Niepełnosprawny nadal nęka ludzi?

- Mogę przysiąc, że nic o nich, ani do nich obraźliwego nie piszę - zarzeka się Mariusz Wach. - Jeśli dostają taką korespondencję od kogoś, kto się za mnie podaje, to zwyczajne ten ktoś pode mnie się podszywa - zapewnia. Fot. Hubert Lewkowicz
– Mogę przysiąc, że nic o nich, ani do nich obraźliwego nie piszę – zarzeka się Mariusz Wach. – Jeśli dostają taką korespondencję od kogoś, kto się za mnie podaje, to zwyczajne ten ktoś pode mnie się podszywa – zapewnia. Fot. Hubert Lewkowicz

– To my jesteśmy jego ofiarami -mówią o niepełnosprawnym przemyślaninie jego były przełożony oraz byli kontrahenci.

Niedawno na naszych łamach opisaliśmy przypadek Mariusza Wacha z Przemyśla. Mężczyzna cierpiący na porażenie mózgowe i opiekujący się swoją – także niepełnosprawną i chorą żoną – „zaliczył” dwa wyroki: jeden za pomówienie swego pracodawcy, a drugi za stalking (nękanie) wobec byłego kontrahenta. Z racji tego, że kolejny wyrok zapadł w trakcie zawieszenia kary w związku z pierwszym wyrokiem, 52-latek zaczął obawiać się, że trafi za kratki. Zwrócił się do nas o pomoc i – jak sam przyznaje – uzyskał ją. Tyle tylko, że po publikacji zgłosiły się do nas także inne osoby. Są nimi były przełożony Wacha oraz para sprzedawców sklepu internetowego. To za niegodne potraktowanie ich przemyślanin dostał dwa wspomniane wyroki. A oni podkreślają, że nadal od czasu do czasu pisze do nich i telefonuje oraz ich obraża. – To nieprawda – zarzeka się Wach.

Mariusz Wach porusza się i mówi z trudem. Ale intelektualnie jest jak najbardziej sprawny, z zawodu jest informatykiem i do niedawna pracował zawodowo jako koordynator w jednej z krośnieńskich firm zatrudniających osoby niepełnosprawne. Gdy jego szef , Krzysztof J. (dane znane redakcji) wraz z końcem umowy zaproponował mu zmianę stanowiska, Wach się na to nie zgodził. Pokłosiem tego był wyrok z 2011 roku za pomówienie wspomnianego eksszefa: rok w zawieszeniu na 4 lata.

Pochwalić się czym nie było, ale wyrok niewiele zmieniał w życiu 52-latka i jego chorej i niepełnosprawnej żony Krystyny, która samodzielnie nie jest w stanie egzystować, bo stale jest podłączona do respiratora. Tymczasem przemyślanin kupił w sklepie internetowym router, który okazał się być niesprawny. Chciał go zwrócić, jak mówi, ale napotkał opór ze strony sprzedawcy z Radomia. Wymiana telefonów i maili zakończyła się dla Wacha sprawą o stalking. Sądy kolejnych dwóch instancji uznały Mariusza Wacha za winnego. Karę dostał w zawieszeniu, ale wyrok zapadł w okresie zawieszenia poprzedniej kary, więc sąd mógł Wachowi poprzedni wyrok „odwiesić”. Czy to zrobi – nie wiadomo.

Mariusz Wach, korzystając z przekazanej mu na naszych łamach rady mecenasa Andrzeja Matusiewicza poprosił o przydzielenie pełnomocnika z urzędu i sąd do jego prośby się przychylił. Po wakacjach skład sędziowski spotka się kolejny raz i będzie decydował, czy 52-latek będzie odbywał karę oraz ewentualnie w jakim trybie, bo w grę wchodzi także odbywanie jej w tzw. obroży elektronicznej.

Krzysztof J.: – To my jesteśmy jego ofiarami
Nie na darmo mówi się, że każdy kij ma dwa końce, a każdy medal awers i rewers. Nikt nie zaprzeczy, że i sądy bywają omylne, ale rzadko zdarza się, by kogoś skazano za dwa podobne przestępstwa niesłusznie. Szczególnie, gdy mają miejsce wobec różnych osób i szczególnie, gdy skazanym jest osoba niepełnosprawna. W kilka dni po ukazaniu się naszej publikacji skontaktował się z nami Krzysztof J. (pragnący zachować anonimowość), były szef Wacha.

