Najgorsze mam już za sobą

Fot. Archiwum
Fot. Archiwum

Olieg Achrem, kapitan Asseco Resovii, o dwutygodniowej wizycie we Włoszech, swojej przyszłości i mistrzostwach świata w Polsce.

– Nie tak dawno wrócił pan z Bolonii, gdzie pod okiem włoskich specjalistów przechodził kolejny okres rehabilitacji. Jak on wyglądał?
– Cały czas miałem ćwiczenia – rano basen, a po południu zajęcia na hali. Teraz też już w Rzeszowie kontynuuję rehabilitację, czyli stopniowe rozciąganie, przysiady, rowerek itd.

– Po tym pierwszym etapie leczenia co orzekli lekarze?
– Zaraz po przyjeździe, a potem przed samym powrotem do Polski, dokładne badania przeprowadził doktor, który mnie operował. Mówił, że wszystko jest dobrze i przebiega tak, jak powinno. Teraz tylko pozostaje mi konsekwentnie wykonywać ćwiczenia rehabilitacyjne na to kolano i stopniowo rozciągać więzadła.

– O kulach już pan nie chodzi?
– Już dawno je wyrzuciłem, a stabilizator na kolano założyłem po 3 tygodniach od operacji. Chodzę już normalnie i powoli zginam nogę.

– Czyli teraz czeka pana okres rehabilitacji w Rzeszowie, czy może znów szykuje się wyjazd do Włoch?
– Zgodnie z programem z Włoch, rehabilitację odbywam teraz w Rzeszowie pod okiem naszego fizjoterapeuty Jacka Rusina i doktora Harmaty. Przechodzę różne zabiegi, masaże, ćwiczenia itd. Wszystko idzie w dobrym kierunku. Na początku września wyjadę do Włoch, gdzie przejdę kolejne badania i testy już pod kątem mojego powrotu do ćwiczeń typowo siatkarskich, czyli m.in. skakania. Wówczas zobaczę, na ile moja noga jest gotowa na 100 procent wysiłku.

– Czyli zapowiadają się pracowite wakacje?
– No tak, choć w planach mam z rodziną wyjazd do dziadków na Białoruś, ale zobaczymy co z tego wyjdzie. Teraz najważniejsza jest rehabilitacja. Na pewno muszę wszystkie ćwiczenia robić dokładnie, bez pośpiechu, bo po tego typu kontuzji musi być wszystko porządnie wyleczone. Nie ma co się śpieszyć.

– Z optymizmem patrzy pan w przyszłość?
– Wydaje mi się, że ten najgorszy czas u mnie już minął i jestem pozytywnie nastawiony. Mam nadzieję, a właściwie mocno w to wierzę, że po tej kontuzji wrócę jeszcze mocniejszy. Potrzeba teraz cierpliwości, czasu na rehabilitację, bo to jest przecież okres 6 miesięcy przerwy. Na pewno to jest taka moja pierwsza groźna kontuzja z takim skutkiem w postaci poważnej operacji. Do tej pory wszystko przeżyłem i to też przeżyję.

– W poprzednich sezonach też nie oszczędzały pana kontuzje. Szczególnie pechowe są te półfinałowe mecze z ZAKSĄ. Przed trzema laty z powodu urazu więzadeł pobocznych nie zagrał pan w tych spotkaniach.
– Może nie jest to jakiś niefart do ZAKSY. Tutaj bardziej trzeba się zastanowić nad tym, że przez cały sezon mój organizm nie wytrzymuje już na końcu takich obciążeń. W każdym meczu daję z siebie wszystko i być może trzeba będzie niektóre mecze odpuścić, choć nie chcę o tym za bardzo mówić, bo jestem w klubie od grania. Po takiej ciężkiej kontuzji trzeba się już jednak zastanowić, z czego to wynika. Ja mam taki organizm, że wykorzystuję go na maksa, cały czas na 100 procent wysiłku. Może trzeba w kolejnym sezonie podejść do tego nieco inaczej, skoro mamy szeroki skład.

