Zęby wiewiórki sprawiły, że granice absurdu zostały przekroczone

Anna-Moraniec1Od lat lekarze narzekają, że na Szpitalne Oddziały Ratunkowe, które powstały, by zajmować się przypadkami zagrożenia życia przyjeżdżają osoby, które nigdy nie powinny tam trafić.

Przychodzą ludzie z bólem gardła, z bólem głowy, po zwolnienie lekarskie czy wypisanie recepty, bo właśnie skończyły się leki na nadciśnienie. Na SOR trafiają też pacjenci ze skierowaniem od lekarzy rodzinnych, w których diagnozy brzmią co najmniej dziwacznie „gdy się kładzie czuje pukanie w uszach”; „guz podudzia” (tyle że guz okazał się martwym kleszczem); „połamany gips”; „gorączka (pocenie) i biegunka od 2 godzin”; „udar mózgu, afazja” i pacjent przyjeżdżający sam samochodem. Bywają też pacjentki z „nawracającymi omdleniami”, tyle tylko, że we krwi mają po nawet 3,65 promila alkoholu.

Te przykłady to jednak tzw. mały pikuś w porównaniu do tego, co kilka dni temu przeżyli lekarze z kartuskiego SOR-u. Treść skierowania wystawionego przez jedną z tamtejszych przychodni niemal powaliła medyków. Rozpoznanie lekarza okazało się na tyle nietypowe, że zostało nawet opublikowane na portalu społecznościowym. Lekarz rodzinny opisuje w nim, że pacjentkę ugryzła wiewiórka. Nie było to jednak krwiożercze zwierzę, bo nie zdołało przerwać obuwia, ani nie uszkodziło dużego palca u nogi poszkodowanej. Ta jednak, według lekarza, uskarża się na „pieczenie, mrowienie i kłucie palca promieniujące do kolana”. – (…) Proszę o konsultację. Wiewiórka zwiała, brak możliwości weryfikacji zwierzaka. Zalecam konsultację neurologiczną – pisze lekarz. Żeby było ciekawiej, do „ataku” wiewiórki doszło miesiąc wcześniej!

Nie ulega wątpliwości, że rozpoznaniem, które skutkowało skierowaniem na szpitalny oddział ratunkowy zostały przekroczone wszelkie granice absurdu… Chociaż znając pomysłowość pacjentów i niektórych lekarzy możemy się spodziewać wysypu podobnych dziwacznych powodów. Coraz więcej jest przecież krwiożerczych owadów (komarów, meszek), których ugryzienie może spowodować nie tylko „pieczenie, mrowienie i kłucie”, ale także „swędzenie i opuchnięcia”, a te, jeżeli dotyczą okolic twarzy czy szyi, mogą zagrozić nawet życiu.

Anna Moraniec

Leave a Reply

Your email address will not be published.