
BRUKSELA, WARSZAWA. Rosja może w każdej chwili wejść na Ukrainę pod pozorem misji humanitarnej.
NATO w oficjalnym oświadczeniu poinformowało, że przy wschodnich granicach Ukrainy Rosja zgromadziła już około 20 tys. żołnierzy. Według Sojuszu, Rosjanie mogą wejść na terytorium sąsiedniego państwa pod pretekstem misji humanitarnej lub pokojowej.
– Nie próbujemy zgadywać, jakie są intencje Rosji, ale widzimy, co robi i to jest wielce niepokojące – poinformowała rzeczniczka NATO Oana Lungescu. W ocenie Sojuszu, gromadzenie przez Rosję wojsk w pobliżu granicy z Ukrainą prowadzi do „eskalacji” i „podminowania starań mających na celu znalezienie rozwiązania dyplomatycznego”. – To groźna sytuacja – dodała.
Koncentracja nad granicą
O wzroście zagrożenia rosyjską interwencją w ciągu ostatnich „kilkunastu godzin” mówił w środę Donald Tusk. Nie podał jednak szczegółów. Nie jest tajemnicą, iż Rosja ponownie gromadzi znaczące siły militarne przy granicy z Ukrainą. Według NATO, żołnierzy jest około 20 tysięcy. Ukraińskie władze mówią natomiast o jeszcze większej liczbie – około 45 tysiącach. Rosyjskie zgrupowanie składa się z różnego rodzaju jednostek, od piechoty zmechanizowanej, przez wojska powietrzno-desantowe, po lotnictwo.
Wśród rosyjskich oddziałów są takie, które noszą oznaczenia „wojsk pokojowych” o oznaczeniach podobnych do „błękitnych hełmów” ONZ. Moskwa nie ma jednak mandatu Narodów Zjednoczonych, aby przeprowadzić operację stabilizacyjną. Ewentualne wejście na Ukrainę byłoby bezprawne. Rosjanie podkreślają jednak narastanie „katastrofy humanitarnej” w strefie walk, co może zostać użyte jako pretekst do wkroczenia na terytorium Ukrainy.
TVN24/en


