Niemiecki sposób na uciążliwego palacza

Fot. Archiwum
Fot. Archiwum

Nałogowy palacz z Niemiec zostanie eksmitowany, bo sąsiedzi nie mogli wytrzymać nikotynowego smrodu. Jak w Polsce możemy się bronić przed uciążliwymi palaczami?

 Friedhelm Adolfs, nałogowy palacz z Niemiec, do końca tego roku musi się wynieść z wynajmowanego mieszkania w Duesseldorfie, gdyż paleniem uprzykrzał życie swoim sąsiadom. Nie pomagały ani prośby, ani groźby, by zaprzestał notorycznego podtruwania pozostałych lokatorów i smrodzenia w bloku, więc właścicielka mieszkania wypowiedziała mu umowę najmu. Adolfs oddał sprawę do sądu, lecz ostatecznie Sąd Krajowy w Duesseldorfie uznał, że prawo sąsiadów do życia wolnego od dymu przeważa nad prawem Adolfsa do palenia w mieszkaniu i nakazał jego eksmisję. Czy podobny wyrok mógłby zapaść w Polsce?

75-letni emerytowany dozorca palacz wynajmował mieszkanie od 40 lat. Od tylu też lat pozostali lokatorzy mieli problem z jego nałogowym paleniem w mieszkaniu i śmierdzącym dymem, który przedostawał się do ich mieszkań i na klatkę schodową. Adolfs miał jednak za nic ich prośby o zaprzestanie palenia i nie reagował na ich skargi, więc właścicielka mieszkania postanowiła wypowiedzieć mu umowę najmu. Palacz oddał sprawę do sądu. Batalia sądowa trwała 1,5 roku i zakończyła się wyrokiem nakazującym mu eksmisję z mieszkania. Adolfs odwołał się, lecz na rozprawie 26 czerwca 2014 r. Sąd Krajowy w Duesseldorfie odrzucił jego wniosek. Sąd w uzasadnieniu stwierdził, że naruszeniem prawa w przypadku mężczyzny nie był sam fakt jego palenia, lecz to, że było to bardzo dokuczliwe dla sąsiadów. Adolfs nie wietrzył mieszkania odpowiednio często, a dym przedostawał się pod drzwiami do sąsiadów i na wspólny korytarz. Nie opróżniał nawet regularnie popielniczek.

– Wyrok sądu to sygnał dla właścicieli mieszkań, że nie muszą już na wszystko pozwalać swoim lokatorom – powiedziała prawniczka właścicielki Carmen Griesel. Potwierdza również, że mieszkając w bloku musimy zwracać uwagę na to, czy nie jesteśmy zbytnio uciążliwi dla naszych sąsiadów.

Wyrok nie jest jeszcze ostateczny, bo sprawa może jeszcze być rozpatrywana przez Federalny Trybunał Sprawiedliwości – najwyższą instancję sądownictwa karnego i cywilnego w Republice Federalnej Niemiec. Adwokat Adolfsa powiedział, że musi zbadać pisemne orzeczenie sądu w Duesseldorfie przed podjęciem decyzji o apelacji.

W trosce o komfort lokatorów
W cywilizowanym świecie komfort ludzi jest pod ochroną. Dla przykładu w USA i Wielkiej Brytanii są osiedla domków jednorodzinnych, które posiadają restrykcyjny regulamin porządkowy. Nie wolno np. posiadać psów, bo ich szczekanie mogłoby zakłócić spokój sąsiadów, trawę można kosić jedynie w soboty, by nie przeszkadzać nadmiernym hałasem w popołudniowym odpoczynku po ciężkim dniu w pracy. Oczywiście na różnych osiedlach przepisy są różne, ale niestosowanie się do regulaminu skutkować może nawet utratą domu.

Podobnie restrykcyjnie podchodzi się do kwestii palenia w miejscach publicznych. W większości państw obowiązuje całkowity zakaz palenia w restauracjach, na ulicach oraz w miejscach ogólnie dostępnych, w których osoby niepalące byłyby narażone na szkodliwy wpływ dymu papierosowego. Do płuc palacza trafia bowiem zaledwie 20 proc. szkodliwych substancji papierosowych, a aż 80 proc. tych rakotwórczych związków wdychają właśnie bierni palący. Bierne palenie powoduje częstsze występowanie chorób płuc, sprzyja zawałom serca, udarom mózgu, występowaniu chorób nowotworowych jak rak nerki, jelita grubego czy żołądka. U małych dzieci bierne palenie powoduje częstsze występowanie przewlekłych chorób płuc w wieku dorosłym, zapalenia ucha środkowego, zapalenia płuc czy gorszy przebieg i leczenie astmy oskrzelowej.

Jakie mamy prawa?
Każdy człowiek ma niepodważalne prawo do oddychania świeżym powietrzem. I chociaż w miejscach publicznych ograniczona jest możliwość zapalenia papierosa, to wciąż pozostaje wiele miejsc, gdzie palacze czują się bezkarni. Przykładem mogą być balkony w blokach, które palacze traktują jak palarnie. Śmierdzący dym rozchodzi się po sąsiednich mieszkaniach, których lokatorzy są stale podtruwani. – Z lokalu, jeżeli nie odpowiada mi to, ze ktoś w nim pali, zawsze możemy wyjść, ale z własnego mieszkania przecież nie uciekniemy – mówi pani Alicja. – Nasze zdrowie jest o wiele cenniejsze niż wygoda palaczy.

