TARNOBRZEG. Młoda kobieta nie żyje. Mężczyzna walczy o życie.
W środę, 18 czerwca, około godziny 7 rano do Komendy Miejskiej Policji w Tarnobrzegu dotarła informacja o ujawnieniu zwłok kobiety w samochodzie stojącym na jezdni w centrum miejscowości Chmielów.
Około 30-letnia kobieta miała podcięte gardło. Obok samochodu leżał mężczyzna z ranami ciętymi szyi. Z informacji jakie na miejscu zdarzenia uzyskaliśmy od mieszkańców miejscowości wynika, że mężczyzna był z pochodzenia Włochem. Oboje wraz z dziećmi, prawdopodobnie trójką, wynajmowali od około 2 miesięcy mieszkanie w jednym z domów w Chmielowie. Kobieta od kilkunastu dni pracowała w lokalnym sklepie. Pochodzić miała z pobliskich Jadachów.
Co wydarzyło się między kobietą a mężczyzną tragicznego poranka?
Tego na razie nie wiadomo. Policjanci pod nadzorem prokuratora od rana pracowali na miejscu tragedii. Zabezpieczano ślady, szukano ewentualnych świadków zdarzenia.
– Usłyszałem karetkę jadącą na sygnale i policyjny radiowóz. Widziałem martwą kobietę w samochodzie i dającego jeszcze znaki życia mężczyznę. Jego zabrało pogotowie – mówi świadek, który jako jeden z pierwszych był na miejscu zdarzenia. – Było z nimi w samochodzie dziecko, tak około 4 lat. Z tego co wiem, to uciekło ono i schroniło się w domu, w którym para wynajmowała mieszkanie. Słyszałem, że szukano potem tego dziecka.
– Potwierdzam, że do Szpitala Wojewódzkiego w Tarnobrzegu przyjęto dziś rano mężczyznę z ranami ciętymi szyi. Był on w stanie ciężkim i przeszedł operację. Obecnie nadal znajduje się w stanie ciężkim i został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej – mówi Wiktor Stasiak, dyrektor tarnobrzeskiej lecznicy.
Od samochodu, w którym ujawniono zwłoki kobiety do jednego z pobliskich domów prowadziły krople krwi. Kobieta, która przebywała na posesji, powiedziała nam, że mężczyzna będąc już bardzo słabym próbował dojść do tego domu i to jego krew znajdowała się na chodniku.
Wkrótce więcej informacji.
Małgorzata Rokoszewska
[print_gllr id=119507]


