
I RUNDA PUCHARU POLSKI. Siarka i Stal Stalowa Wola zmierzą się z przeciwnikami mającymi wysokie aspiracje.
– Liga jest priorytetem, ale Pucharu nie odpuszczamy. Fajnie byłoby zagrać w następnej rundzie z drużyną ekstraklasy – podkreślają solidarnie w Tarnobrzegu i Stalowej Woli przed wtorkowymi pojedynkami z Energetykiem ROW Rybnik i Olimpią Grudziądz. Awans podkarpackich zespołów byłby niespodzianką.
Wciąż żywe są wspomnienia z poprzedniego lata, gdy „Stalówka” wyrzuciła z PP Cracovię, a potem napsuła krwi Śląskowi. Wrocławianie zwyciężyli dopiero w dogrywce. Siarka gościła w Tarnobrzegu Lechię Gdańsk prowadzoną przez Michała Probierza. Plamy nie dała, zespół z Pomorza musiał się natrudzić, by awansować do dalszej rundy.
– W ostatnich latach dobrze radzimy sobie w pucharze. Kibice pamiętają choćby dramatyczny bój z Lechem Poznań. Naszpikowany gwiazdami „Kolejorz” poległ w Stalowej Woli po konkursie rzutów karnych, a o naszym klubie zrobiło się głośno na całą Polskę. Warto się starać i mogę zapewnić, że w meczu z Olimpią damy z siebie wszystko – mówi Jaromir Wieprzęć, trener „Stalówki”.
„Kuba” postacią numer 1
Jego zespół zaczął sezon w II lidze od porażek z Limanovią i Rakowem Częstochowa. Nie strzelił jeszcze gola, więc w tej sytuacji PP schodzi nieco na dalszy plan. – Gramy całkiem nieźle, ale wiem, że kibiców interesują tylko i wyłącznie punkty. Gdyby jednak udało się pokonać Olimpię, wzrośnie morale i może zacznie się dla nas lepszy okres. Zmiany w składzie będą, lecz niewielkie, bo i pole manewru mam zawężone. Łanucha, Płonka, Bogacz i Kachniarz narzekają bowiem na urazy – tłumaczy opiekun Stali.
Faworytem będzie Olimpia, czołowy klub I ligi. – Już w tamtym sezonie w Grudziądzu dzielnie bili się o awans do ekstraklasy. Teraz też mają wysokie aspiracje. Wydaje się, że uzasadnione. Proszę spojrzeć na ich kadrę – proponuje Wieprzęć. Faktycznie. W każdej formacji znajdują się zawodnicy z bogatą przeszłością. Marcin Kaczmarek, Maciej Rogalski, Marcin Smoliński, Robert Szczot, Arkadiusz Aleksander, Adam Cieśliński to nazwiska znane kibicowi piłki nożnej w naszym kraju. – Spodziewamy się sporej liczby graczy drugiego planu, ale oni mogą być jeszcze groźniejsi. Każdy z nich będzie chciał udowodnić trenerowi, że to jemu należy się miejsce w podstawowym składzie – przekonuje Wieprzęć. Jest szansa, iż zobaczymy w akcji Bartosza Jarocha, młodego obrońcę z Przemyśla, nie tak dawno zawodnika Resovii.
W ekipie z Kujaw i Pomorza nie brakuje rozpoznawalnych zawodników, ale postacią numer 1 jest trener Dariusz Kubicki. 51-letni obecnie szkoleniowiec grał kiedyś w reprezentacji kraju i m.in. Stali Mielec, Legii Warszawa, Aston Villi i Sunderlandzie.
Nie odkryją kart
Siarka zagra w Rybniku ze spadkowiczem z I ligi, którego kilkanaście dni później podejmie na własnym boisku w meczu o punkty. – Z tego właśnie powodu żadna ze stron nie odkryje wszystkich kart – nie ma wątpliwości Jakub Kula, II trener tarnobrzeskiej drużyny. – Kultura gry powinna być po stronie rybniczan, ale tanio skóry nie sprzedamy. Zmiany w składzie nastąpią, szansę otrzymają młodzi zawodnicy. Dobrze byłoby wygrać, a potem skonfrontować siły z jeszcze mocniejszą ekipą.
Gospodarze obu spotkań nie otrzymali zgody na organizację imprezy o charakterze masowym. Oznacza to, iż na trybunach pojawi się maksymalnie 999 osób.
Tomasz Szeliga



One Response to "Warto wygrać, bo ekstraklasa czeka"