Jeżeli porozumiemy się z sąsiadami, to jeszcze pół biedy, co jeżeli nie respektują naszych interwencji?

– W świetle polskiego, powszechnie obowiązującego prawa, oczywiście nie ma zakazu palenia tytoniu we własnym domu. Problem dotyczy jednak sytuacji, kiedy palenie przez jednego z mieszkańców staje się niedogodnością dla innych lokatorów. Sytuacja taka może wystąpić zarówno wskutek przenikania dymu z mieszkania palacza do innych lokali, jak też, co znacznie częstsze, wskutek palenia na balkonie – mówi radca prawny Dariusz Kazimierczak z kancelarii prawnej KPDK w Rzeszowie. – Należy pamiętać, że spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe mogą w ustanawianych przez siebie regulaminach wprowadzać zakaz palenia zarówno na balkonach, jak i na klatkach schodowych. Zakaz taki, aby mógł być uznany za skuteczny, powinien zostać jednak obwarowany stosowną sankcją. W razie nierespektowania takiego zapisu, spółdzielnia może osobę naruszającą zakaz upomnieć, a w ostateczności nawet wykluczyć z grona członków spółdzielni. Jest to oczywiście sytuacja wyjątkowa, co poniekąd wynikać może z faktu, iż samo upomnienie i zagrożenie pozbawieniem członkostwa w spółdzielni za dalsze przypadki naruszania zakazu, w polskich realiach ekonomiczno-bytowych zdaje się być instrumentem wystarczająco skutecznym. Nie mogąc jednak wykluczyć przypadków wyjątkowo “trudnych”, jak i uwzględniając fakt, że tylko wyjątkowo spółdzielnie czy wspólnoty posiadają w swoich regulaminach odpowiednie zapisy, jak i wreszcie to, że problem może dotyczyć również mieszkańców domów prywatnych, pamiętać trzeba o możliwościach, jakie daje stosowny przepis kodeksu cywilnego. Art. 144. k.c. nakazuje właścicielowi nieruchomości, aby przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywał się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych. I w tej właśnie regulacji, dotyczącej tzw. niedozwolonych immisji i dającej podstawę wystąpienia do sądu z odpowiednim pozwem, upatruję na dzień dzisiejszy najskuteczniejszej drogi prawnej do rozwiązania problemu dla zmuszanych do biernego palenia sąsiadów – wyjaśnia prawnik.

W tym miejscu warto przytoczyć przykład wyroku sądowego dotyczący pośrednich immisji ingerujących (polegają na przedostawaniu się na nieruchomość sąsiednia określonych czynników, zakłócających korzystanie z tej nieruchomości, jak np. hałas). W tym wyroku SN zajął się prowadzeniem pasieki na sąsiedniej nieruchomości w warunkach wiejskich. Obecność pszczół została uznana za immisję przekraczającą przeciętną miarę i działanie, które zakłóca korzystanie z sąsiedniej nieruchomości. Notoryczne palenie papierosów na sąsiednim balkonie lub w sąsiednim oknie należałoby przecież również uznać za pośrednią immisję ingerującą.

Spółdzielnie mieszkaniowe walczą z palaczami
A jak tę kwestie rozwiązują same spółdzielnie? Spółdzielnia Mieszkaniowa „Nowe Miasto” w Rzeszowie jest jedyną w Polsce, w której obowiązuje zakaz palenia papierosów na balkonach. W regulaminie porządku domowego widnieje zapis: „Zabrania się palenia papierosów, tytoniu, strzepywania popiołu przez okna, wyrzucania niedopałków oraz używania ognia otwartego na balkonach, strychach, (…)”. Niestety, jako że jest to wewnętrzny przepis, a nie ogólny, policja nie może pomagać go egzekwować. Palacz nie pozostaje jednak całkowicie bezkarny. Jeżeli pomimo napomnień spółdzielni dalej pali na balkonie, może zostać wykluczony z członkostwa w spółdzielni, co skutkuje podwyższeniem czynszu. W skrajnej sytuacji naraża się na sankcje nawet do licytacji mieszkania włącznie.

NASZ KOMENTARZ
Wielu osobom wydaje się, że są bezradne wobec uprzykrzających im życie palących sąsiadów. Jeżeli ani prośby, ani groźby nie przynoszą rezultatu, poddają się i cierpią z powodu wstrętnego smrodu tytoniowego. W Polsce wciąż niestety nie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że wiele spraw można załatwić w sądzie. I choć może polskie prawo nie jest zbytnio przychylne, to jednak nie jesteśmy wcale bezsilni w starciu z uciążliwymi sąsiadami i nie obawiajmy się dochodzić swoich praw przed sądem. Wiem, że ciężko walczy się w pojedynkę, ale jeżeli zbierze się grupa sąsiadów, którzy tak samo jak my mają już serdecznie dość notorycznego smrodzenia i podtruwania, razem raźniej będzie stawić czoło sąsiadowi, który za nic ma nasze prawo do spokojnego mieszkania z dala od dymu.

Mirosław Przybylski

8 Responses to "Niemiecki sposób na uciążliwego palacza"

Leave a Reply

Your email address will not be published.