
PODKARPACIE. Obecnie karetka, straż pożarna i policja muszą torować sobie drogę wśród chaotycznie stojących aut, bo kodeks nie precyzuje, jak trzeba to robić. Wkrótce ma się to zmienić.
– Zatłoczone drogi i chaotycznie zjeżdżający na boki kierowcy, często nawzajem się blokujący to codzienne wyzwanie dla naszych ambulansów, szczególnie w godzinach szczytu – mówi Andrzej Rybacki, ratownik z Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Rzeszowie. – Pomysł doprecyzowania w przepisach kodeksu drogowego zasad zjeżdżania na lewy czy prawy skraj jezdni jest dobry. Myślę, że utworzenie tzw. korytarza ratunku pozwoliłoby nam na zyskanie cennych minut, co może się przełożyć na czyjeś życie.
W 2013 r. na podkarpackich drogach doszło do 1812 wypadków, w których zginęło 151 osób (2261 rannych). Część być może przeżyłaby, gdyby ratunek nadszedł w porę. Najgorzej jest na drogach szybkiego ruchu, które są wąskie, zwykle dwupasmowe. I coraz bardziej zatłoczone. Kiedy dochodzi do wypadku, szosa błyskawicznie się korkuje i karetka nie ma jak dojechać.
Tak jest. A jak powinno być?
Gdy dostrzegamy korek lub słyszymy za sobą sygnał pojazdu uprzywilejowanego OD RAZU zjeżdżamy na bok: auta jadące lewym pasem jak najbardziej na lewo, auta jadące pasem prawym (i środkowym, jeśli taki jest) jak najbardziej na prawo. Wszystkie równolegle do osi jezdni. Pomiędzy nimi powstaje równy, dość szeroki i wolny obszar. Ten tzw. korytarz ratunku (emergency corridor) z powodzeniem funkcjonuje w kilku europejskich państwach: w Austrii, Czechach, Niemczech, Słowenii i Szwajcarii wymuszają go przepisy. Za ich nierespektowanie grożą kary. Np. jeśli kierowca nie zjedzie na bok na widok stojących aut, jeśli utrudni przejazd pojazdom ratowniczym lub jeśli sam zacznie jechać takim korytarzem, może stracić do 3,5 tys. euro.
Aby tak było u nas, trzeba zmienić przepisy. Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju przy wsparciu GDDKiA już opracowało nowelizację prawa o ruchu drogowym. Ale wcześniej idea „korytarzy ratunku” powinna uzyskać akceptację społeczną. Jakie będą koszty ich wprowadzenia? Na pewno niższe niż korzyści z tego płynące: choć życie ludzkie trudno wycenić, Instytut Badawczy Dróg i Mostów szacuje, że jedna ofiara śmiertelna kosztuje nas wszystkich 2,47 mln zł.
Anna Moraniec



4 Responses to "Korytarzem ratunku karetki pojadą szybciej"