Nie wytrzymała nierównej walki ze skarbówką. Popełniła samobójstwo

Krystyna Chojnacka walczyła z urzędnikami skarbowymi prawie 20 lat. Samobójstwo popełniła po tym, jak sąd postanowił, że zbada sprawę jej firmy po raz kolejny, czyli... 17. Fot. Archiwum
Krystyna Chojnacka walczyła z urzędnikami skarbowymi prawie 20 lat. Samobójstwo popełniła po tym, jak sąd postanowił, że zbada sprawę jej firmy po raz kolejny, czyli… 17. Fot. Archiwum

Tragiczna historia Krystyny Chojnackiej z Kartuz wzrusza do łez i woła o pomstę do nieba!

Miała zaledwie 55 lat, z których aż 18 poświęciła na nierówną walkę z urzędnikami skarbowymi. Walkę tę, niestety, okupiła śmiercią, nie wytrzymując psychicznie, gdy sąd po raz siedemnasty (!) odesłał jej sprawę do ponownego rozpatrzenia. Bo ile zwykły, uczciwy człowiek może wytrzymać? Ile upokorzeń jest w stanie znieść przedsiębiorca, który prowadząc firmę zgodnie z prawem, spotyka się z niesprawiedliwością ze strony urzędników, którzy rujnują cały dorobek jego życia? Śp. Krystyna Chojnacka z Kartuz (woj. pomorskie) jest kolejną osobą, która odebrała sobie życie na skutek bezdusznego działania organów państwowych.

Pani Krystyna Chojnacka, wraz z mężem Jarosławem założyła firmę kosmetyczną na początku lat 90. Interes się kręcił, zatrudniali kolejne osoby. Ich dramatyczna historia zaczęła się w 1993 roku, kiedy na kosmetyki wprowadzono podatek akcyzowy dla producentów i importerów. Po pierwszej kontroli Urzędu Skarbowego w Kartuzach inspektorzy stwierdzili, że firma państwa Chojnackich nie musi płacić akcyzy od wykonywanych czynności. Druga kontrola uznała jednak, że podatek jest należny. Urząd zablokował im konta bankowe. Jak się okazało – bezpodstawnie. Chojnaccy poszli do sądu. Po dwóch latach Naczelny Sąd Administracyjny Oddział Zamiejscowy w Gdańsku wydał wyrok na ich korzyść – konfekcjonowanie (pakowanie) kosmetyków nie jest działalnością wytwórczą i podatek akcyzowy jest nienależny.

Walka o sprawiedliwość
W 1996 roku Minister Finansów wydał rozporządzenie, w myśl którego konfekcjonowanie kosmetyków podwyższa wartość użytkową kosmetyków i powinno ono być opodatkowane akcyzą. -Na spotkaniu w Ministerstwie Finansów dowiedzieliśmy się, że przepisy rozporządzenia są reakcją ministerstwa na wyrok NSA w Gdańsku – pisze na łamach portalu www.barwybezprawia.pl Jarosław Chojnacki.

– Urzędnicy zamiast poprawiać przepisy na podstawie prawomocnych orzeczeń Sądów Administracyjnych, zdecydowali się na działania niekonstytucyjne z pełną świadomością łamania prawa. Na nasze pismo do Ministerstwa Finansów o wyjaśnienie kwestii otrzymaliśmy odpowiedź o obowiązku uiszczania podatku – dodaje. Co ciekawe, w tym samym czasie na terenie kraju inne firmy konfekcjonujące kosmetyki otrzymały odmienne stanowiska urzędów podatkowych!

