4 lata więzienia za usiłowanie zabójstwa

Kamil J. (21 l.) został skazany na 4 lata pozbawienia wolności. Fot. Wioletta Zuzak
Kamil J. (21 l.) został skazany na 4 lata pozbawienia wolności. Fot. Wioletta Zuzak

KROSNO. Sąd uznał, że oskarżony jest winny. Wyrok jest nieprawomocny.

Karę 4 lat pozbawienia wolności wymierzył w miniony piątek (11 lipca) Sąd Okręgowy w Krośnie Kamilowi J. (21 l.), który został oskarżony przez prokuraturę o usiłowanie zabójstwa 29-letniego Macieja Z. Do tragicznego zdarzenia doszło 11 października 2013 r. w Rymanowie. Podczas sprzeczki Kamil dźgnął nożem Macieja. Dzięki szybkiej pomocy poszkodowany przeżył.

Tego feralnego dnia do baru przyszedł Maciej z kumplami: Damianem N. (23 l.) i Sebastianem K. (31 l.). W lokalu znajdował się też Kamil J. – Kamil zachowywał się agresywnie – mówił 29-latek. 21-latek opuścił pub i udał się do swego domu, skąd zabrał nóż kuchenny, bo – jak zeznał – siekiery nie znalazł. Wrócił do baru. – Maciej mnie wyśmiewał przy ludziach. Pomyślałem, że go przestraszę nożem, aby mu dać nauczkę, że tak mnie potraktował – tłumaczył J.

Prokurator żądał 8 lat dla oskarżonego
– Oskarżony dopuścił się usiłowania zabójstwa, godził się na możliwość realnego pozbawienia życia pokrzywdzonego – oznajmił w mowie końcowej prokurator. Z kolei obrońca wnioskował o łagodny wymiar kary, argumentując, że nie ma mowy o intencjonalnym kierowaniu działaniem przez Kamila J. Sytuacja go przerosła…

W barze doszło do nieporozumień. Oskarżony miał pretensje do pokrzywdzonego, a ten z kolei zwracał się do J. w sposób niecenzuralny. To bardzo zabolało oskarżonego, posiadającego zaburzenia osobowości, i z tego powodu reagującego złością i gniewem, wyczulonego na to, jak jest postrzegany. J. zdenerwował się, wziął krzesełko i kilkakrotnie uderzył nim o podłogę. Gdy oskarżony znajdował się w ubikacji, wszedł tam Sebastian K. Jak stwierdził oskarżony, Sebastian popatrzył na niego takim dziwnym wzrokiem i śmiał się jemu w pysk. – Tego typu zachowanie szczególnie drażni Kamila. Jego ta sytuacja przerosła i niepotrzebnie agresywnie zareagował – mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Janusz Szarek.

„Chodźcie to was zaj…”
Z zeznać świadka wynika, że oskarżony krzyczał do Macieja i jego kumpli: „Chodźcie to was zaj…”, „Sprzedam wam kosę”. – To oznaczało, że J. chciał się z nimi bić – zwrócił uwagę sędzia Szarek. J. wyposażony w kuchenny nóż z impetem wyszedł z baru, a za nim ruszyli Maciej z kolegami.

Ok. 60 metrów od lokalu Kamil chciał dźgnąć Sebastiana, który odskoczył. Następnie Maciej podszedł do oskarżonego, chwycił go w połowie i doszło do szamotaniny, w wyniku której obaj upadli na podłogę. Pokrzywdzony uderzył ręką w twarz Kamila, po czym J. ugodził Macieja w plecy i uciekł. – J. zacierał ślady przestępstwa – wyrzucił nóż w okolicach skupu złomu – mówił sędzia.

Sąd wyeliminował zarzut usiłowania zabójstwa
Przypisał J. przestępstwo usiłowania ciężkiego uszkodzenia ciała. – Zdaniem sądu, brak jest podstaw do przyjęcia zamiaru zabójstwa po stronie oskarżonego – argumentował sędzia. – J. był inicjatorem zajścia. To on wywołał pokrzywdzonego i jego kolegów na zewnątrz i chciał się bić. Użył dużego noża kuchennego o długości ostrza prawie 20 centymetrów – mówił sędzia dodając, że na niekorzyść oskarżonego przemawiało, że działał pod wpływem alkoholu i z dużą agresją.

Wioletta Zuzak

Leave a Reply

Your email address will not be published.