– Pan Wach przedstawił się jako ofiara systemu prawnego, biedny, niepełnosprawny człowiek, którego mogą zamknąć za nic – mówił nam zdenerwowany Krzysztof J. – Tymczasem ten pan jest dręczycielem, a ja i para sprzedawców z Radomia jesteśmy jego ofiarami – podkreśla były szef przemyślanina. – Pomimo tego, że miał wyrok w zawieszeniu za „moją” sprawę, człowiek ten nie wahał się dręczyć wspomnianych sprzedawców – zauważa Krzysztof J. – On się czuje bezkarny, bo ma świadomość, że jego niepełnosprawność wzbudza w ludziach określone uczucia i mało kto jest w stanie przyjąć do wiadomości, że taka osoba jest dręczycielem – dodaje.

Krzysztof J. przesłał nam sporo korespondencji elektronicznej, jaką Wach miał wysyłać do niego i reprezentantów firmy internetowej oraz zapisy wpisów na forach internetowych. Jest tego bardzo dużo, a większość nie nadaje się do publikacji, zważywszy na poziom wulgarności. – Ten człowiek nadal nęka i mnie, i tamtych ludzi, pisze na nas i do nas obrzydliwe rzeczy, dzwoni – wylicza były szef M. Wacha. – Jak bardzo uważa się za bezkarnego, można zobaczyć choćby czytając jego wpisy na forum Super Nowości pod ostatnim artykułem – zachęca. – Teraz pisze i dzwoni rzadziej – przyznaje Krzysztof J. – Wiem, że powinniśmy zgłaszać każdy taki kontakt na policję, czy do prokuratury, ale nie mamy już siły użerać się z tym panem – wzdycha. – Jednak gdy przeczytaliśmy, że robi z siebie niewiniątko i ofiarę w mediach, to musieliśmy zareagować, choćby z poczucia przyzwoitości – podkreśla.

Mariusz Wach: – To nie ja do nich piszę!  
Mariusz Wach nie kryje, że swego byłego szefa, a także kontrahentów z Radomia sympatią nie darzy, ale zarzeka się, że niczego obraźliwego do nich nie pisze. – Tamte sprawy są zamknięte – mówi 52-latek. – Przecież ja nie zaprzeczam, że zostałem skazany – zauważa. – Ale teraz przed Bogiem mogę przysiąc, że nie kontaktuję się z nimi – stwierdza Wach. – Jeśli ci państwo otrzymują jakąś korespondencję podpisaną moim nazwiskiem, albo ktoś podpisuje się nim szkalując ich w Internecie, to będę wręcz wdzięczny za zgłoszenie tego organom  ścigania, bo ktoś się pode mnie podszywa – uważa przemyślanin. – Policja i prokuratura mają możliwości zbadania, skąd nadano mail, czy dokonano wpisu. Jestem informatykiem i wiem, że to możliwe, więc zachęcam tych państwa do zgłoszenia sprawy – postuluje Wach.

Nikt ponad prawem stać nie powinien
Zwykle tak jest, że w spornych sprawach każda ze stron inaczej widzi sytuację i każda ma swoje racje. Gdy dochodzi do konfrontacji, czasem musi zdecydować sąd i z jego prawomocnymi wyrokami się nie dyskutuje. Mariusz Wach ma możliwości starania się o to, by kary za pomówienie nie odbywać, a nadal nagabywani przez niego mają prawo zgłosić ten fakt organom ścigania. Nikt ponad prawem nie powinien stać i my też nie zachęcaliśmy do traktowania przez nie inaczej M. Wacha. Za doświadczonym prawnikiem pokazaliśmy mu tylko możliwości, jakie w tej sprawie daje mu właśnie prawo. Ale na pewno nie uważamy, że niepełnosprawny może bezkarnie dręczyć innych. Jeśli to ma miejsce, to apelujemy do nagabywanych: zgłoście to Państwo jak najszybciej. Nie tylko w swoim, ale i społecznym interesie.

Monika Kamińska

17 Responses to "Niepełnosprawny nadal nęka ludzi?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.