Łamanie przepisów na przejściach dla pieszych

Grzegorz-Anton1Niedawno pisałem o tym, że policjanci wydali wojnę kierowcom wyprzedzającym na przejściach dla pieszych. Nie wypisują mandatów, tylko od razu zabierają prawo jazdy i kierują sprawę do sądu. Postanowiłem zrobić mały test, żeby sprawdzić, czy wyprzedzanie na pasach jest normą.

Przez kilka dni jeżdżąc po Rzeszowie zatrzymywałem się za każdym razem, gdy ktoś z przechodniów oczekiwał na wejście na zebrę. Nie pracuję w urzędzie statystycznym, ale tak na oko 70 proc. kierowców wyprzedzało mnie, ryzykując tym samym potrącenie pieszego. Ostatni przykład miałem w niedzielę na ul. Okulickiego – zatrzymuję się na lewym pasie, para młodych ludzi wchodzi na zebrę, znajdują się już w połowie drogi, a po mojej prawej stronie kobieta jadąca audi przejeżdża jak gdyby nigdy nic, o mało nie zabijając dwójki młodych ludzi.

Jeżeli macie za nic życie pieszych to w porządku. Co tam, przecież ich nie znacie, nie znacie ich dzieci, rodzeństwa, ojców, matek, żon, mężów. Jeżeli jesteście odporni psychicznie, to nie zawali wam się cały dotychczasowy świat. Ale jeśli nie myślicie o tych ludziach, to pomyślcie o sobie. Bo gdy zabijecie kogoś na pasach, wyprzedzając inny samochód, prokurator, a następnie sąd nie będzie się nad wami litował. Nikogo nie będzie obchodziło, że macie swoje rodziny. Wylądujecie na kilka lat w kryminale, stracicie pracę, rodzina i znajomi się od was odwrócą. Jeżeli wcześniej nie byliście kryminalistami, z więzienia wyjdziecie jak strzęp człowieka, o kilkanaście lat starsi, ze zniszczona psychiką, bez żadnych perspektyw na lepsze jutro. Pomyślcie o tym, bo naprawdę nie warto przez to, że nie chciało się wcisnąć hamulca stracić całe życie.

Ale żeby nie było, że pastwię się nad kierowcami (wielu jest odpowiedzialnych), są jeszcze piesi i rowerzyści, którzy często sami są winni, stwarzając bardzo niebezpieczne sytuacje na drodze. Piesi zwykle rozmawiają przez telefon, są zamyśleni lub rozkojarzeni, a przejście dla pieszych traktują jak przedłużenie chodnika, na którym to oni rządzą i dzielą. Podobnie rowerzyści, którym nie wolno przejeżdżać przez pasy (mogą rower przeprowadzić), a przejeżdżają nagminnie. Jedni i drudzy powinni pomyśleć o tym co robią, bo w zderzeniu z samochodem, nie wspominając o ciężarówce czy autobusie, nie mają żadnych szans. Co z tego, że być może sąd uzna, że jednak nie wtargnęliście na przejście, a winny jest kierowca. Dostaniecie nawet duże odszkodowanie. Jeśli jednak przeżyjecie, czeka was kilka miesięcy pobytu w szpitalu, połamane nogi, ręce, obrażenia wewnętrzne. Następnie miesiące rehabilitacji. Znałem osobę, która po takim wypadku musiała praktycznie uczyć się od nowa chodzić. Czy warto? Na to pytanie musicie sobie drodzy kierowcy, piesi i rowerzyści sami odpowiedzieć.

Grzegorz Anton

3 Responses to "Łamanie przepisów na przejściach dla pieszych"

Leave a Reply

Your email address will not be published.