nie mają nic do gadania w tej kwestii, bo takie przepisy wymyślił burmistrz – mówi.

Co na to władze gminy?
– Pani Jung znajduje się w trudnej sytuacji, jednak z moich obserwacji wynika, że jest osobą roszczeniową. Uparła się, że będzie swoim prywatnym autem zawoziła syna Damiana do szkoły i już, a my mamy jej zwrócić koszty dojazdu takie, jakie ona chce. Niestety, gminy nie stać na zwiększenie puli środków przeznaczonych na dowożenie dzieci niepełnosprawnych do ośrodka czy szkoły – wyjaśnia burmistrz Iwonicza Zdroju Paweł Pernal.

– Mamy specjalny bus, którym przewozimy kilkoro osób niepełnosprawnych. Zaproponowałem p. Jung, aby także jej syn był dowożony tym busem na lekcje, lecz ona odmówiła – mówi. – Jestem zaskoczony takim obrotem sprawy, gdyż w minionych latach podpisywała stosowną umowę i dostawała zwrot kosztów. Teraz nie otrzymuje nic, bo nie podpisała umowy. Niewykluczone, że stawki w przyszłości się zmienią, jeśli poprawi się sytuacja finansowa gminy – dodaje.

Wioletta Zuzak

3 Responses to "W Polsce urzędnicy utrudniają życie niepełnosprawnym!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.