
PIŁKA NOŻNA. Rozmowa Maciejem Huzarskim, trenerem Resovii.
W sobotę o godz. 20 na stadionie im. S. Karpiniuka w Kołobrzegu piłkarze Resovii zagrają z Kotwicą w pierwszym meczu barażowym o awans do II ligi. „Pasiaki” wyjechały nad morze w czwartek wieczorem. Rewanż w Rzeszowie w środę, 18 czerwca, o godz. 17.
– Co pan wie o Kotwicy?
– Obejrzeliśmy kilka ostatnich spotkań tej drużyny, wysłaliśmy nad Bałtyk swojego „szpiega”, informacji nam zatem nie brakuje. Kotwica to zespół mocny w ofensywie i nieco słabszy w obronie. Dużo goli strzelają, ale też sporo tracą. Spróbujemy to wykorzystać. Na pewno musimy jednak uważać na stałe fragmenty gry. Gospodarze mają czterech ludzi powyżej 1,90 m.
– Trzecia liga na Pomorzu jest mocniejsza niż u nas?
– Moim zdaniem, poziom jest porównywalny, co nie znaczy, że wysoki. Ta konfrontacja nie ma faworyta.
– Dla 90 procent pana podopiecznych to będzie przygoda życia. Daleka podróż autokarem, nocleg w hotelu niedaleko plaży, mecz przy pełnych trybunach w świetle jupiterów. Nie wystraszą się?
– Nie mam wątpliwości, że zapamiętają ten wyjazd. Ponad połowa drużyny nie była przecież nad polskim morzem. I choć dla wielu z tych chłopaków to pierwszy w życiu mecz o dużą stawkę, myślę, że się „nie spalą” psychicznie. Treningi pokazują, iż zespół jest nieźle przygotowany.
– Nie należy pan do trenerów ustawiających „autobus” przed własnym polem karnym. Podkreśla pan, że obecna Resovia lepiej czuje się w ataku, ale chyba nie pójdziecie z Kotwicą na otwartą wymianę ciosów?
– Zdradzę jedynie, że taktyka opierać się będzie na ofensywie. Niezbyt dobrze czujemy się, gdy musimy bronić i kontratakować, więc trzeba wymyślić inny plan. Przygotowujemy zespół na zwycięstwo, bo uważamy, że wynik jest sprawą otwartą. Przecież nie pojedziemy na drugi koniec Polski, by grać na 0-0.
– Kotwica uczyniła ze swojego stadionu twierdzę. Po raz ostatni przegrała na własnym boisku 30 października 2013 roku. Od tamtego czasu już tylko zwyciężała.
– To twierdza w lidze na Pomorzu. Zobaczymy, jak miejscowi wypadną w zderzeniu z zespołem, którego nie znają. My też byliśmy niepokonani przy Wyspiańskiego aż przyszło do meczu z najsłabszą Omegą Stary Zamość.
– Kotwicę prowadzi Wiesław Bańkosz. Miał pan okazję poznać tego trenera?
– Kojarzę go z czasów, gdy pracował w Wisłoce Dębica. Z tego co wiem, to charakterny facet. Od swoich drużyn wymaga poświęcenia. Lubi futbol ofensywny, wnikliwie analizuje przeciwników. Gospodarze przed sobotnim meczem są ponoć bardzo pewni swego. Postaramy się popsuć te nastroje.
– Jaki wynik wziąłby pan w ciemno?
– 1-0 albo 2-0 dla naszej drużyny. Powtarzam: nie czujemy się słabsi.
– Gdy było jasne, że wygracie swoją grupę, powiedział pan, że baraże to taka wisienka na torcie. Ale czy panu w ogóle podoba się reforma II ligi?
– Dopiero za kilka lat zobaczymy, czy miała sens. Czy dzięki niej wzrośnie poziom rozgrywek. Mam jednak wrażenie, że zmiany zostały przeprowadzone za szybko. Można je było zrobić stopniowo. Już pomijam fakt, iż mistrzowie trzecich lig powinni awansować bezpośrednio, a w nowej II lidze pracę znajdzie mniejsza liczba piłkarzy i trenerów.
– Kibice Resovii marzą o awansie. Pytanie, czy klub jest na takie wyzwanie przygotowany?
– Trudno mi odpowiedzieć, ale to, że jedziemy na baraż i gramy o zwycięstwo, o czymś świadczy. Wyprawa do Kołobrzegu to wydatek ok. 15 tysięcy zł. Dlatego zapewniam, że nad Bałtykiem nie będziemy się opalać.
– Jeśli nie dacie rady, nikt pewnie nie będzie rwał włosów z głowy. Zostaną derby ze Stalą Rzeszów…
– Ano właśnie (śmiech). Na razie żyjemy spotkaniami z Kotwicą. Zrobimy wszystko, by przebrnąć pierwszą przeszkodę.
Rozmawiał Tomasz Szeliga
BARAŻE O II LIGĘ
Kotwica Kołobrzeg – Resovia (godz. 20)
Granat Skarżysko-Kamienna – Sokół Ostróda (17)
Nadwiślan Góra – Sokół Kleczew (17)
Ursus Warszawa – Ślęza Wrocław (17). Ewentualni rywale Resovii w II rundzie
Wszystkie mecze w sobotę
“Pasiaki” będą miały doping
Za Resovią wybiera się do Kołobrzegu armia kibiców. Około 250 osób podróżować będzie autokarami i samochodami, rzeszowian wspomogą fani ŁKS Łódź. Sympatycy “pasiaków” nawiązali współpracę z kibicami Kotwicy. Strony umówiły się na preferencyjne ceny biletów – zaledwie po 1 zł.
Kontrowersyjny sędzia
Mecz poprowadzi Adam Lyczmański z Bydgoszczy. To kontrowersyjny arbiter. W trakcie spotkania Widzew Łódź – Korona Kielce w grudniu 2012 popełniał mnóstwo błędów, miał obrażać dziennikarzy, a do zawodnika Korony Macieja Korzyma – jak pisał “Fakt” – powiedzieć: “Ty pier… gwiazdo”. Lyczmański został odsunięty od prowadzenia meczów w ekstraklasie, wrócił na ten szczebel w ubiegłym sezonie.



5 Responses to "Nie jedziemy się opalać"