Wielka niewiadoma

W sobotę Sokół Sieniawa zawita do Rzeszowa. W sparingu przegrał ze Stalą 0-3. Jak będzie na inaugurację ligi? Fot. Wit Hadło
W sobotę Sokół Sieniawa zawita do Rzeszowa. W sparingu przegrał ze Stalą 0-3. Jak będzie na inaugurację ligi? Fot. Wit Hadło

III LIGA. Kto zaskoczy, a kto rozczaruje, czyli sezon za pasem.

W sobotę znów mocno dokręcić korki będą musieli III-ligowi piłkarze, którzy po wakacjach wracają na zieloną murawę. Po reorganizacji ma być bardziej profesjonalnie i ciekawiej dla oka. Rządzić i dzielić, przynajmniej według spekulacji, mają spadkowicze: Stal Rzeszów i Motor Lublin.

Na drastyczny skok jakościowy nie nastawia się Ryszard Federkiewicz, od miesiąca opiekun Sokoła Sieniawa, który na inaugurację zawita na Hetmańską. – Nie pamiętam, czy kiedyś jako trener prowadziłem drużynę przeciwko Stali – śmieje się przed laty zawodnik biało-niebieskich. – Nie sądzę, żeby poziom ligi wzrósł. Na pewno pokażą się trzy, cztery mocne zespoły, ale rywalizacja będzie wyrównana. Ciężko jednoznacznie określić, kto będzie faworytem, choć ja osobiście stawiam na Stal. Widziałem, jak gra i wydaje mi się, że personalnie ma kadrę o umiejętnościach na wyższą ligę – dodaje. Rzeszowianie do swej pracy na pewno się przyłożą, bo po tragikomicznym zakończeniu serialu z I-ligową licencją będą chcieli udowodnić swój sportowy potencjał.

Powrót „Opała”
Silne mają być też Motor Lublin i Resovia Rzeszów – oba rozczarowane i pokiereszowane po ubiegłym sezonie. Pierwszy, pomimo wartkiego strumienia pieniędzy, z hukiem pożegnał się z II ligą, a „pasiaki” w dramatycznych okolicznościach poległy w barażach z Kotwicą Kołobrzeg. Maciej Huzarski o blok defensywny może być spokojny, tym bardziej że po sporych perturbacjach w klubie postanowił zostać Konrad Domoń. Gorzej może być z tym, co w piłce najważniejsze – ze zdobywaniem goli.

„Najgorętszym” nazwiskiem lata można uznać Grzegorza Opalińskiego. Mający za sobą trzy lata w pracy w ekstraklasie u boku Leszka Ojrzyńskiego (najpierw w Koronie Kielce, a później w Podbeskidziu Bielsko-Biała) trener wrócił na Podkarpacie i ponownie zasiądzie na ławce Izolatora. Zawodnicy z Boguchwała już chwalą sobie profesjonalizm „Opała”, a liga jeszcze przecież nie wystartowała.

Sporą niewiadomą jest na pewno forma JKS-u Jarosław i Sokoła Sieniawa, przed rokiem beniaminków. – Drugi sezon jest zawsze trudniejszy, ale liczę na chłopaków, bo harują aż miło. Jeśli nadal będą tak zaangażowani i postarają się wyeliminować błędy, to stworzą jeszcze lepszy kolektyw i dadzą sobie radę – prorokuje Ryszard Federkiewicz.

Znaków zapytania nie brakuje też w Krośnie i Przeworsku. Karpaty dysponują wąziutką ławką i jakiekolwiek problemy zdrowotne mogą odbić się czkawką ciężką do uciszenia. Klub wpadł w tarapaty finansowe, najlepsi zawodnicy powiedzieli „do widzenia”, a pozostali zrzekli się m.in. premii meczowych. Jeśli atmosfera wokół krośnieńskiej piłki diametralnie się nie poprawi, Karpaty powalczą o utrzymanie.

Smak ekstraklasy
Cicho w kącie nie zamierzają siedzieć też Wisłoka Dębica i Wólczanka Wólka Pełkińska – zespoły, które nie tak dawno otwierały szampany z radości po awansie. Dębiczanie mogą pochwalić się ciekawą kadrą z ofensywnymi inklinacjami. Do zespołu po 14 latach wrócił Janusz Wolański, który w CV ma 90 meczów w ekstraklasie i ponad 200 na jej zapleczu. Wespół z Dariuszem Kantorem (32 gole w ubiegłym sezonie) na pewno nieraz postraszą rywali w polu karnym.

Dla Wólczanki ostatnie lata to nieustające pasmo „sukcesów”. Powtórzenie scenariusza w postaci kolejnego z rzędu awansu jest niemożliwe, ale futbol nie takie rzeczy widział – rozum podpowiada jednak, że zespół Marka Rybkiewicza czeka ciężki rok.

Tomasz Czarnota

Leave a Reply

Your email address will not be published.