
RANIŻÓW. Daniel F., przebywając w areszcie, otrzymywał połowę pensji wójta. Niewykluczone, że teraz, będąc już na wolności, dostawać będzie całe wynagrodzenie…
Po dwóch miesiącach spędzonych w areszcie śledczym wójt gminy Raniżów, Daniel F. (32 l.), jest już na wolności. Jak się dowiedzieliśmy, w czasie odsiadki pobierał on połowę swej wójtowskiej pensji. Teraz teoretycznie mógłby mieć całą wypłatę (6 tys. zł). Czy takową ma? – Będziemy musieli się w tej sprawie skonsultować z prawnikami – zapowiedział Władysław Grądziel (49 l.), p.o. wójt. – Na razie mu nie płacimy…
Przypomnijmy, że blisko trzy miesiące temu Prokuratura Apelacyjna w Rzeszowie postawiła Danielowi F. (32 l.) aż 12 zarzutów. Jak się okazało, złodziejski system, którego „mózgiem” był wójt, polegał na wystawianiu fałszywych faktur na fikcyjne zlecenia.
Wyszedł z aresztu, bo wpłacił kaucję
Rzeszowscy prokuratorzy ustalili, że przywłaszczono w ten sposób ponad 100 tys. zł. Kasą dzieliła się przede wszystkim trójka urzędników: Daniel F; Józefa K., była księgowa gminy; i Zofia M. Zarzuty postawiono także rodzinie K. z Woli Raniżowskiej: sołtysowi tej wsi, Edwardowi (54 l.), i jego synowi Pawłowi (26 l.), zatrudnionemu przez wójta w urzędzie. Obaj na podstawie „lewych” umów i faktur mieli wykonywać prace, jakich nigdy nie było.
Wójt trafił do aresztu śledczego, który jednak po dwóch miesiącach opuścił. Zanim tak się stało, musiał jednak wpłacić 30 tys. zł kaucji. Jak powiadomiła Alicja Rzeszutek, kadrowa raniżowskiego urzędu, F. podczas pobytu w areszcie, zgodnie z ustawą, pobierał połowę pensji wójta. Co teraz? – Będziemy się konsultować w tej sprawie z prawnikami – zapowiedziała. – Kodeks Pracy mówi, że wynagrodzenie należy się za pracę wykonaną – dodała urzędniczka.
W podobnym tonie wypowiedział się pełniący obowiązki wójta gminy Raniżów Władysław Grądziel (49 l.): – Dobra wiadomość jest taka, że nie płacimy. Przynajmniej na razie. Ryzykujemy – zaznaczył, nie wykluczając, że Daniel F. będzie mógł nadal „zarabiać” 6 tys. zł miesięcznie. Prawdopodobne jest również to, że otrzyma on ekwiwalent pieniężny za niewykorzystany urlop (ponad 60 dni). Mieszkańcy gminy są tym zbulwersowani.
– Może należy mu dać bezpłatny urlop albo jakąś pracę fizyczną, żeby zarobił na pensję? – proponuje sołtys Staniszewskiego, Kazimierz Mikołajczyk (49 l.). – Płacić mu trzeba, na urlop go nie można wysłać, roboty mu nie można dać. No to jak? Ludziom brakuje na chleb, a tu takie coś? Trzeba to załatwić. Niech ludzie widzą, że kradzież nie popłaca.
Paweł Galek



6 Responses to "Pensja dla wójta, który kradł na potęgę?"