Doktorantka: – Rzeszów nie jest miastem przyjaznym dla młodych

- W innych miastach doktoranci są uprawnieni do biletów ulgowych na podstawie samej legitymacji. Nie muszą wozić ze sobą dodatkowych zaświadczeń - mówi Gabriela Brzozowska, doktorantka socjologii Uniwersytetu Rzeszowskiego. Fot. Paweł Bialic
– W innych miastach doktoranci są uprawnieni do biletów ulgowych na podstawie samej legitymacji. Nie muszą wozić ze sobą dodatkowych zaświadczeń – mówi Gabriela Brzozowska, doktorantka socjologii Uniwersytetu Rzeszowskiego. Fot. Paweł Bialic

RZESZÓW. Uczestnicy studiów doktoranckich posiadający legitymację doktoranta, aby móc korzystać z ulgowych biletów muszą mieć też zaświadczenie z uczelni potwierdzające stacjonarny tryb studiów.

Tak twierdzi Gabriela Brzozowska, doktorantka socjologii Uniwersytetu Rzeszowskiego, która na własnej skórze odczuła, jak bardzo młodzi ludzie mają w stolicy Podkarpacia „pod górkę”. Wszystko dlatego, że w Rzeszowie od doktorantów chcących korzystać z ulgowych biletów, poza legitymacją wymagane jest zaświadczenie o dziennym trybie studiowania.

– 28 kwietnia 2014 roku o godzinie 8:40 jadąc autobusem nr 19 w kierunku Uniwersytetu Rzeszowskiego zostałam poddana kontroli biletowej. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że mój skasowany bilet ulgowy razem z ważną legitymacją doktoranta i dowodem osobistym nie są dla ZTM wystarczającymi dokumentami uprawniającymi mnie do ulgi. Aby uznać ważność legitymacji doktoranta brakuje zaświadczenia, że studiuję w trybie dziennym, poinformowała mnie pani kontroler – mówi Gabriela Brzozowska.

Zmiany w przepisach
Takie utrudnienie dla doktorantów zostało uchwalone jeszcze na początku ubiegłego roku. W uchwale Rady Miasta z dnia 29 stycznia 2013 roku czytamy, że prawo do przejazdu z biletem ulgowym mają uczestnicy studiów doktoranckich posiadający legitymację doktoranta wraz z zaświadczeniem z uczelni potwierdzającym stacjonarny tryb studiów.

Jak twierdzą urzędnicy z ZTM, takie przepisy obowiązywały w Rzeszowie już dużo wcześniej, a ZTM przejął je od MPK. Jednak w Uchwale Nr XXIII/482/2011 Rady Miasta Rzeszowa z dnia 28.12.2011 r. od doktorantów wymagana jest tylko legitymacja, bez dodatkowych zaświadczeń.

Brzozowska nie miała pojęcia o takich wymaganiach, tym bardziej, że od trzech lat podróżuje komunikacją miejską, wielokrotnie była kontrolowana, również w ubiegłym roku, kiedy zapis z uchwały z 2013 roku już obowiązywał, ale dopiero podczas ostatniej kontroli okazało się, że legitymacja wydana przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego jest niewystarczająca.

– Pani mogła mnie po prostu pouczyć, że potrzebuję takie zaświadczenie, a nie od razu dawać mi mandat i stawiać na równi z dwoma gapowiczami, którzy w ogóle nie posiadali biletu i używali wulgaryzmów. Czy tak samo będą traktowani doktoranci z innych miast, którzy tu przyjadą? – pyta Gabriela.

Jak w innych miastach?
M.in. w Lublinie, Krakowie, Wrocławiu i Łodzi doktoranci potrzebują jedynie legitymacji. Dlaczego Rzeszów stawia doktorantom dodatkowe wymagania?

– Musiałbym zapytać, jaka była przyczyna postawienia takiego wymogu – mówi Andrzej Dec, przewodniczący Rady Miasta, ale zaznacza, że nie słyszał, aby problematyczny zapis miał zostać zmieniony.

– Chodzi o to, aby do korzystania z biletów ulgowych nie były uprawnione osoby robiące doktorat zaocznie, które najczęściej już pracują, a za ich ulgę musieliby płacić mieszkańcy – wyjaśnia ZTM. – Dziennych doktorantów jest niewielu w naszym mieście. Zastanowimy się, czy zmienić zapis mówiący o konieczności posiadania zaświadczenia o dziennym trybie studiów. Obecnie sprawdzamy, jak to wygląda w innych miastach i pracujemy nad takim zestawieniem – dodają urzędnicy.

Jednak są również miasta, w których doktoranci w ogóle nie mają ulg: Katowice, Mielec, Olsztyn, Opole i Tarnów.

W konsekwencji za nieposiadanie dokumentu uprawniającego do ulgi Gabriela Brzozowska musiała zapłacić 11,20 zł, bo zgodnie z regulaminem do 7 dni doniosła i przedstawiła w ZTM wymagane zaświadczenie. Uważa, że niesłusznie zapłaciła te pieniądze i domaga się zwrotu tej kwoty.

Blanka Szlachcińska

6 Responses to "Doktorantka: – Rzeszów nie jest miastem przyjaznym dla młodych"

Leave a Reply

Your email address will not be published.