Miażdżący wynik referendum

Związkowcy zapewniają, że jeśli dojdzie do strajku, operacje ratujące życie będą odbywały się bez żadnych utrudnień, zawieszone może być natomiast wykonywanie operacji planowych. Fot. Bogdan Myśliwiec
Związkowcy zapewniają, że jeśli dojdzie do strajku, operacje ratujące życie będą odbywały się bez żadnych utrudnień, zawieszone może być natomiast wykonywanie operacji planowych. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Załoga Szpitala Wojewódzkiego gotowa na strajk.

W szpitalu wojewódzkim w Tarnobrzegu podliczono głosy trzydniowego referendum strajkowego. Na 831 pracowników uprawnionych do oddania głosu, do urny poszły 622 osoby. 619 zagłosowało za akcją strajkową.

Jeśli dotąd ktoś miał wątpliwości co do determinacji pracowników tarnobrzeskiego szpitala zrzeszonych w czterech związkach zawodowych w walce o podwyżki, to wynik przeprowadzonego w ostatnich dniach referendum powinien je ostatecznie rozwiać.

Pielęgniarki, położne, technicy medyczni, pracownicy techniczni, pracownicy działu higieny i administracji mówią głośne dość i są gotowi walczyć o poprawę warunków finansowych, które pozostają bez zmian od 2008 roku.

– Wynik głosowania nie pozostawia złudzeń. 99,52 procent ogółu biorących udział w referendum opowiedziało się za akcją strajkową – mówi Wojciech Dąbek, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Ochrony Zdrowia w Szpitalu Wojewódzkim w Tarnobrzegu.

Organizatorzy referendum wystosowali pismo z protokołem głosowania do dyrektora szpitala oraz do Podkarpackiego Urzędu Marszałkowskiego, który jest organem prowadzącym tarnobrzeskiej placówki. Jeżeli odpowiedź i negocjacje nie przyniosą rezultatu, to efektem końcowym będzie strajk. Kiedy?

– Czekamy na odpowiedź dyrekcji; jeśli nie wniesie niczego nowego, to zgłosimy dyrektorowi, że podejmujemy strajk, na przygotowanie do niego będzie on miał kilka dni – informuje Dąbek.

Czego żądają pracownicy tarnobrzeskiego szpitala? Przede wszystkim podwyżki płac. Początkowo występowali o podwyżkę w kwocie 800 zł. W czasie wielotygodniowych negocjacji opuścili żądania do kwoty 500, potem do 300 zł, ale dyrekcja szpitala, tłumacząc się brakiem środków, nie wyraziła zgody na takie podwyżki.

– Obecnie walczymy o podwyżkę w kwocie 500 zł w tym roku i kolejne podwyżki w kwocie 150 zł w ciągu następnych lat – wyjaśnia Dąbek. – Oprócz tego żądamy przywrócenie funduszu socjalnego i zmian kategorii zaszeregowania pracowników, które obecnie zapisane są w regulaminie.

– Wynik referendum nie jest dla mnie zaskoczeniem, bo wynagrodzenie pielęgniarek i reszty personelu, który występuje o podwyżki, jest po prostu niski – mówi Wiktor Stasiak, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Tarnobrzegu. – Rozmawiałem z kierownikami wszystkich oddziałów na temat skutków oczekiwanych podwyżek, wyjaśniłem, że gdyby zostały zrealizowane, doprowadziłoby to do zapaści finansowej szpitala. Nikt nie chce strajku, więc jedynym rozwiązaniem jest powrót do rozmów. Wierzę, że uda nam się umożliwić jakiś ruch płacowy. Tegoroczny budżet szpitala wynosi około 60 mln zł, 74 procent tej kwoty pochłaniają wynagrodzenia. Na realizację podwyżek postulowanych przez związki tylko w tym roku potrzebowałbym dodatkowych 3,7 mln zł. Na przyszły rok 7,8 mln zł. Wynagrodzenia pochłaniałyby wówczas 85 procent budżetu szpitala.

Małgorzata Rokoszewska

Leave a Reply

Your email address will not be published.