Jednak, aby uniknąć konsekwencji ze strony skarbówki, firma Chojnackich płaciła ten podatek. – Chcąc utrzymać się na rynku, zaczęliśmy opłacać akcyzę z zysku firmy, posiłkując się kredytami, licząc na szybkie wyjaśnienie sprawy – opowiada Jarosław Chojnacki. Mając świadomość doznawanej niesprawiedliwości, rozpoczęli w sądach walkę. W 2003 roku sąd wydał wyrok nakazujący sprawdzić, kto poniósł ciężar ekonomiczny podatku akcyzowego. Później jednak, po zmianie kompetencji organów podatkowych, sprawa trafiła do Urzędu Celnego w Słupsku, którego inspektorzy, po wielomiesięcznym postępowaniu podatkowym, stwierdzili, że podatek akcyzowy został przerzucony na konsumentów i odmówili zwrotu nadpłaty. Stało się tak pomimo, że wcześniej Urząd Skarbowy w Kartuzach stwierdził brak wliczenia akcyzy do ceny kosmetyków.

– W trakcie kontroli doszło do licznych manipulacji liczbowych, które miały na celu udowodnienie z góry założonej tezy – opowiada pan Chojnacki. – Również inspektorzy celni dwukrotnie potwierdzili, że „są naciski z góry, aby ustalenia kontrolne doprowadziły do decyzji odmownej” – dodaje.

Sąd swoje, urząd swoje
W 2011 roku, po 25 latach działalności na rynku, państwo Chojnaccy musieli zamknąć firmę, sprzedać budynek produkcyjno-mieszkalny i zwolnić 30 pracowników. – Przez 6 lat na skutek błędów i zaniedbania legislacyjnego oraz represji aparatu skarbowego byliśmy systematycznie okradani przez państwo płacąc podatek nałożony na podstawie niekonstytucyjnych przepisów – mówi Chojnacki. – To nie rynek i wolna konkurencja zadecydowały o przyszłości naszej firmy, ale urzędnicy skarbowi dokonali wyboru, która firma ma się rozwijać – dodaje. Jego żona – Krystyna – już od 2008 roku pozostawała pod stałą opieką lekarza psychiatry, zaś likwidacja firmy i utrata dorobku całego życia doprowadziła ją w grudniu 2012 roku do załamania nerwowego, połączonego z pierwszą próbą samobójczą.

Po kolejnych dwóch rozprawach przed NSA i trzech przed WSA w Gdańsku wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze, bo decyzja Dyrektora Izby Celnej w Gdyni została uchylona. Ale 24 stycznia 2014 roku dyrektor od nowa podtrzymuje swoje argumenty, uchylone wcześniej przez sądy. – Dyrektor potwierdza jednoznacznie, że doszło do bezprawnego zagarnięcia mojego majątku przez Urząd, ale nie przysługuje mi zwrot, gdyż za późno zbankrutowałem. Wynika z tej argumentacji Dyrektora, że państwo może okradać swoich obywateli, ale z umiarem, tak żeby obywatel od razu nie zbankrutował, po kilku latach urząd stwierdzi, że nie widzi związku przyczynowego między kradzieżą a bankructwem obywatela i odmówi zwrotu – pisze Jarosław Chojnacki. Warto dodać, że tego podatku akcyzowego nazbierało się firmie aż 3 mln złotych!

W maju br. Sąd Administracyjny w Gdańsku postanowił, że… zbada sprawę po raz kolejny, czyli… 17 raz! Dzień później pani Krystyna Chojnacka targnęła się na własne życie, zażywając tabletki. Zostawiła list pożegnalny, w którym szczegółowo opisała, czyje działania zmusiły ją do samobójstwa. – Umierała w takiej świadomości, że nagle, jak ona to zrobi, to na wszystkich spłynie sprawiedliwość z nieba i że wszyscy urzędnicy i sędziowie będą wyczuleni na sprawiedliwość. Była jednak w wielkim błędzie, bo tak nie jest i nigdy nie będzie – powiedział jej mąż Jarosław Chojnacki dla TVP Info, która jako jedna z pierwszych napisała o całej sprawie.

