
KRAJ, PODKARPACIE. O tym, co wolno wędzić będzie decydował urzędnik?
Tuż przed wyborami do Parlamentu Europejskiego Ministerstwo Rolnictwa ogłosiło sukces w sprawie odstępstwa od nowych unijnych przepisów dla polskich wędzonek. Minister Marek Sawicki miał uzyskać w Brukseli zapewnienie unijnego komisarza ds. zdrowia Tonio Borga, że polscy wędliniarze będą mogli po 1 września br. stosować dotychczasowe normy substancji smolistych. Faktyczne ustalenia wcale nie budzą entuzjazmu producentów.
Stare normy dotyczyłyby produktów, przy produkcji których stosowane są metody wędzenia przy użyciu drewna, ale tylko tych, które są wpisane na listę produktów tradycyjnych, prowadzoną przez ministra właściwego ds. rynków rolnych.
– To mały krok w stronę naszego problemu, bo minister zauważa, że jest problem. Ale te rozwiązania są połowiczne i niewystarczające. Poza tym dotyczą tylko kraju – ocenia Fryderyk Kapinos, prezes Polskiego Stowarzyszenia Producentów Wyrobów Wędzonych Tradycyjnie, a zarazem radny sejmiku województwa podkarpackiego. – Część producentów produkuje na eksport, więc ograniczy to ich rynek. Ponadto dalej chcemy, aby minister wystąpił o derogacje do Komisji Europejskiej dla wędlin wędzonych tradycyjnie drewnem drzew liściastych – tłumaczy.
Najlepiej stosunek obecnej władzy do wędliniarzy pokazuje fakt, iż podczas manifestacji pod Sejmem w dniu 8 maja br. nikt z rządu do nich nie wyszedł. – Jesteśmy tym bardzo rozgoryczeni – przyznaje Kapinos.
Arkadiusz Rogowski



One Response to "Co dalej z naszymi wędzonkami?"