– W minionym sezonie to właśnie Olieg Achrem był etatowym zawodnikiem w szóstce Asseco Resovii. Do czasu kontuzji nie zagrał pan tylko w jednym meczu…
– Nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo sztab szkoleniowy ma swoją wizję. Ja jestem od grania. Jak stoi się w kwadracie dla rezerwowych, to nie jest łatwo i rozumiem chłopaków, np. Paula Lotmana, że chciał zmienić barwy klubowe, żeby grać, ale ostatecznie został z nami, z czego bardzo się cieszę. On też jest sercem tego zespołu, co pokazał np. w meczach z ZAKSĄ. Każdy z nas chce grać i z tą chęcią gry wszystkich zawodników z szerokiego składu tak naprawdę żaden z trenerów sobie nie poradzi i nie będzie mu łatwo.

– Ma pan za sobą pięć sezonów gry w Rzeszowie. Czy po tych dwóch pierwszych nie miał pan jakiejś chwili zwątpienia i myśli o tym, żeby wyjechać gdzieś indziej? Ciekawych ofert dla pana przecież nie brakowało.
– Bywały takie chwile zastanowienia i rozmyślań o tym, co będzie dalej. Asseco Resovia to pierwszy klub, w którym gram już pięć lat, bo wcześniej to po dwa sezony grywałem w jednym miejscu. Jakoś wcześniej po dwóch sezonach lekko mi przychodziły te zmiany, ale widzę, że teraz z roku na rok coraz bardziej wsiąkam w to środowisko rzeszowskie. Na razie jestem zadowolony, więc niech mnie dalej wciąga (śmiech).

– Ciężko zatem będzie panu wyrwać się z Rzeszowa, kiedy dojdzie do takiej sytuacji?
– Na pewno tak. Kontrakt mam ważny jeszcze na rok i nie wiem, jaka jest wizja klubu na przyszłość. Na pewno chciałbym jeszcze trochę pograć i skończyć karierę w Resovii. Takie jest moje marzenie, a jak będzie, to zobaczymy. Nie wiemy przecież, co wydarzy się za dzień czy dwa, więc nie ma sensu wybiegać aż tak daleko w przyszłość.

– W tym roku w Polsce odbędzie się wielka impreza – mistrzostwa świata. Nie żałuje pan, że nie udało się do końca załatwić sprawy gry Oliega Achrema w reprezentacji Polski?
– Szczerze mówiąc, to już nie żałuję, spokojnie na to wszystko patrzę i żyję swoim rytmem. Już po tym wszystkim ochłonąłem i nie wracam do tego tematu. Jest OK. Na pewno będę oglądał MŚ i kibicował polskiej reprezentacji, żeby osiągnęła jak najlepszy wynik.

– W ub. sezonie z reprezentacją Białorusi po raz pierwszy zagrał pan na mistrzostwach Europy.
– Nie był to dla nas zbyt udany występ, choć sam awans na ten turniej był sukcesem. Można było wyjść z grupy i pograć jeszcze trochę i taki był cel, zresztą bardzo realny. Niestety, przegraliśmy z Danią i trochę mi za to wstyd. Teraz znów mieliśmy w grupie eliminacji Duńczyków i była okazja, żeby wziąć rewanż, ale niestety nie mogłem zagrać.

– Skład Asseco Resovii na sezon 2014/2015 jest już praktycznie dopięty. Jak on się podoba kapitanowi?
– Zmian nie było za wiele i dobrze, że dużo chłopaków zostało. Widać, że teraz postawiliśmy bardziej na młodzież. Mam nadzieję, że ci chłopcy w kolejnych sezonach będą jeszcze dojrzalsi, a w fazie play-off będą mieli więcej pewności siebie i agresji. Liczę, że ten następny sezon będzie dla nas udany, ominą nas kontuzje i będziemy mogli wreszcie pokazać prawdziwy potencjał Asseco Resovii.

Rozmawiał Rafał Myśliwiec

One Response to "Najgorsze mam już za sobą"

Leave a Reply

Your email address will not be published.