Choć Rzeszów to jedno z bardziej zadłużonych miast w kraju, prezydent Tadeusz Ferenc ani myśli zatrzymać się w wydawaniu pieniędzy podatników. Na co? Ano na wiele rzeczy, w tym kładki i kwiatki, na co nie trzeba wydawać wcale takich sum, jakie wymyśla sobie ratusz.
Ale do drzwi pukają nam przecież wybory. Trzeba się mieszkańcom miasta jakoś przypodobać. W tym celu prezydent zasypuje skrzynki pocztowe rzeszowian stosem PR-owskich ulotek, które mają pokazać, jak to każda rzecz w tym mieście to zasługa Ferenca. Ostatnio rozpisywałam się o ulotce, która informowała ludzi, że Rzeszów to miasto przyjazne dla młodych, choć w rzeczywistości wcale tak nie jest. To, że prezydent młodych ludzi nie słucha, obserwujemy w ostatnim czasie. Kto zakazał rowerzystom poruszania się na dwóch kołach po rzeszowskich deptakach? Właśnie Ferenc. Zrobił to bez konsultacji z kimkolwiek, czy to z mieszkańcami, czy członkami stowarzyszeń rowerowych, a nawet nie informując o tym miejskich radnych. Ci o nowym rozporządzeniu dowiedzieli się z doniesień mediów.
Jednak prezydent swoje wie najlepiej i nadal zasypuje mieszkańców ulotkami. Tym razem w skrzynce znalazłam karteczkę informującą, że w Rzeszowie zarabiamy coraz więcej. Chyba prezydent ma na myśli siebie, swoich znajomych i urzędników. Moi rówieśnicy wcale nie żyją sobie w Rzeszowie zbyt dobrze, a na zarobki, jeśli już uda im się znaleźć stałą pracę, wciąż narzekają. Jedna koleżanka po studiach dziennikarskich sprzedaje okulary za 7 zł/ godz. Dużo zarabia, według prezydenta? Inna, również po dziennikarstwie, pracuje na kasie za najniższą krajową. Kolejna koleżanka po chemii nie może znaleźć żadnej pracy i wyjeżdża za granicę. Do Niemiec, Wielkiej Brytanii i Holandii wyjeżdża coraz więcej moim przyjaciół i członków mojej rodziny. Do tego ostatnio jeden z kolegów dowiedział się, że pracodawca ze względu na cięcie kosztów zabiera wszystkim etaty i daje w zamian połówki. Pół etatu, czyli nieco ponad 600 zł ma wystarczyć jemu na życie i utrzymanie chorej mamy. Tak wygląda życie, nie tylko młodych ludzi w Rzeszowie.
Jednak prezydent żyje w jakiejś swojej bańce i chwali się statystycznymi danymi, które nie mają żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Prezydent powinien w końcu zejść na ziemię, odpocząć na emeryturze, a stołek władcy Rzeszowa odstąpić komuś młodemu, kto twardo stąpa po ziemi. Może wtedy nie będziemy do skrzynek dostawać bezsensownych ulotek, które cieszą tylko włodarza i jego najbliższych pracowników.
Blanka Szlachcińska



4 Responses to "Propagandowy szał w ratuszu"