Czy znajdą się winni?
Pogrzeb Pani Krystyny odbył się w poniedziałek, 26 maja. Uczestniczyli w nim członkowie Stowarzyszenia NIEPOKONANI, którzy wspierali państwa Chojnackich w walce z urzędnikami. – Ilu jeszcze ludzi walczących latami z urzędami, prokuraturą, sądami musi poświecić swoje życie, aby układ zamknięty urzędniczo-prokuratorsko-sądowniczy zrozumiał, że ci ludzie walczą o NORMALNOŚĆ w naszym kraju? – pytają NIEPOKONANI.

A jak na to samobójstwo zareagowali przedstawiciele Izby Celnej w Gdyni? – Jesteśmy poruszeni i zasmuceni śmiercią Pani Krystyny Chojnackiej. Z taką sytuacją spotykamy się po raz pierwszy i dla wszystkich, którzy mają z nią do czynienia, jest ona trudna (..) Wyjaśnieniem okoliczności śmierci Pani Krystyny Chojnackiej zajmują się odpowiednie organy i tylko one mogą udzielać komentarzy w tej sprawie – powiedzieli dla TVP Info. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku prowadzi już postępowanie w kierunku artykułu 151 kodeksu karnego, czyli doprowadzenia innej osoby do targnięcia się na własne życie.

***
Opisana historia Krystyny Chojnackiej wcale nie jest jednak pierwszą, w której obywatel odbiera sobie życie na skutek bezsilnej, nierównej walki z urzędnikami państwowymi. Trudno podać konkretną ich liczbę, bo nie wszyscy piszą listy pożegnalne i nie o wszystkich piszą media. Były też przypadki, że w ludzie umierali w trakcie rozprawy sądowej na zawał, ale nie zdarzyło się, żeby to urzędnik dostał zawału. Bo urzędnicy są w komfortowej sytuacji – wiedzą doskonale, że nic im się nie stanie za gnębienie obywatela.

Służby kontroli podatkowej w Polsce to jedna z niewielu instytucji, która nie przeszła jakiejkolwiek lustracji. Efektem jest to, że nadal działają one jak w okresie PRL-u, kiedy urzędnicy służyli jako aparat przymusu wobec przedsiębiorców prywatnych. Za komuny nie szukali nieprawidłowości w przedsiębiorstwach państwowych, tylko w przedsiębiorstwach prywatnych i to im zostało w głowie. Wciąż nienawidzą obywateli!

Całkiem niedawno na Podkarpaciu zdarzyło się, że sześćdziesięciokilkuletniego obywatela, w sposób całkowicie bezprawny, ukarano potężną karą (pół miliona zł). Urzędnicy, którzy go zastraszyli, dostali premię w postaci odpisu od kary. Wiedzieli, że się nie odwoła i celowo przekonywali go, żeby się nie odwoływał. Gdy termin minął, jeden z urzędników otworzył szampana z radości!

Urzędnicy skarbowi mają skłonności do porównywania swoich zarobków z przedsiębiorcami, którzy zatrudnili 100 czy 500 osób, i mówią, że zarabiają za mało. A jaka jest korzyść z ich działalności? Niech stworzą miejsca pracy sami.

My wiemy, że urzędnicy skarbówki mają do wykonania plan, a jeśli go nie wykonają, tracą premie. Mają też nagrody za przekroczenie planu. O wszystkim decyduje kierownik, który zawsze może też wytłumaczyć, że te nagrody wcale nie zależą od planu i nie mają związku z karami i premiami.

Nawet na Podkarpaciu prasa pisze o negatywnych skutkach działalności aparatu skarbowego. Pisały Super Nowości, pisały też Nowiny (m.in. o naczelnik UKS w Tarnobrzegu, pani Uchman). Niestety, zbyt rzadko…

Michał Kowalski

5 Responses to "Nie wytrzymała nierównej walki ze skarbówką. Popełniła samobójstwo"

Leave a Reply

Your email address will not be published.