Budżet obywatelski miał pobudzić społeczeństwo do działania, wyzwolić drzemiące w nich pokłady kreatywności i zmobilizować do walki o wspólne dobro. Inicjatywa, słuszna i godna podziwu, została stłamszona, a w niedalekiej przyszłości z całą pewnością zostanie zniszczona.
Pierwsza edycja rzeszowskiego budżetu obywatelskiego odbyła się zupełnie spontanicznie: w krótkim czasie mieszkańcy przelali na papier swoje pomysły, a potem w kilkanaście dni około 35 tys. rzeszowian wzięło udział w głosowaniu. Mimo że pula budżetu wynosiła wówczas tylko 5 mln zł, to udało się przeforsować 10 zadań, które obecnie są w trakcie realizacji.
Druga edycja miała być lepsza: więcej pieniędzy (6,5 mln zł), dłuższy czas na zgłaszanie zadań, wydłużony okres głosowania. Ale gdy tylko okazało się, że do RBO trafiło 31 identycznych wniosków dotyczących rozbudowy parku Papieskiego za ponad 5,5 mln zł, zaczęły się spekulacje, że komuś RBO nie jest na rękę. Wszystkie oczy szybko zwróciły się w stronę prezydenta Tadeusza Ferenca, który wielokrotnie otwarcie mówił, że RBO w mieście nie jest potrzebny, bo, jak twierdzi, żądań mieszkańców słucha na corocznych spotkaniach organizowanych z nimi. Uchwała dotycząca RBO została „klepnięta” przez radnych, więc prezydent nie miał wyjścia i musiał uznać RBO. Jak widać, szybko pojawił się pomysł na zniszczenie idei. W rozmowach z radami osiedli usłyszeliśmy, że dostawali anonimowe telefony, prawdopodobnie po drugiej stronie telefonu byli urzędnicy, sugerujący złożenie wniosków o rozbudowę parku Papieskiego. Wnioski zostały złożone, a potem rady osiedli, proboszczowie i inne istoty zaczęli hurtowo zbierać podpisy. W efekcie zwyciężyła 5,5-milionowa inwestycja, która zablokowała realizacje wszystkich pozostałych budowlanych zadań.
Czy w przyszłym roku społeczeństwo się zmobilizuje i poświęci swój prywatny czas na wymyślanie zadań, szacowanie kosztów, sprawdzenie własności działek, a potem zbieranie podpisów? Nie. Po co, skoro później patrząc na wyniki głosowania czuje się rozczarowanie i żal? Pobudzenie ludzi do działania i wykraczania myśleniem poza swój „ogródek” jest trudne, a do zniechęcenia wiele nie trzeba.
Ewelina Nawrot



2 Responses to "Zmarnują energię społeczeństwa"