
PIŁKA RĘCZNA. SUPERLIGA. „Czeczeńcy” jeszcze czekają, Krzysztofik wraca.
Sytuacja w mieleckiej piłce ręcznej daleka jest od sielanki. Gorący okres wakacyjny dodatkowo podgrzewa atmosferę, ale wiele wskazuje na to, że zawodnikom i działaczom uda się dojść do konsensusu. Oczywiście, o ile spełnią się obietnice.
Zarząd SPR Stali Mielec od kilku dobrych miesięcy negocjuje warunki nowej umowy sponsorskiej z Polską Grupą Energetyczną. Rozmowy przedłużają się jednak w nieskończoność, a zainteresowane strony zasłaniają sezonem urlopowym, a co za tym idzie, problemami z decyzyjnością. Istniejący obecnie tylko „w zawieszeniu” 3-letni kontrakt z PGE zachwiał lekko fundamentami klubu z lotniczego miasta. Zaległości wobec zawodników nie pozwalają na spokojnie przygotowania do ruszającego na początku września sezonu. – Bez obaw, nie ma zagrożenia, przystąpimy do rozgrywek PGNiG SuperLigi – tonował jednak nastroje podczas poniedziałkowego walnego zgromadzenia SPR Stali Mielec jej prezes, Wojciech Kamieniecki. Sternik piątej drużyny w kraju zaznaczył również, że nieznany jest jeszcze termin związania się ze sponsorem nową umową. To może mieć jednoznaczny wpływ na sytuację kadrową zespołu, a w konsekwencji na jego czysto sportowe cele i aspiracje.
Efektów brak
Zaległości wobec części graczy sięgają nawet 2013 r., a więc okresu, kiedy PGE nie wspierała jeszcze mieleckiego handballa. – Jesteśmy w kropce. Nigdy w tym klubie nie było kolorowo, ale teraz zaczyna się przesada. Ludzie mają rodziny, myślimy o swojej przyszłości, dlatego czujemy się zawiedzeni. Załatwianie pieniędzy to nie nasze zadanie – mówił jakiś czas temu w rozmowie z Super Nowościami Grzegorz Sobut, rozgrywający Stali.
Czarny scenariusz w postaci rozwiązania drużyny na razie się nie spełnił, gdyż po poniedziałkowym zebraniu postanowiono dać sobie jeszcze szansę. – Pozostaje nam czekać. Chcemy grać w Mielcu, bo w ciągu ostatnich kilku lat zbudowaliśmy naprawdę ciekawą grupę ludzi. Cały czas żyjemy nadzieję, że wszystko skończy się dobrze – zaznacza Marek Szpera.
Co dalej?
Wokół całej sprawy narasta coraz więcej plotek i niedomówień. Pojawiły się m.in. informacje, że ewentualne podpisanie umowy z PGE oznacza dodatkowe środki na spłatę długów, a nie tylko na bieżącą działalność. – Nic podobnego. Omawiamy przyszłość, a kontrakt między SPR Stalą Mielec i PGE za poprzedni okres jego trwania został w pełni rozliczony – rozwiewa wątpliwości Zygmunt Szklarz, wiceprezes klubu. – Walczymy o to, żeby Stal nie miała żadnych zaległości i bez problemów funkcjonowała. Rola zarządu polega na tym, żeby np. zrekompensować brak tego czy innego sponsora. Nikt nie ukrywa, że pertraktacje z darczyńcami są trudne. Nieustannie rozmawiamy z innymi, mniejszymi podmiotami, liczymy, że uda się pozyskać drugiego dużego sponsora poza PGE. Piłka ręczna ma w Mielcu ugruntowany wizerunek i wszystkim zależy na udanej kontynuacji pracy – dodaje.
„Pacek” w domu
W środę, 30 lipca, oficjalnie 2-letni kontrakt z klubem podpisał Damian Krzysztofik. Po zaledwie rocznej przygodzie w słowackim Tatranie Presov kołowy wraca więc do macierzystej drużyny, w której ma zająć miejsce Antonio Pribanica. Chorwat przeniósł się do rumuńskiego HCM Minaur Baia Mare, a przed minionym sezonem został sprowadzony do lotniczego miasta w miejsce… Krzysztofika właśnie. – Z Tatranem już mnie nic nie łączy. Po poniedziałkowej rozmowie z prezesem Stali zdecydowałem się na parafowaniem umowy. Wiadomo, sytuacja finansowa nie wygląda ciekawie, ale jestem rodowitym mielczaninem, mam gdzie mieszkać i na pewno będzie dobrze mi się tu grało. Wszyscy liczymy, że sytuacja szybko się poprawi – powiedział Super Nowościom Damian Krzysztofik.
Już z popularnym „Packiem” w składzie Stal weźmie udział w III Memoriale Leona Walleranda w Gdańsku, który rozegrany zostanie w najbliższy piątek i sobotę. Przeciwnikami „Czeczeńców” będą MMTS Kwidzyn, Nielba Wągrowiec i Wybrzeże Gdańsk, którego szeregi zasilił już oficjalnie Marcin Lijewski, 251-krotny reprezentant Polski.
Tomasz Czarnota


